Before&after ściennej galerii.


Tak, zdecydowanie mogę nazwać to nawet metamorfozą- efekt 'po' jest iście genialny. Jako regularna Skorpionica nie lubię się zbyt długo nad czymś rozwodzić- lubię efekt 'wow' najlepiej po jakichś pięciu minutach. No i mniej więcej w takim czasie zadziała się ta ścienna zmiana. 

Zacznę od potwierdzenia faktu, że jako rasowa vintage girl nie znoszę pustych ścian. Drażnią mnie po prostu, jak mało co. Uwielbiam wszelkie obrazy, zdjęcia, grafiki, kolaże, makatki i makramy- wszystko to, co dopełnia przestrzeń, dodając jej charakteru i stylu. W końcu to dodatki są tą przysłowiową 'kropką na i'. 

Nade wszystko jednak kocham plakaty. To miłość nieprzerwana od wielu lat, kiedy jeszcze jako pyzata małolata o ekspresji Pawła Kukiza wzdychałam do Paddy'ego z The Kelly Family. 
Potem były klimaty hippie&rock, kiedy to plakaty słodkich i wesolutkich chłopców zamieniłam na tych z pokolenia X- w wyciągniętych swetrach i ze wzrokiem bez przyszłości. 
Teraz też najchętniej powiesiłabym sobie nad łóżkiem Lenny'ego Kravitza z nagą klatą, ale cóż, ze względu na męża muszę się powstrzymać (odbijemy sobie kiedyś, Lenny). 

Dzisiejsza moda znów sprzyja plakatom- możemy przebierać w nich do wyboru, do koloru, w rozmiarach, rodzajach papieru i w typach nadruku. W samoprzylepnych, obramowanych, a nawet tworzyć własne. 

Moja dotychczasowa, ścienna galeria zbudowana była na zasadzie zwykłych ramek ikeowskich i reklam wyciętych z gazet. Wyglądało to, że tak powiem, jako-tako, kłuło mnie w oczy i myślałam długo o jej odmianie na coś bardziej loftowego.


Wertowałam sieć i prasę w poszukiwaniu czegoś, co pasuje: a.do mojego kolorowego wnętrza, b.do mojej wizji, c.do mojego stylu, d.do nostalgii za plakatami z punkowymi zespołami. Szukałam czegoś, co nie doprowadzi do chaosu totalnego, tylko ładnie uzupełni tą eklektyczną całość. 

Myślałam nad fototapetą, obrazem albo nawet nad graffiti (tak, tak). Ostatecznie wygrała jednak miłość do plakatów i najbardziej cieszę się właśnie z tego wyboru- moje egzemplarze wpasowały się w klimat domu po prostu wspaniale.






















 Celowo nie wieszałam ich nad sofą, bo nie byłoby takiego efektu, ani też nie mogłabym na nie patrzeć. Poza tym grafika nad kanapą to dość oczywisty wybór, czyli na wstępie u mnie odpada :-D
Pozostawiłam więc trochę pustej ściany nad sofą, a plakaty widoczne są już od wejścia.

Moje dwa giganty pochodzą z internetowego sklepu MyLoview
Ogólnie szczerze polecam Wam ten sklep, ale uwaga- minusem tego miejsca jest fakt, że....za dużo jest tu pięknych wzorów do wyboru! Ja wahałam się co najmniej między kilkunastoma plakatami i naprawdę trudno mi było wybrać tylko dwa, czyli tyle, na ile miałam miejsca. 

Początkowo strasznie chciałam tego wilkołaka, zawieszonego tuż obok tego hipsterskiego renifera.
Razem też tworzyłyby super zestaw, ale ostatecznie zdecydowałam się na plakat z brązowym okiem i różowymi rzęskami oraz na grafikę 'I miss/need/love you'. Wspólgrają kolorystycznie i ze sobą, i z resztą moich dodatków czy mebli. Wszystkie dostępne w sklepie plakaty możecie też zobaczyć TUTAJ.

Jestem strasznie z nich zadowolona- nie tylko z efektu, jaki sama stworzyłam (dobierając pasujący mi rozmiar i typ papieru), ale również z ekspresowej, dobrze zabezpieczonej przesyłki. 
Jakość druku i wyrazistość wzorów są naprawdę świetne. 



Jak Wam się podoba ta zmiana? Prosta i szybka, a efekt zupełnie inny, prawda? 



 I na koniec małe zestawienie before & after :-)


Miłego dnia wszystkim!

Wpis powstał we współpracy ze sklepem MyLoview. 

18 komentarze

  1. Nie ma co gadać. Zmiana jak najbardziej na plus ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też się bardzo podoba, super pasują do wnętrza. Inaros

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz mi sie bardziej podoba - plakaty są duże i ciekawe - zmiana na lepsze - jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Urzekł mnie ten z napisem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie od razu też, drugi dobierałam pod niego właśnie ;-)

      Usuń
  5. Nie mogę się oderwać od tego plakatu z okiem, takie jest hipnotyzujące :D. Całość prezentuje się bosko. Joanna

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się. Wyglądają absolutnie wspaniale:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Paulina!
    Rzadko mnie coś tak powala, jak to, co u Ciebie zobaczyłam. Masz taki styl, który kocham najbardziej (co nie znaczy, że sama umiem za nim podążać): odwaga, niesztampowość, radosny eklektyzm.

    Ten Twój "living" mnie totalnie oczarował, jest boski, ale - przyznam szczerze - gdyby nie plakaty, to efekt nie byłby AŻ TAK rewelacyjny.

    No bosko! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! Kasia strasznie dziękuję za takie słowa :-***** Fakt, że plakaty zrobiły dużo, super, że dobrze wyszło :-)))

      Usuń