Pastelowe love!


O mamusiu, jestem zakochana w tym mieszkaniu! Wprawdzie mam dla Was zdjęcia tylko kuchni, jadalni i salonu, ale i tak jest bosko. Słodko, kolorowo, tak retro.

Mnóstwo rzeczy w stylu vintage, czyli ode mnie duży plus! Są i starocia z duszą, i też przedmioty robione ręcznie (jak choćby ten szydełkowy pled). Wszystkie te pomieszczenia tworzą jedną, dużą, otwartą przestrzeń, w której można robić wszystko- bawić się, przygotowywać posiłki, jeść, relaksować się i rozmawiać. Niektóre detale są naprawdę zaskakujące- spójrzcie choćby na neon Coca- Coli :-) Całość jest cudownie eklektyczna, barwna, ciepła. Czuć, że się tu naprawdę mieszka, żyje, a nie tylko ustawia przedmioty. Jestem totalnie przesycona stylem skandynawskim- tutaj wprawdzie są jego elementy, ale spójnie zestawione z tymi z zupełnie innej paki. I dobrze! Stylistyczny monochromatyzm to nie dla mnie. Wnętrzem trzeba się też bawić, nie wszystko musi być idealnie dopasowane, zaprojektowane na tip- top. Te zabudowy kuchenne/ przedpokojowe komandory- brrr! Nuda. Wszystko z jednego sklepu, komplety wypoczynkowe, zagospodarowana przez architekta każda dziurka- jestem na nie. Funkcjonalizm do porzygania.
Ja jestem zachwycona tym domem i z chęcią wprowadziłabym się do niego zaraz teraz natychmiast!














źródło zdjęć: tutaj

Miłego dnia!

4 komentarze

  1. taaa, nie ma jak pisać komentarz nie będąc zalogowaną w blogspocie ....no to pisze raz jeszcze ;)
    z tym stylem skandynawskim mam podobnie, lubię go, czerpię, czerpałam, ale też bez przesady, nie wszystko jest fajne, funkcjonalne no i nie wszystko muszę mieć. Zdarza się, u moich znajomych, że biorą jak popadnie z tego stylu, dzięki czemu uzyskują ładne wnętrze, ale bezduszne, jakaś porażka, aleeee...."ma skandynawski styl" ....ech!
    Bardzo lubię wnętrza, gdzie właśnie jest jakiś chaos, jak pozornie coś do czegoś nie pasuje, ale razem tworzą dom. Nie może być tak, że są tylko nienagannie ułożone poduszki, no bez jaj!!!!!!!!
    U mnie tego nie ma, nie każdemu moje M się podoba, ale wiesz gdzie to mam?:D Lubię moje bibeloty, choć wiem, że nie mogę z nimi przesadzać....nie chciałabym mieszkać w muzeum, mimo wszystko lubię ten oddech, nawet minimalizm....ale nie wyobrażam sobie mieszkania bez zdjęć, jakiś pierdół, gazet, etc....no nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze prawisz, samo bezmyślne podążanie za modą jest głupotą straszną ;-)
      Też tak mam z blogspotem- najpierw piszę koment., kopiuję go,loguję się i wklejam :-D

      Usuń
  2. Wow, odważne wnętrze! Pastelowy zawrót głowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odważne, piękne i zabawne- dla mnie cudo. pozdrawiam!

      Usuń