Ściana ze sklejki.


Witajcie październikowo! Jak zapowiadałam w poprzednim poście, dziś kolejne, domowe DIY, proste jak drut miedziany, a w dodatku totalnie tanie w wykonaniu.

Mam w domu taką oto ściankę, która w zasadzie nie wiadomo po co została przez dewelopera zaplanowana. Ba, takich ścianek miałam dwie, ale jednej już się zdążyłam pozbyć. 
Od jakichś trzech lat wciąż się nad nią zastanawiam i dywaguję, czy jej też jednak nie wywalić. 
Powodem, dla którego jeszcze tu stoi jest chyba fakt, że nie za bardzo lubię tego typu prace remontowe (to ścianka z gazobetonu, nie z płyty k-g). Wymyślam więc dla niej nowe zastosowania, żeby jednak nabrała jakiegoś większego znaczenia w tej przestrzeni. 

Ścianka ta znajduje się w pokoju dziennym- stoi między nim a aneksem kuchennym. Można też za nią swobodnie chodzić- od drzwi wejściowych do kuchni.
W tym momencie jest za nią taki niewielki kącik (węższy, niż aneks przez ułożenie komina) w którym na razie składuję różne rzeczy, ale planuję zawiesić tam zasłonę i zrobić z niego taką a' la spiżarkę. 
Ścianka więc osłania póki co cały ten majdan :-) 

Dotychczas ścianka pokryta była tapetą, która imitowała stare deski. Przeszkadza mi jednak fakt, że cokolwiek u mnie w domu coś 'imituje', więc podjęłam takie przedsięwzięcie, że będę wszystkie te imitacje likwidować.
No to w jedno takie wrześniowe popołudnie owa tapeta została unicestwiona, a zamiast niej jest sklejka. 

O mojej miłości do sklejki pisałam już wcześniej, ale była to sklejka w kuchennej przestrzeni.
Dzisiaj przedstawiam Wam nową odsłonę ścianki, obitej naturalną, drewnianą sklejką z recyklingu. 
Stare lustro wzięłam za darmo od jednej babci z Gdańska- jest jeszcze przedwojenne, niestety ma na dole pęknięcie (proszę nie straszcie mnie jakimiś przepowiedniami, że niedobrze mieć w domu pęknięte lustro). 
Lustro było w drewnianej ramie, która nie nadawała się już do niczego, więc rama poszła już ostatecznie na śmietnik, teraz tafla jest przymocowana do sklejkowej ściany, a dodatkowo wsparta na bloczku z euro- palety, dzięki czemu nie tylko świetnie zdobi, ale można się w niej też swobodnie przeglądać. 

Metamorfoza ścianki wyniosła mnie więc całe 20 zł. 
Myślę, że jest teraz zdecydowanie bardziej klimatyczna, no i, co lubię najbardziej, w prawdziwym klimacie vintage!
























Miłego dnia!

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Szkoda, że nie dałaś fotki "przed". Ścianka wygląda bardzo ciekawie. Z jednej strony prosto, surowo, loftwo. Z drugiej zaś, drewniany odcień jest przytulny. Zieleń kwiatów pięknie wygląda na jej tle.:)







    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :-) Też mi się podoba z zielenią:-)

      Usuń
  2. Super pomysł, bardzo mi się podoba :) lustro wymiata, a sama ścianka też świetna, obok sklejki uwielbiam jeszcze płytę OSB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Renata! Oj, osb też uwielbiam 👌

      Usuń
  3. Wow! No ja jeszcze nie widziałam, żeby ktoś tak mieszkał! Czad!!!!
    Pozdrawiam, Aneta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale komplement- dziękuję! Lubię oryginalne przedmioty, z duszą :-)

      Usuń
    2. no widzisz, ja też tak twierdzę, nikt z moich znajomych taaaak nie mieszka <3

      Usuń

Instagram