All these quotes.


Na pewno spotkaliście się ostatnimi czasy z tymi wszystkimi pozytywnymi hasłami- na plakatach, zdjęciach, tabliczkach. Pełno tego na Instagramie, w sklepach ze skandynawskim wzornictwem, niektórzy nawet sobie takie hasła tatuują. Stwierdzenia typu 'YOLO' (You Only Live Once) czy 'Do More of What Makes You Happy' pojawiają się na kubkach, koszulkach i na wszystkim, na czym tylko się da. Lepiej brzmią po angielsku, niż po polsku. Obecnie już chyba cały świat obiegły te pozytywne sentencje i każdy gdzieś tam coś w tym stylu ma w domu (czy też na sobie).
Powiem Wam, że początkowo miałam do nich średni stosunek, żeby nie powiedzieć- ironiczny. Po prostu śmiałam się z tego. Wydawały mi się takimi amerykańskimi hasłami, pustymi powiedzonkami, jakby wprost z ust Kardashianów, którymi obwiesiła się już cała światowa gimbaza. Nie rozumiałam ani tej mody, ani tego szału, ani też większego sensu tego przekazu. I wiecie co? Kompletnie zmieniłam zdanie na ten temat. 


Odkąd pracuję na własny rachunek, prowadzę tego bloga, odkąd w ogóle więcej czasu poświęcam na wewnętrzne życie, zastanowienie się nad sobą i otaczającą mnie rzeczywistością, to zaczęłam poszukiwać takich właśnie motywatorów. Każdy z nas ma mnóstwo zmartwień i problemów, wiadomo. Ale dopiero niedawno odkryłam, jak ważne jest w życiu odpowiednie nastawienie. I zrozumiałam, że te głupkowate, amerykańskie hasła naprawdę pomagają w codziennym życiu. Tylko trzeba się nad nimi głębiej zastanowić, przemyśleć je, dostosować do siebie. I postarać je według nich żyć.

Dla Amerykanów (skąd się to wszystko wzięło), szklanka zawsze jest do połowy pełna. Tam, od wielu, wielu lat, panuje wszechobecna filozofia 'You can do it' ( a nawet You Can Dance :D). Dlatego młodzi ludzie chętniej podążają za swoimi marzeniami, nie boją się ryzykować, by robić to, co się w życiu kocha robić najbardziej. Mają swoje cele, cisną do przodu. U nas takie nastawienie jest mało popularne, bo wszyscy wciąż myślą stereotypowo, boją się ryzyka, hejtu, opinii innych. I to jest nasza największa, narodowa głupota. 

 Ja mam dziś zupełnie inne myślenie, niż kiedyś. W swoim kącie biurowym pomalowałam pół ściany farbą tablicową i napisałam na nich hasła, które powtarzam sobie codziennie. Praca nad sobą, swoim charakterem, swoim myśleniem, to ciężka praca, którą trzeba wykonywać non stop. I wiecie co? Ta tablica mi naprawdę pomaga. Jak mi źle, staję przed nią i czytam. Chłonę te myśli i staram się je wyryć w swojej głowie na zawsze. Najbardziej wstrząsającym odkryciem w moim życiu było odkrycie, że żyję teraz. Nie kiedyś, nie zaraz, nie jutro, nie potem, nie wczoraj. TERAZ. Żeby nic nie odkładać na potem, bo co to jest to 'potem'? Ja jestem tutaj i teraz, a nie 'potem'.

Są takie hasła, które szczególnie mi ułatwiają egzystencję. Ja je nie tylko napisałam. Ja codziennie się na nie gapię zza biurka i staram się według nich żyć. To oczywiście tylko niektóre, mam też parę w notesie, nawet na pulpicie laptopa. Staram się otaczać tą pozytywną energią, jaka z ich płynie i przede wszystkim stosować je każdego dnia. Czytam też dużo literatury na ten temat, drążę te hasła i robię codzienne ćwiczenia umysłu, żeby nakierować się tylko na dobry tor. Staram się robić jak najwięcej tych czynności, które przynoszą mi najwięcej radości, choćby to miała być jazda na desce albo przestawianie mebli.


