Czy w polskim sklepie dostanę fajną sofę?


W poście dotyczącym mojego subiektywnego przeglądu prasowego zwróciliście uwagę na moją fioletową sofę, którą mam w pokoju dziennym.

Otóż owa sofa została zakupiona przez nas około 6 lat temu w sklepie Black Red White w Gdańsku.
Był to nasz pierwszy zakup do również pierwszego, własnego mieszkania, w którym notabene jesteśmy do dziś :-) Sofa początkowo służyła nam i za mebel wypoczynkowy, i jednocześnie za sypialniane łóżko, bo nie mieliśmy jeszcze w ogóle urządzonej sypialni.

Poszukiwania właściwego modelu trwały dobrych kilka tygodni, bo początkowo uparłam się na klasyczny narożnik. Niestety, wymiary narożników nie pasowały do naszego (wyjątkowo nieustawnego) livingroomu. Zmieniłam więc plany i skierowaliśmy nasze oczy na modele dwu i trzyosobowe. Oczywiście klasycznie udaliśmy się najpierw do Ikei, lecz na nic się tam nie zdecydowałam. Lubię tą sieciówkę, ale jeśli chodzi o kanapy, to są dla mnie zdecydowanie za miękkie, wolę bardziej twarde podłoża. Nie chciałam, żeby moja kanapa po krótkim czasie przypominała bardziej wysiedziany placek, niż kanapę (nie wiem, czy tak akurat się dzieje z ikeowskimi kanapami, jednak testując jedną z nich w sklepie odniosłam wrażenie, że się zapadam, a nie lubię tego uczucia). Tym sposobem wylądowaliśmy w pobliskim salonie BRW.

Fioletowa sofa prężyła się dumnie na środku sklepu puszczając mi filuternie oko, bo przestałam patrzeć nagle na inne modele- od razu wiedziałam, że będzie moja. Nie tylko kolor mnie skusił, ale i okazyjna cena (bodajże coś koło 1.300 zł). Podczas jej oglądania miałam mimo to jeszcze kilka wątpliwości- po pierwsze, dość niespotykany, jak na asortyment polskich sklepów kolor (królowały beże i brązy), który może się szybko znudzić, a po drugie, materiał łudząco przypominający naturalny zamsz (co oznaczać może wytarcia, niełatwe czyszczenie itp.). W dodatku nie miałam nigdy styczności z firmą BRW, więc nie mogłam też odnieść się nijak do własnych doświadczeń. Niemniej jednak myśli przegoniłam niczym natrętne muchy i już kilku minutach stałam się posiadaczką fioletowej sofy.

Dziś, po 6 latach jej intensywnego eksploatowania (szalony, owłosiony i w dodatku biały pies, nasze niekończące się wylegiwanie, liczni goście o znamienitych posturach) muszę przyznać, że był to zakup niemal doskonały. Kanapa wciąż wygląda świetnie, czyści się ultrałatwo, jest wygodna, miękka, ale nie jest 'wysiedziana'. Każdy, kto widzi ją na żywo, po dziś dzień jest zachwycony tym nieprzemijającym kolorem purpury.

Dlaczego więc myślę o jej wymianie? Głównie dlatego, że moja mama szykuje się do przeprowadzki i chcę ją jej oddać. A ja, przy tej jakże wspaniałej okazji, chętnie nabędę sobie nową (yay!).

Z sofy byłam i jestem zadowolona na tyle, że kupiłam też kuchenne meble BRW :-)
Postanowiłam więc, że nowy model kanapy również będzie pochodził właśnie z tego sklepu.

Szukałam inspiracji na Pinterest i trzy zdjęcia, które najbardziej wpadły mi w oko, posłużyły mi za modele bazowe. Ku mojej radości, podobne znalazłam w BRW.
Czyż to nie cudownie się złożyło?

INSPIRACJA #1 czyli SOFA ŻÓŁTA. 

Żyć bez kolorów nie umiem, wiecie to. Taka żółta kanapa wygląda po prostu cudownie! Na tle białej ściany, z kolorowymi poduszkami... pięknie.


W Black Red White znalazłam fajny model w limonkowym odcieniu, który idealnie skomponuje się z moją karmelową retro komodą. Kanapa ma dość duży rozmiar, ale jednocześnie wąskie nóżki, które dodają jej smukłości i lekkości. 
Wszelkie parametry znajdziecie TUTAJ.



INSPIRACJA #2 czyli SOFA SZARA.

Dobra, szara kanapa to już classic story, niemniej jednak kusi mnie strasznie. Szary to wdzięczy kolor, modny, w duchu skandynawskim. Niemal każdy jego odcień pasuje do wszystkiego.
Dodatkowo, taka szarość mogłaby wnieść nieco elegancji do mojego domu. 



Szarych sof jest w BRW sporo, ale mi spodobała się ta poniżej. Ma jasny odcień szarości, dzięki czemu nie przytłoczy mojego małego mieszkania. Podłokietniki ma w ciemniejszej barwie i innym materiale, przez co nie będą szybko ubrudzone.
Wymiary i szczegółowy opis znajdziecie TU.


INSPIRACJA #3 czyli SOFA SKÓRZANA.


Marzy mi się, oj marzy już nie wiem ile lat. Skórzana sofa w klimacie vintage, w klasycznym odcieniu whiskey. To mógłby być zakup na lata- skóra, choć droga, to 'starzeje się' pięknie, a nawet po dobrych kilkunastu latach, taka wytarta i z pęknięciami wygląda dobrze.
No i w otoczeniu industrialnych dodatków- mega!


W Black Red White znalazłam model w retro charakterze, w winno- brązowym obiciu ze skóry. Jej wymiary są optymalne, dzięki czemu nie przypomina już tego wielkiego mebla z lat 80- tych, zaś jej forma jest o wiele bardziej współczesna.
Szczegóły znjadziecie TUTAJ.


źródło zdjęć: Black Red White oraz Pinterest. 

Jestem w stanie okropnego dylematu. Niedługo moja fioletowa sofa zniknie, a ja nadal nie wiem, na jaki postawić styl, kolor czy materiał.

Wybór jest ogromny, a teraz na dodatek trwa wyprzedaż.
Dobre jest to chociaż to, że znam już jakość produktów BRW i nie muszę sobie zaprzątać głowy asortymentem innych sklepów.

Mimo tego i tak nie wiem!
Może mi doradzicie, który model podoba Wam się najbardziej?
Który mniej więcej pasowałby do mnie i mojej chatki.
Liczę na Waszą pomoc :-)

Tymczasem do napisania i miłego weekendu!

Wpis powstał we współpracy z Black Red White.
 

6 komentarzy:

  1. Piękne są skórzane sofy, jednak niestety to uczucie zimna gdy przyłoży się do takiej plecy - brrr... Żółta jest bardzo sympatyczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, szczególnie znam to uczucie rano w samochodzie :-D Napaliłam się też na żółtą, ale nęci mnie skóra jak diabeł :-P

      Usuń
  2. Ten żółty kolor jest piękny, choć kształt kanapy jak dla mnie, nie jest idealny. Skórzanych kanap nie lubię póki co, ale człowiek przecież się zmienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też kiedyś zupełnie nie miałam przekonania, a teraz jakoś mi się podoba :-) tylko ceny zawsze wyższe! Pozdrawiam

      Usuń
  3. Jak skórzana sofa to tylko na Estelia Style. Tam widziałam ładne cacuszka.

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com