House for sale in my hometown.


Może ktoś wie, a może i nie, w każdym razie jestem z Mrągowa. Mała mieścina, około 25 tysięcy mieszkańców, położona w samym sercu Mazur nad jeziorem Czos.

Co niektórzy pewnie z Pikników Country kojarzą:)
Jestem z tym miejscem związana strasznie, spędziłam tam ponad 20 lat cudownego, bezproblemowego i totalnie sielskiego życia. Jak o tym piszę to nawet czuję, jak mi się trochę gardło zaciska, bo tęsknię i za tym miejscem, i za tymi beztroskimi czasami okropnie. Widzę to moje miasto i łzy mam w oczach i jakoś tak smutno robi mi się na duszy, że porzuciłam je w pogodni za pieniądzem, studiami i pracą. Dopiero po tylu latach rozłąki z tym moim światem wiem, że pieniądze szczęścia nie dają wcale, ba, nawet więcej z nich szkody, niż pożytku. 

Zawsze chciałam mieszkać nad morzem i początkowo byłam strasznie szczęśliwa, że się to udało. 
Było to jakieś 9 lat temu, tuż po studiach. Cóż, życie się toczy, idziemy dalej. Wszystko, co przeżywamy i czego doświadczamy buduje nas i zmienia, a wraz za tym idą nowe oczekiwania i pragnienia. Przyznam się szczerze, że mam takie dni, że spakowałabym się w trzy sekundy w jedną torbę, wzięła pod pachę psa, wsadziła męża za kierownicę i udała się czym prędzej w moje rodzinne strony. Myślę sobie, że im jestem starsza, tym bardziej sentymentalna i coraz gorzej znoszę rozpamiętywanie tego, co było. Chyba dusza moja słowiańska zawsze będzie brała nade mną górę ilekroć będę widziała te stare, znajome kąty. 
To mi nie przejedzie chyba nigdy, a boję się, że tylko się nasili. Ciągnie mnie tam tak bardzo, że nawet już i widok ukochanego morza nie cieszy, jak kiedyś. 
Mamy swoje mieszkanie, jakoś tam sobie żyjemy, a jednak po prawie 10 latach spędzonych w Trójmieście nadal nie mogę poczuć się tu, jak w domu, jak tam. I nie wiem, z czego to wynika.
Stara jestem, w tym roku stuknie trzydziecha, może znów mam kryzys życiowy. Nie chcę kariery, nie chcę zarabiać kokosów, nie chcę balować ani uskuteczniać szopingu co dzień.
Chcę prowadzić slow life w sąsiedztwie natury.

Jedna mieszkanka Mrągowa sprzedaje swój piękny dom. Gdybym dysponowała taką gotówką albo chociaż moje obecne lokum osiągałoby równowartość 630.000 zł,wiecie już, co bym zrobiła. 



















0 komentarze