Vintage na Powiślu i rzecz o kamienicach.


Mieszkanie, które zrobiło furorę w pismach wnętrzarskich i jakoś wcale mnie to nie dziwi. To przestronne 55m2 należy do Klary Wesół- architektki z Warszawy, która uwielbia podróże na równi ze swoją profesję.

Chyba dlatego tak dobrze wyszło to połączenie loftowych akcentów z etnicznymi dodatkami i polskim modernizmem lat 70- tych. Mieszkanie znajduje się w kamienicy na Powiślu, czyli obecnie jednej z najmodniejszych dzielnic w Stolicy. Mnóstwo zieleni, nowoczesne atrakcje mieszają się tu z architekturą lat 60, 70 i 80- tych, a więc kamienic i starszego budownictwa do wyboru, do koloru. Samo mieszkanie nie jest jakichś super rozmiarów, ale wydaje się być dość przestronne i jasne. Cudna jest ta drewniana klepka ułożona w jodełkę na podłodze. No i dużo oryginalnych, wyszperanych dodatków.

Taki jest urok kamienic, że często mają ciekawe układy pomieszczeń, dające mnóstwo możliwości aranżacyjnych, wysokość koło 3m czy też inne, rzadko dziś spotykane elementy- sztukaterie, parkiety, cegły, duże, jasne okna, balkony z kuchni, często przechodnie pokoje itp.To wszystko zawsze czyni mieszkanie bardziej oryginalnym.
A oto i zdjęcia naszego dzisiejszego wnętrza. 











źródło zdjęć: tutaj

Jak już przy temacie kamienic jesteśmy, to powiem Wam, że nie zamieszkałabym nigdy w starej kamienicy. Taki mam pogląd dlatego, że już w takiej mieszkałam, przez ponad 10 lat- był to budynek z lat 30- tych, z ogródkiem z tyłu i owszem, były wysokie sufity, przepiękne, dwuskrzydłowe drzwi do sypialni, czerwona, prawdziwa cegła i przyjemny chłodek latem, to była też strasznie zła energia, która powodowała, że przez te dziesięć lat wydarzyło się tam wiele niekoniecznie dobrych rzeczy. I choćby nie wiem, jak skrobał, malował, remontował i palił kadzidełka, nie wyrzucisz tej energii, bo ona jest w tych ścianach na amen. Wybierając mieszkanie w kamienicy należy koniecznie zapoznać się z jej historią, koniecznie. Ja byłam mała, więc wyboru co do lokalizacji mieszkania nie miałam, ale w mojej kamienicy mieściła się podczas Wojny siedziba Milicji oraz tymczasowy areszt (w jednym pokoju były grube kraty w oknie, które potem wypiłowaliśmy). Dlatego właśnie, będąc już dorosłą osobą, pomimo mojej miłości do staroci i vintage'u, zdecydowałam się na mieszkanie w bloku, w nowym budownictwie, gdzie nikt przede mną nie wypełnił tego wnętrza swoją energią. Weszłam, odetchnęłam, że jak tak 'energetycznie czysto'. No nie wiem, jak to wytłumaczyć... Jeśli czujecie takie 'rzeczy', to kumacie o co mi chodzi. Nie mam tak co do mebli czy innych staroci, ale do mieszkań bardzo. Mam złe doświadczenia i boję się takich miejsc jak stare, przedwojenne kamienice czy lofty robione po np. szpitalach psychiatrycznych, jednostkach wojskowych albo szkołach dla dziewcząt prowadzonych przez nawiedzone zakonnice. Przerażają mnie i już (po fabrykach czy magazynach już nie tak). Jak już miałabym kupować 'używane' mieszkanie, to przynajmniej takie z lat 50- tych i później. No i zawsze trzeba wejść tam i wyczuć tą aurę, potem decyzja przychodzi sama.

A Wy jaki macie pogląd na kamienice? 

Buziaki i miłego dnia :-)

8 komentarze

  1. A ja kamienice uwielbiam, dla mnie nie ma czegos takiego jak zla energia, energie tworzymy my sami i to od nas zalezy jaka ona bedzie. Zadne mieszkanie w bloku nie ma takiego potencjalu jak kamienice, a cegla w nowych blokach dla mnie jest profanacja. Wiadomo sa lepsze i gorsze miejsca, ja mieszkam w odnowionej kamienicy, stale monitorowanej w jednej z lepszych czesci miasta i jestem z tego miejsca nieziemsko zadowolona.

    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy kto i jak odczuwa takie 'rzeczy', czasem gdzieś wchodzimy i od razu czujemy, że to jest 'to', a czasem jednak coś nam nie gra, ale do końca nie wiemy co... To jest właśnie ta 'energia', ale nie każdy w to wierzy i to odczuwa :-) Może to domena ludzi nadwrażliwych- jak ja :-P ale nie narzekam na mieszkanie w bloku, nie mam tu żadnych koszmarów, w starej kamienicy miałam przez okrągłe 10 lat. Z własnych (przykrych) doświadczeń wiem to, co napisałam i dlatego wierzę w energię w ścianach po naszych poprzednikach. Tamto mieszkanie sprzedaliśmy w końcu, a nowym właścielom po dwóch miesiącach poważnie zachorowało dziecko... Przypadek? Być może... Kwestia własnych przekonań, intuicji. Ale cegły w bloku też nie popieram, szczególnie klinkierów! #bleh :-D pozdrawiam!

      Usuń
  2. hmm, no mieszkanie mega! w sumie wielkością przypomina moje, a jaka różnica, kamienica jednak daje nieco więcej oddechu. Zdarzyło mi się mieszkać w kamiennicy, och, co to był za czas <3 110-letni parkiet dębowy, okna, sufity, grube ściany......marzenie!
    ad topic przejmowania budynków pod mieszkania, no szpital psycho....chyba nie miałabym odwagi ;I

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, nie? A niby tylko puste ściany... Uściski!

      Usuń
    2. jest jest, chyba bałabym się pójść do tzw kibla..............a ićććććććta mi z takim mieszkaniem :D
      :*

      Usuń
    3. Hahah, do kibello strach największy, już nie mówiąc o kąpieli za horrorowatą zasłoną prysznicową :-D

      Usuń