Słodki vintage w Australii.


Dobra, jakbym miała określić mój ulubiony styl we wnętrzach, to pokazałabym ten dom. Jak przeglądam te zdjęcia, wykonane przez Hayley Kessner , to po prostu mnie skręca. To jest właśnie esencja tego wszystkiego, co uwielbiam.

W naszych warunkach pewnie zaraz podniosłaby się wrzawa, że niepraktyczne, że kto to będzie sprzątał, że bałagan, wrażenie chaosu (moje ulubione powiedzenie) no i, jak to skomentowała jedna insta-koleżanka, że nie zamknięte w szafie ubrania przechodzą zapachem obiadu (należy zatem przykryć je pokrowcem).

Tylko czy wszystko w naszym życiu musi być do diabła tak cholernie praktyczne? Tak funkcjonalne do porzygania? Tak zabudowane, żeby nie daj Boże nawet mrówka nie wlazła? Czy nie fajnie jest urządzać się po swojemu, otaczać się przedmiotami z duszą, kolekcjonować tylko takie przedmioty, na widok których mocniej zabiło nam serce, a nie tylko takie, które są potrzebne?

Ciągle widok otwartych półek budzi sprzeciw- no że kurz. O matko i córko. No i co z tego? Raz na jakiś czas sprzątać trzeba, więc sprzątnie się i to. Rzeczy na wierzchu- niepotrzebne badziewia, kurzołapki, durnostojki i inne koleżki. Ale to właśnie ONE tworzą klimat, nadają styl. No i ładne są, po prostu są tak ładne, że nie chcę ich chować. 
Szczerze, to wolę patrzeć na swoją kolekcję sukienek vintage, niż na lakierowane drzwi z emdeefu. Wspaniałą ozdobą może być właśnie kolekcja starych kubeczków, kolorowych pism albo kapeluszy.

Dziś wnętrze Rebeki Williams- właścicielki sklepu Naughty Shorts z Australii i stylistki. 
Jest pięknie- tak dziewczęco, pastelowo, dużo urokliwych przedmiotów z duszą. 100% stylu vintage. 

Uroczy domek z ogródkiem, obok miętowy samochód z lat 50- tych. Słodko, ale nie za słodko- są industrialne elementy. Retro, dużo retro, nawet samochód retro <3 

Jest niesamowicie oryginalnie i niepowtarzalnie, a to właśnie dzięki tym wszystkim przedmiotom, które naprawdę są piękne, widać, że wyszperane gdzieś, wyszukane, ulubione, ukochane, kolekcjonowane, zbierane, poszukiwane przez lata.
Wyobrażacie sobie, gdyby je teraz wszystkie schowała?












źródło i więcej zdjęć z tego domu: Apartment Therapy
zdjęcia: Hayley Kessner 

Miłego dnia!

6 komentarze

  1. no, masz rację z tymi bibelotami, nie może tak być, że nie ma nic. Nie znoszę tego, zwłaszcza w pokojach dzieci, tylko pooooukładana przez mamusię półka i nic więcej, a gdzie klamory, syf, połamane kredki ??
    To samo dotyczy naszych miejscówek, jak słyszę o tym kurzu, oesuuuu....no to wezmę szmatę i powycieram, nie lubię jak nie ma nic, zdjęć, kfiotków czy czego tam kto nie lubi ;)
    a zdjęcia fantastyczne, ciepłe, piękne wnętrza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, a jak widzę te wszystkie 'praktyczne' doradczynie na Instagramie to mnie krew zalewa- a co to tak wszystko na wierzchu, przecież to kurz, syf i chaos :-D
      Nooo, domek moje marzenie!

      Usuń
  2. U W I E L B I A M !!!!!! Kocham ten naturalny czy mniej naturalny bałagan, artystyczny nieład. Rzeczy potrzebne i niepotrzebne. Ale prawda jest taka, że stworzyć taki styl, aby nie było wrażenia bałaganu to wielka sztuka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo! I zgadzam się- choć to 'tylko' niby zbieranina, to jednak nieprzypadkowa i wbrew pozorom niełatwa do osiągnięcia :-)

      Usuń