To moje credo. No bo co to znaczy być 'normalnym'? Dzieci, etatowa praca... Ale co, jeśli to nie dla mnie? Jak się będę starała żyć na siłę, jak inni, to będę nieszczęśliwa. Bo ja nie chcę żyć dla innych, tylko według siebie. Może to trochę egoistyczne, trudno. Ale przynajmniej nie będę sfrustrowana na starość.

Moim  życiowym celem jest życie w zgodzie ze sobą. Niczego tak nigdy nie żałuję, jak tego, że robię coś, czego nienawidzę. Czuję wtedy, że jestem tak daleko... od siebie samej. Niczego nikomu tak nie zazdroszczę, jak tego, że jest na maxa sobą, zawsze, choćby nie wiem co. Nie udaje. Robi to, co lubi. Jak idzie do pracy, to nie zakłada maski alter ego, by punkt 16 ją zrzucić i znów zamienić się w siebie. To jak bycie schizofrenikiem. Dwie osobowości w jednej, rozdwojenie jaźni. Ja tak nie umiem, sorry. 

Podziwiam dziś tych młodych ludzi, którzy od nastolatka idą swoją ścieżką i chcą być szczęśliwi. Wiedzą, jak będą żyć. Ja parę razy skręciłam ze swej ścieżki, ale więcej nie zamierzam.

Ludzie zawsze czekają cały tydzień na weekend, cały rok na wakacje. I całe życie na bycie szczęśliwym. Dlatego codziennie sobie powtarzam- Jak chcesz być szczęśliwa, to bądź. Tu i teraz. Bo żyje się tylko teraz- im szybciej sobie to uświadomisz, tym lepiej. Dlatego pozbywam się ze swojego życia wszystkiego, co nie przynosi mi żadnej radości. Otaczam się dobrą energią, staram się dostrzec dobre strony dnia codziennego. Ale też nie czekam ze szczęściem na później. Nie gniję od 10 lat w robocie, której nie cierpię, nie tkwię w związku, który jest pusty. Nie czekam na cud, tylko działam, podejmując świadome decyzje. Choćby były głupie, bezsensowne i powszechnie krytykowane- są moje, bo podjęte głosem mojego serca.


Hasło, które nawiązuje do poprzednich. Co nas powstrzymuje przed byciem szczęśliwymi ludźmi? Życie w przeszłości i oglądanie się na innych. Nic dodać, nic ująć, tylko od razu zastosować!


Jak tak siedzę i pracuję, wgapiam się od czasu do czasu w tą moją czarną ścianę i sobie to wszystko czytam. Bo nie zawsze jest wsparcie bliskich, nie zawsze ktoś nasze wybory rozumie i popiera. Ba, nawet się niektórzy obrażają, wkurzają, bo nie kumają. A ja się uśmiecham na to. Bo to ich sprawa. Ja mam w głowie swój cel. Praca+ pasja+ determinacja i nie ma bata, żeby nie wyszło.

My mamy swoje życie, swoje plany, możliwości i kierunki. Nikt nad nami nie stoi z kijem i nam coś każe. Wszystkie nasze ograniczenia, lęki, zakazy i nakazy podsuwa nam nasz własny umysł. Nikt w czystej, ludzkiej postaci. Tylko nasza własna głowa.
Dlatego właśnie ta ściana, pomalowana farbą za 15 zeta z allegro, stała się moim kierunkowskazem, moją wyrocznią, moją bratnią duszą, która mnie zawsze wspiera swoim dobrym słowem. 


A na ten dobry dzień jeszcze pozytywna piosenka, by nie bać się popełniać w życiu błędów w poszukiwaniu szczęścia. Bo nie myli się ten, kto nic nie robi. Amen!


Miłego dnia!

☼☺♥

4 komentarze:

  1. Fajny pomysł z tą ścianą :) u mnie podobną rolę spełnia szafa w przedpokoju...też tablicówką potraktowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tablicówka super sprawa ;) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  2. ja bardzo lubię takie motywacyjne tablice, sciany itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również, warto nie tylko się nimi otaczać, ale i zapamiętać ;-)))

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com