Regał z piwnicy wkracza do salonu.


Tytuł mojego dzisiejszego posta brzmi trochę jak jeden z przystanków drogi krzyżowej, ale tak jakoś automatycznie mi się te słowa złożyły, bo zwykle meble z piwnicy nie lądują w naszych domach, no chyba, że się jest fanatykiem stylu industrialnego, wtedy właściwe we wszystkim widzi się jakiś potencjał.

Ja jestem właśnie takim fanatykiem- wystarczy mi jeden spacer do piwnicy, na śmietnik albo na porzuconą budowę, bym przytaszczyła coś fantastycznego do domu, co można wykorzystać jako oryginalny dodatek lub zrobić z tego małym kosztem efektowny mebel. Zmiany w domu dzieją się u mnie pod wpływem chwili, jednego, małego impulsu, jakiegoś zdjęcia czy przypadkowo obejrzanego filmu. Obecnie coraz mniej fascynuje mnie skandynawska stylistyka (chociaż parę akcentów mam), chyba już czuję jej przesyt. Teraz jestem zajarana brazylijskimi i meksykańskimi klimatami, żywym kolorem i dewocjonaliami rodem z tych krajów (marzy mi się taka meksykańska Maryjka albo ogromny, drewniany różaniec- nie jestem za bardzo religijna, te przedmioty są dla mnie po prostu pięknym wytworem kultury i ludzkich rąk).

Dzisiejszy post z metalowym regałem jest przejawem wszystkich moich najnowszych zajawek. Chwiał się samotnie biedny w naszej mikroskopijnej piwnicy, przygnieciony milionem toreb podróżnych (nie wiem po co nam tyle, skoro właściwie nie przepadamy za podróżami- chyba jakieś pozostałości ze studiów jeszcze). Ponieważ moim najulubieńszym zajęciem jest najlepsze ćwiczenie cardio, czyli ciąganie mebli, to moje oczy zalśniły na myśl, że właściwie mogłabym biedaka wygrzebać spod sterty walizek i starych kołder, i nadać mu rangę mebla salonowego. 

Tak się stało i po upływie godziny, regał z 'obciętą głową' (czyli z usuniętymi dwiema górnymi półkami) zalśnił w słońcu swoją blachą tuż obok sofy. Podobają mi się takie ogromne regały na cale ściany, wypełnione po sufit książkami i bibelotami. Niestety, do tego potrzeba przestrzeni, więc przejdzie u mnie tylko opcja minimal, ale dobre i to. Na szarym tle dobrze wypadły kolorowe dodatki, część gazet i książek, kwiatki, katalogi i butelki- cała moja eklektyczna brygada. Myślę, że całkiem dobrze poradził sobie piwniczny regał w nowej roli, tym bardziej, że zadanie miał niełatwe- musiał zastąpić ławkę, która stała się nagle i mimochodem długim stolikiem. Powstała przy tym również nowa, ścienna galeria.
Kolejny miszmasz domowy zatem dokonany. 
































Miłego dnia!

CONVERSATION

14 komentarze:

  1. bardzo przyjemnie wnętrze! Podoba mi się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Regał wygląda genialnie! Mieszkanie łączy w sobie teraz styl industrialny, pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba ławeczka tam stała? To był mój ulubiony kącik. Regał świetnie zaaranżowany, gratuluję pomysłowości i luzu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, teraz stała się stolikiem- to jedyne miejsce ocaliło ją przed sprzedażą, bo jest długaśna :-)
      dziękuję bardzo za miłe słowa :-*

      Usuń
  4. Fajny ten misiek, stopa i kula :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zdobyczne :-))) pozdrawiam serdecznie również :-*

      Usuń
  5. uwielbiam tak kreatywne osoby jak TY :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo doborowe towarzystwo! Mnie też kusi ta figurka Maryjki rodem z meksyku ;))

    OdpowiedzUsuń

Instagram