LET'S TALK: Dewocjonalia.


Pozdrawiam Was serdecznie znad gorącej herbaty z cytryną i imbirem. Tak, tak, dopadło mnie to panujące wokół diabelskie choróbsko, między innymi przez które nie mogłam pojechać do Łodzi na galę rozdania
nagród Blog Design 2015.

Trochę się podłamałam tym faktem, niemniej jednak z radością i z nieskrywanym zniecierpliwieniem czekam na paczkę z nagrodami i DYPLOM :-)


Natchnienie do nowych postów znajduję wszędzie: praktycznie po napisaniu jednego posta już kłębią mi się w głowie pomysły na dwieście kolejnych. Nie inaczej jest też z prasą branżową, którą namiętnie kupuję. Ostatni numer czasopisma Dom&Wnętrze, które niezmiennie pozostaje nadal jednym z moich ulubionych (bez kokieterii! TUTAJ możecie poczytać o tym więcej), zainspirował mnie do pewnych przemyśleń i wniosków, które doprowadziły do niemałej dyskusji, jaka się potem rozpętała u mnie w domu.









Pamiętacie post 'Bezkompromisowo w dizajnie'? Była dyskusja, nie ma co! Ale to dobrze- lubię wiedzieć, co myślicie w pewnych, poniekąd drażliwych i nierzadko kontrowersyjnych kwestiach. Dzisiaj chciałabym znów podjąć tematykę wrażliwą, lecz ostatnio spotykaną tak często, że chyba wartą uwagi. 

Dewocjonalia. Figurki Marii Dziewicy, krzyże, różańce, święte obrazy, podświetlane ozdoby- symbole religijne wszelkiej maści, najczęściej katolickiej. Jakiś czas temu natknęłam się na taki obraz- z wizerunkiem Matki Boskiej, w starej, barokowej ramie, podświetlany malutkimi, kolorowymi żarówkami- cudny okaz vintage, przepiękny antyk, stara rzecz, zabytkowa, w dodatku za grosze, ale...no, nie wzięłam. 
I mam mieszane uczucia do tej pory- przecież to malarstwo, sztuka, przedmiot, wytwór ludzkich rąk, a jednak chyba to brzemię papieskich kremówek z Wadowic tkwi nade mną aż za bardzo. 

Jestem ogromną fanką wnętrz eklektycznych, industrialnych, vintage. 
A tam? Stara deskorolka, kilka butelek, fotel, kwiat, nagle- bach!- figurka Matki Boskiej, dalej gazety i odrapany świecznik. 

Co o tym sądzić? Spotykam je ostatnio notorycznie- w loftach, przestrzeniach vintage, we wnętrzach eklektycznych, u ludzi ceniących sobie po prostu zwykłe przedmioty bez nacechowania religijnego. 































 źródło zdjęć: tutaj

Sztuka? Design? Moda? A może totalne przegięcie?

W państwach południowej i środkowej Ameryki (Meksyk, Brazylia, Argentyna), tego typu ozdoby funkcjonują na porządku dziennym. 

Czy w naszych, rodzimych warunkach, możemy wyjść poza ramy powszechnej, katolickiej duchowości, poza kwestie wiary czy niewiary, zapomnieć o papieżu- Polaku, docenić po prostu piękny przedmiot sprzed lat, czy jednak to zbyt duży bagaż emocjonalno- historyczny dla naszych oczu, by móc patrzeć na niego bez głębszych uczuć każdego dnia? 

Mój mąż twierdzi, że stawianie przedmiotu o tak silnej symbolice w domu, w którym się w niego nie wierzy, przynosi pecha i nie powinno się tego robić (czyli kolekcjonują je tylko ludzie wierzący). Ale czy da się spojrzeć na to zwyczajnie, jak na świecki element obyczajowości, kultury, tak po prostu, obiektywnie, jak na wytwór ludzkich rąk, antyk, artystyczne dzieło?

Nie próbuję oceniać, ani też dywagować o tych, co zbierają- oczywiście, każdy ma w domu, co chce mieć i nic mi do tego.
Sama jednak próbuję na łamach bloga jakoś ustosunkować się do tego, bo wpadło, wpada i jeszcze wpadnie nie raz mi w ręce taki religijny okaz- co wtedy?

Chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat, dlatego zapraszam dziś do nieco filozoficznej dyskusji w tym aspekcie wystroju wnętrz.

I życzę wszystkim miłej, słonecznej niedzieli!

10 komentarzy:

  1. no dobraaa, mnie to nie bierze, nie kręci, w sumie ani mnie to w prawo, ani w lewo....aleeeeeeeeee u mnie ? nie ma opcji.
    Nie dlatego, że wiara czy coś, nie uważam TEGO za coś, co można sobie ustawiać na meblu obok pilota ;D
    Może w innej kulturze, może...
    Nie wyobrażam sobie, że u mnie stoi Jezusek, koło niech sterta gazet, ciulstewek....i co na TO moja rodzina, no umówmy się, to nie jest baletnica...........a jak mam się tłumaczyć, dyskutować, a idź mi z tym :D
    mnie się TO nie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, no to fakt- ja jestem dość otwarta, jeśli chodzi o tego typu przedmioty, ale prawdą jest, że np. rodzice czy znajomi mogą różnie reagować :-) Co nie zmienia faktu, że mamy prawo stawiać w domu, co nam się podoba...tylko, właśnie kwestia tego 'podoba' :-)

      Usuń
  2. Zdjęcia pięknie zaaranżowane, popatrzeć można i tylko tyle:)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ma opcji u mnie na takie coś. to nawet nie jest dla mnie ładne. Owszem artystyczne zdjęcia ale we wnętrzu taki element jako dekoracja? Nie ma opcji. Jestem wierząca i kompletnie nie wyobrażam sobie w taki sposób tego traktować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :-) Może rzeczywiście u nas tego typu dekoracje nie przejdą na gruncie 'zwyczajnych przedmiotów', choć o dziwo właśnie w polskich wnętrzach widuję je ostatnio tak często. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. A ja uwielbiam :) mam świętych obrazków od groma i jedną figurkę Maryjki, i za chiny ludowe nie pozbędę się tego. Z jednej strony to głęboka tradycja rodzinna i choć ja jej nie kultywuję to powiem wprost, że te dewocjonalia mnie kręcą i to bardzo. Kiedyś nawet ksiądz po kolędzie zaplątał się do naszego domostwa i o mały włos nie padł przed galerią świętych obrazów, które dla mnie nie są niczym innym jak właśnie taką sztuką "inaczej". Bardzo je lubię i w gruncie rzeczy to się cieszę, że moja rodzina w głębokich pokoleniach wstecz była głębokiej wiary.
    Co więcej powiem, że mam ogromną chęć na zakup jeszcze kilku niewielkich świętych figurek, bo do mojej koncepcji eklektycznego boho pasują jak ulał.

    Gratuluję nagrody, czytałam a jakże i bardzo się ucieszyłam, że to Twój blog, że go niedawno odkryłam i że piszesz o tylu rzeczach, i stylach, które po prostu lubię :)

    D&W też kupuję, choć już rzadziej, ale zgodzę się, że to bardzo inspirujący magazyn :)

    Mam nadzieję, że gdy piszę ten komentarz bakcyl poszedł sobie precz...

    Uściski przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że choć jeden głos na plus! Już się bałam, że może tylko ja mam jakieś dziwne upodobania i idiotyczne pomysły :-P A tu proszę, mam kompankę, hehe.
      Właśnie widzisz, ja mam taką samą koncepcję eklektycznego boho, yeah! Poszalałybyśmy we dwie nie ma co :-)
      Dziękuję za gratulacje i ściskam również :-*

      Usuń
  5. Też się nad tym tematem zastanawiałam, tylko bardziej pod kątem krzyża :)
    Zobacz, jeśli masz ochotę: http://www.wnetrzazewnetrza.pl/2014/01/gdzie-jest-krzyz.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie widziałam tego posta u Ciebie, z chęcią zaraz obczaję, dzięki i pozdrawiam :-)

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com