Sunday morning.


Uwielbiam niespieszne, niedzielne poranki, pełne lenistwa i śniadań trwających zdecydowanie za długo.
Dziś już 1 marca! O rany, nie pamiętam chyba lutego. Dni mijają tak szybko, dobrze, że już jest coraz dłużej widno i poranki są już nie tak ciemne- chętniej wstaję wcześniej, przez co i doba znacznie się wydłuża.

W lutym miałam mniej zleceń, co się przełożyło na więcej wolnych dni, chyba wszędzie ten bury miesiąc to taki okres przejściowy. W marcu przypada kalendarzowa wiosna, więc pewnie pracy będzie znacznie więcej. Wolne dni przeznaczałam na nadrobienie zaległości książkowych i filmowych oraz na moje ulubione, drobne prace domowe:-)

Za to dzisiejszy poranek spędziłam tak, jak najbardziej lubię- po śniadaniu siadam sobie na chwilę przy wyspie z herbatką, przekąską i nowym numerem wnętrzarskiego magazynu. Ten metalowy imbryk kupiłam na aukcji- to oryginał z czasów Bauhausu, świetnie trzyma ciepło. Powróciłam też do 'Czterech Kątów' po wielu latach i jestem nawet miło zaskoczona coraz bardziej nowoczesnym podejściem do wnętrz redaktorów tego magazynu (kiedyś moja mama namiętnie kolekcjonowała to czasopismo). Szukam jakichś wiosennych inspiracji, bo trochę mnie nosi, a w mieszkaniu już niewiele zostało to zdziałania:-) Póki co buduję kuchenny regał z wielkich, drewnianych skrzynek po owocach. A potem? Cóż, chyba zajmę się balkonem ;-)














 

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Instagram