Z wizytą u architekta.


Niby szewc bez butów chodzi- mówi się przecież, że łatwiej komuś zaprojektować mieszkanie, niż właśnie sobie. Z resztą nie przepadam za słowem 'zaprojektować'... może lepiej 'pomóc w urządzaniu'?

 Przecież nie da się wejść do czyjejś głowy i przelać cudzej wizji na papier. To się nie może udać w stu procentach. Tutaj jest inaczej- nie ma tu nachalnej zabudowy, ale to, co trzeba, jest odpowiednio przemyślane.

Dziś gościmy w domu pary architektów z Holandii- Iny Meijer i Matta van Cruijsena, czyli duetu ze studia projektowego Ina Matt. Ogromna, otwarta i dość nieoczywista przestrzeń jest urządzona bardzo zmyślnie. Widać tu ręce czułe na dobry smak, ale też nie ma przesadnej, przemyślanej w najdrobniejszym szczególe zabudowy i wszelakich dopasowanych dodatków, czego szczerze nie cierpię. Pomimo, że obydwoje są doświadczonymi architektami, w swoim własnym domu pozostawili sobie trochę przestrzeni na zmianę aranżacji, kombinowanie, nowe decyzje. Koloru tu niewiele, najjaśniejszym punktem jest ta cytrynowa sofka na metalowych nogach. Poza tym dominują klasyczne, spokojne i relaksujące barwy, trochę mgliste, przydymione- choć wewnątrz wcale klasycznie nie jest. Meble wykonane z naturalnych materiałów- kamienia, drewna. Wnętrza doskonale współgrają z całą bryłą domu (stodoły?) i jego pięknym otoczeniem. 
Jest pięknie, można tam zdecydowanie odpocząć i odetchnąć. 
Dom w sam raz na dzisiejszy, deszczowy dzień. 











 źródło: tutaj

Miłego dnia

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. hmmm, dom-ek pięny, środek, ....nie wiem, chyba czułabym się w nim jak na wakacjach, tylko tak ;)
    i tego drewna zazdroszczę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę jest wakacyjnie- tym lepiej się tam pewnie mieszka ;-)

      Usuń

Instagram