Ławeczka.


Uwielbiam tego typu rzeczy- prawdziwe, trochę niedoskonałe, ale w pełni oryginalne, niepowtarzalne. 
Takie, których trudno szukać w innych domach. Dbam, by w moim było takich jak najwięcej.
Nie wiem, czy na blogu był już post o mojej wojskowej ławeczce, jak nie, to dziś oto i ona- ciężka jak diabli, drewniana, na żeliwnych, składanych nogach. Wyraźnie nadgryziona zębem czasu, odrapana, choć przyjemna w dotyku, bo gładka i lakierowana. Jak na prawdziwy, oryginalny przedmiot wyposażenia wojskowego (od pana, który rozbiera wojskowe samochody), posiada kolor butelkowej zieleni. Wygrzebana na aukcji za kwotę 50 zł (!), już po dwóch dniach taszczona przez biednego kuriera pod moje drzwi. Długa na 150 cm, pozwala na wyeksponowanie wszystkich ulubionych bibelotów, może być gazetnikiem czy też prezentować kolekcję szkła. U mnie początkowo spełniała inną funkcję- miała być ławką pod tv, ale odkąd się pozbyłam tego grata (najlepsza decyzja ever), ławeczka jest ekspozytorem wyszperanych przeze mnie dekoracji.

Obecnie ławka prezentuje się tak, ale za kilka dni może stać na niej zupełnie coś innego, bo aranżacje w domostwie zmieniają się często. Tak więc póki co ławka mieści (od lewej): ogromną donicę z targu staroci, malowaną ręcznie (to ta z gałęzią), pomarańczowy wazon (z jakiegoś sklepu z wyposażeniem wnętrz), starą obudowę po radiu (znalezisko na wsi), a na niej oryginalny świecznik z epoki Bauhausu. Później widzimy szklane naczynie z bilami (również znalezisko na wsi), butlę w stylu industrialnym (allegro), donicę Almi Decor z aloesem, który rozrasta się jak dziki, a na końcu stary, zielony gąsior (z allegro, ale się naszukałam takiego niemiłosiernie), z bilą na metalowym pręcie (znalazłam na plaży i to jeszcze z nr 13- numerem naszego mieszkania:-). Pod ławką jest sporo miejsca  na coś jeszcze, u mnie stoi sobie stary koszyk na kółkach, oczywiście wypełniony po brzegi gazetami wnętrzarskimi. Za ławeczką rząd desek z rozebranej szpuli, którą przerobiłam na kuchenną wyspę . Całość jako tako w stylu vintage, trochę boho, trochę scandi- taki mix wszystkiego, co lubię we wnętrzach. 

Ławka jest świetnym 'meblem' i można zmieniać jej przeznaczenie co rusz. Bez wątpienia wymaga nieco miejsca w domu i służy chyba bardziej jako dekoracja, choć i w małej przestrzeni można by ją sprytnie wykorzystać. 







 








 Miłej niedzieli!

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Wszystko mi się podoba,ławka, taboret,krzesło!
    Cudne,że jest nadgryziona zębem czasu i pełni funkcję komody. Super!

    OdpowiedzUsuń

Instagram