Moje ukochane.


W maju myślę obsesyjnie tylko o nich. Pytam kwiaciarek, każę jeździć mamie na rynek albo mężowi biegać po bazarach i pytać, pytać, pytać czy już są.

Nie mam ogródka, jestem skazana na te cięte i kupne, ale co tam, zapach jest ten sam. Piwonie- kwiaty mojego życia. Jak powącham, czuję motyle w brzuchu. Tak kocham, że mam ochotę się w nich wytarzać, natrzeć nimi i wykąpać w nich. Białe, różowe, nieważne. Ważne, że jak wchodzę do domu to czuję je już od progu i gęba sama mi się cieszy. 

Dlaczego kwitną tak krótko i potem znów muszę czekać na nie cały rok :-(
 Kwiaty te pachną tak intensywnie, że staram się zapamiętać tą woń i przypominać ją sobie w zimowe wieczory, ale teraz cieszę się nimi, póki są- świeże i piękne. Białe piwonie postanowiłam umieścić w mojej szklanej butli w industrialnym stylu (łup z allegro) i postawić w kuchni. Zapach unosi się aż do salonu i nawet przedpokoju. Cudnie jest wyjść rano z sypialni i upajać się tym najpiękniejszym zapachem i widokiem na świecie. Moje ukochane!












Miłego piątku!

2 komentarze:

INSTAGRAM

@stylerecital_com