Work space, czyli potrzebuję nowego krzesła.


Jako, że mamy już wrzesień, który kojarzy się nieodłącznie ze szkołą i tkwieniem przy biurku, postanowiłam odświeżyć temat home office i wziąć się za swój kącik do pracy.

Jak już nieraz wspominałam, pracuję w domu jako freelancer. Oprócz plusów oczywistych, jak praca na własny rachunek i możliwość dysponowania czasem własnym jak mi się żywnie podoba, są też takie walory, które odkryłam dopiero z czasem. Kurier z paczką o 10 rano? Nie ma sprawy. Źle się czuję? Rzucam wszystko, ubieram się w dres i leżę z herbatką. Do tego ten głos uradowanej pani z recepcji w przychodni, że tak, do lekarza na 11:30 jak najbardziej może być:-) Poza tym mój piesek nie siedzi w domu sam, a ja w ramach odpoczynku od kompa mogę zrobić mężowi jakiś obiad.

Of kors, że nie jest tak różowo. Są minusy, oj są, wiadomo, jak w każdej robocie. Niemniej jednak fakt, że realizuję swoje pasje i robię to, co lubię jest znacznie wyżej, niż te wszystkie nieprzyjemnie incydenty. Jeśli ktoś z Was marzy o zmianie pracy i życiu w zgodzie ze sobą mam dla Was radę- nie czekajcie! Nigdy nie ma dobrego momentu, a życie jest krótkie i ulotne- nie ma czasu na odkładanie marzeń na potem.

Praca w domu to konieczność zorganizowania też biurka do pracy. Owszem, lubię sobie siedzieć na kanapie z laptopem na kolanach, ale kiedy przychodzi do poważniejszych zadań- wolę usiąść przy biurku, łatwiej mi się wtedy zebrać w sobie, by skończyć na czas. Poza tym jest blogowanie, które też czasem wymaga niemałej spiny:-) 

Urządzanie takiej przestrzeni do pracy w domu jest też dość kłopotliwe- nie tylko trzeba wygospodarować spore miejsce, ale są też sprzęty (jak np. drukarka), które niekoniecznie dobrze się komponują z resztą mieszkania :-) Może kiedyś, jak już będę mieć domek z ogródkiem, to sobie zrobię biuro z prawdziwego zdarzenia na poddaszu :-P

Poniżej widzicie, jak teraz prezentuje się moje malutkie home office. Kącik ten przydaje się nie tylko do pracy, ale też do ogarniania rachunków, robienia listy zakupów itp. Ogólnie to takie nasze małe centrum dowodzenia.




















Zapewne dostrzegliście, że przy moim retro biureczku siedzę na starym, odrapanym krześle, które niegdyś znalazłam. Ogólnie bardzo je lubię, ale kilka godzin tkwienia tyłkiem na żywym drewnie potrafi, delikatnie mówiąc, dać się mocno we znaki moim czterem literom. 

W poście, w którym rozglądałam się za nową sofą, spojrzałam też na ofertę, jaką Black Red White ma w kwestii urządzania domowego gabinetu. Pomyślałam, że w zasadzie to muszę wymienić ten mój industrialny okaz na coś znacznie wygodniejszego, co nie zrujnuje mi kręgosłupa. Oto, co wpadło mi w oko:

 1.  Coś z tradycyjnych krzeseł, które można regulować na wiele sposobów, by znaleźć najbardziej optymalne podparcie:



2. Fotele w stylu skandynawskim, który wyglądają na naprawdę wygodne:




3. Albo proste w formie krzesło, które nie zdominuje tego mojego kącika i będzie można je wykorzystywać też do innych celów:



Macie w domu takie swoje home office?  Na jakim krześle siedzicie? A może nie przywiązujecie do tego takiej uwagi? Dajcie znać w komentarzach, każda opinia mile widziana :-)

Miłego dnia!  
 

Wpis powstał we współpracy z Black Red White.

6 komentarze

  1. Ja tez mam swoje home office i siedzę przy starym singerze przerobionym na biureczko, a do niego dorobiłam sobie krzesełko bez oparcia . Lecz nie jest to typowe biurko tak jak u Ciebie, chodzi głównie o wysokość, opieram się o ścianę i może na dłuższą metę nie jest za wygodnie ale za to pięknie ;) Nigdy nie byłam mistrzynią funkcjonalności :) Co do twojej przestrzeni biurowej, to jest piękna i moim zdaniem świetnie wpisało w nią szare krzesło obrotowe, albo czarne lekkie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, zazdroszczę tego Singera! Poluję już długo, choć teraz to w zasadzie nie wiem, gdzie miałby stanąć ;-) Dziękuję, choć fotografowanie jej było tragedią- ten kąt ma zawsze wybitnie złe światło. Właśnie to są moje dwa ulubione typy! Dzięki :-)

      Usuń
  2. Ja stawiam na wygodę i mam fotel o taki http://www.ikea.com/gb/en/catalog/products/20280033/?preferedui=desktop tylko, że ponieważ jestem skąpa to nie zapłaciłam tyle za krzesło, więc mój egzemplarz jest upolowany na ebayu, w starym, niedostępnym już odbiciu w kwiaty. A z tych które pokazałas to najbardziej do mnie przemówiło czarne krzesło, przedostatnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie to mi się podoba! Gratuluję więc łowów ;-)

      Usuń
  3. Fotel szary! (ewentualnie- czarne, lekkie krzesło ;))

    OdpowiedzUsuń