Pchli targ pod Berlinem.


Targi staroci to moje życie. Czy to dlatego, że mój dziadek pracował kiedyś na wysypisku śmieci i ciągle znosił coś do domu (ku mojej uciesze i nie-uciesze mojej Mamy), czy może dlatego, że pół dzieciństwa spędziłam łażąc po naszym mrągowskim blokowisku i łypiąc, czy komuś coś nie spadło z balkonu?

 Nie wiem skąd, ale uwielbienie do staroci i rzeczy używanych mam we krwi. Nowe mnie nie cieszy wcale. Jak to, tak po prostu mam iść do sklepu, wziąć coś ze sklepowej półki, zapłacić i wyjść? Nieee, to zbyt proste. Nazbyt oczywiste. Ja muszę się nagrzebać, poszukać, wyłowić jakąś jedną jedyną perełkę z całego morza odpadów. Wsadzić rękę w górę śmieci i złapać coś najlepiej ze złota za dwa złote. A potem dumna idę, dzierżąc pod pachą rzecz oryginalną, niepowtarzalną, jedyną w swoim rodzaju. I ten moment, kiedy ktoś pyta, skąd to mam, a ja mu mówię, że z targu staroci. I widzę to załamanie, rozpacz w oczach, bo on już wie, że drugiego takiego przedmiotu nie znajdzie. Mam go JA.

Targ staroci pod Berlinem jest na mojej liście places-to-go i to go jak najszybciej. Te cuda, które dziś pokazuję nie przywiozłam sama, lecz jedna dziarska dziołcha z Sopotu, moja koleżanka, która buszuje często po całej Europie wyszukując rzeczy takie, że pomimo mej 'lubości' do niej, mam ochotę wydrapać jej za nie oczy. Mówię jej, żeby mi coś przywiozła w stylu vintage, no to przywiozła. Wazon ceramiczny, ciężki diabelsko, ale za to z sercem i ręcznie malowany, szklane menażki ze skórzanym 'ubrankiem' w stylu indiańsko- peruwiańskim i ręcznie wypiekany talerz ozdobny. Rzeczy w moim stylu, stylu vintage i boho, ooo tak, jak najbardziej. Szybciutko usadowiły się na półce, ławce i parapecie. 

Mówię Wam, że i ja się tam kiedyś osobiście wybiorę, tylko muszę przełamać swą niechęć do jakichkolwiek podróży. No nienawidzę się daleko i długo przemieszczać i już. Ech, dobrze chociaż, że znam takich, co lubią :-)














Miejscóweczki dla skarbów:





Miłego dnia!

4 komentarze:

  1. noooosz k! nie wierzę, serio?? ja też kocham targi staroci!!! łażę na nie co miesiąc !!!! uwielbiam! i zawsze coś muszę przygarną nie ma bata, że nie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też uwielbiam! Tylko w Trójmieście tych targów jak na lekarstwo, niestety tylko same molochy z sieciówkami:-( bleh!

    OdpowiedzUsuń
  3. A gdzie konkretnie ten pod Berlinem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że tak konkretnie to nie wiem nawet, tyle tylko, że od Berlina około 25 km. Kumpela jeździ co jakiś czas po różnych, muszę ją podpytać 😊

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com