Domowy Punkt Prasowy.


W żadnym domu w stylu vintage nie może zabraknąć drabiny. Moja stała sobie cicho w kącie przechowując tymczasowo papier toaletowy. No jak to, drewniana drabina w industrialnym stylu owinięta taśmą życia?! Trzeba to było zmienić. Natychmiast.

Powstał z niej gazetnik. No, gazetnik to może za dużo powiedziane- po prostu zarzuciłam na nią kilka ulubionych numerów Elle Deco. Do tego "łamana' lampeczka, stary stołek, pufka, żeby przysiąść, gdy chcę coś pilnie odnaleźć, albo nieopodal stojąca sofa, by zalec na wnętrzarskiej prasówce na dłużej.
Niezagospodarowany dotąd kąt stał się oficjalnym domowym punktem prasowym, gdzie składuję ulubione czasopisma (+ archiwalne egzemplarze na ławce). Myślę też o wyszukaniu kilku ciekawych numerów zagranicznych pism o tematyce designu i powieszeniu ich tutaj w formie inspiracji/dekoracji, chociaż zawieszenie gazety na drabinie może też sygnalizować, że owy numer nie został jeszcze przewertowany od deski do deski i muszę o nim pamiętać. 


  

 Moja drabina pochodzi bodajże z Castoramy, była taką normalną drabiną rozstawianą, z której zrobiłam regał. Później stwierdziłam, że zajmuje on zdecydowanie za dużo miejsca, więc rozkręciliśmy ją na dwie części. Teraz wystarczy ją tylko oprzeć o ścianę i wymyślać co rusz nowe zastosowania. Świetnie sprawdziłaby się też w sypialni, np. jako stojak na białe t-shirty czy jeansy lub owinięta w sznur lampek byłaby sobie taką świetlną dekoracją. Rozwiązań jest wiele, polecam każdemu mieć u siebie taką drabinkę. Można ją przemalować, ozdobić, jak to woli. Ja lubię ten kolor drewna, pięknie ciemnieje z czasem. W sklepach wnętrzarskich pojawiają się też drabiny markowe, wykonane np. z bambusa, ale moim zdaniem nie są warte swojej ceny. Lepiej poszukać starej drabiny gdzieś na aukcjach lub na targu staroci- będzie piękna i tania. Strasznie marzę o takiej żeliwnej, w kolorze burgunda. Chyba czas znów połazić po budowach :-D


 





Miłego dnia!

2 komentarze:

INSTAGRAM

@stylerecital_com