Dlaczego warto mieć w kuchni drabinę.


Drabina to wynalazek genialny w swej prostocie. Dzięki modzie na wnętrza w stylu loft oraz vintage, wiele przedmiotów dotąd ze światem wnętrz totalnie nie związanych, nagle stało się nie tylko trendy, ale i super przydatne. 

Przykładem takiej rzeczy jest właśnie drabinka- drewniana, metalowa, żeliwna (my dream), bambusowa i każda jedna, jaką uda nam się dorwać. Drabiny uwielbiam, kto ma, ten wie, że można z nią zrobić wszystko.
W tym poście pisałam, że drabina to idealny gazetownik, a dziś chciałam Wam pokazać, że jeśli tylko macie miejsce w swojej kuchni, to wstawcie tam drabinę. Poniżej pięć moich powodów, dlaczego przydaje się ona właśnie w tym pomieszczeniu, a przy tym dodaje charakteru temu wnętrzu. Wiecie, że wielbię ponad wszystko, co vintage i industrial, więc taka drabinka w kuchni to mój must have


Moja drabinka stoi tuż przy zlewie, więc aż się prosi o zarzucenie na nią ściereczki. Starajmy się jednak wieszać te ładne, pasujące do naszego wnętrza, a dodadzą mu właśnie tego rustykalnego smaczku, będąc jednocześnie super podręcznym gadżetem.

 

 Po zamontowaniu metalowych wieszaków możemy z powodzeniem wykorzystać drabinę jako stojący reling, bez potrzeby wiercenia w ścianach. Durszlaki, łyżki i trzepaczki znajdą tu swoje miejsce.
 

W kuchni w stylu vintage fajnie jest wyeksponować ładne książki kucharskie. Ja uwielbiam Sophie Dahl i lubię mieć jej wydania pod ręką.


 W żadnej kuchni kubków nigdy dość, za to miejsca na nie nie zawsze wystarcza. Dlatego też nasze wieszaki możemy wykorzystać na przykład na ekspozycję ładnej porcelany. Ponadto, cudnie na drabinie wyglądają owinięte wokół niej lampki, które dają nastrojowe światło, gdy np. parzymy wieczorną herbatę.
 

To moja ostatnia propozycja. Niestety nie miałam akurat żadnych ziół, więc użyłam zwykłych gałązek, ale świetnie wyglądałaby tu np. suszona lawenda, rozmaryn, a może nawet grzyby? 
Czasopisma na drabinie to również klasyk, możemy wykorzystać te o tematyce kulinarnej, ale ja posiadam tylko te wnętrzarskie heh, więc zawiesiłam taką :-))) 

I to tyle moich propozycji, jestem ciekawa, co o tym myślicie? Widzielibyście takie wykorzystanie drabiny w Waszych kuchniach? Dajcie znać w komentarzach. 

Buziaki!

10 komentarze

  1. Nigdy bym nie wpadł na to, że drabina będzie pasować do kuchni a na dodatek będzie tak przydatna. Gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  2. Drabina jest moim także must have , ale jeszcze nie udało mi się znaleźć na starociach jakiejkolwiek ;) Powiem Ci szczerze, że zainspirowałaś mnie do działania, bo zostały mi boki z łóżeczka dziecięcego, a to jakby się nie patrzeć też jakaś drabinka;) Osobiście marzę o żeliwnej albo metalowej. Taką w czarnej odsłonie widziałabym w swojej kuchni, a co na niej? hmmm ściereczki i wszystkie pieczołowicie zbierane przeze mnie stare przyrządy kuchenne takie jak durszlak metalowy, ręczny młynek itp. Oczywiście z odpowiednim umiarem ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super pomysł, najlepiej wykorzystać co mamy. Żeliwna to moje marzenie, szukam już drugi rok i nic :-(((
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  3. Bardzo mi się podoba motyw z drabiną a szczególnie suszenie na niej ziół. Zawsze się zastanawiałam gdzie suszyć zioła z mojego domowego ogródka:-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. ha, a ja mam drabinę, ale taką z półkami...to SE układam na niej słoiki, pierdoły jakies kuchenne, fakt...są to zbieracze kurzu, aleeeeeeee....lubię ją :)
    Za jakiś czas będę musiała z niej zrezygnować, bo CZA dokupić jeszcze jedno krzesło, pójdzie zatem do pokoju córki, bo szkoda wyrzucić, w końcu mąż mi ją zrobił pod choinkę :D

    OdpowiedzUsuń