Co zrobić z odrapaną ścianą? Zostawić!


I ten pomysł może wydać się dla niektórych kontrowersyjny. Mam tu jednak w zanadrzu od razu odwetową broń- mieszkanie, w którym skute tynki ze ścian i sufitów są swoistą 'ozdobą'.

Wprowadzając się do mieszkania, które przez ostatnie lata zamieszkane było przez osoby nie imające się zajęciem domowym pod tytułem 'remont', może mieć swoje plusy. Bo są tacy, co skuwają tynki specjalnie- jest to teraz popularny motyw na ścianach, nawiązujący oczywiście do porzuconych fabryk i loftów. Jeśli więc w naszym mieszkaniu są takie ściany, a my na dodatek nie śmierdzimy groszem, to świetnie się składa. Bo gdybyśmy mieli więcej gotówki, to pewnie w ruch poszłyby zaraz płyty g-k, szpachle, wałki i pędzle. O nie! Industrialne ściany, pełne zdrapek i ubytków są dziś nowością, która powoli wypiera królujące wszędzie cegły. 

Mi się cegły znudziły już dobry czas temu. Szukałam czegoś w zastępstwie dla nich- czegoś, co będzie loftowe, ciekawe, niestandardowe, odważne. I oto nadeszło rozwiązanie- zapewne wzbudzające zainteresowanie i szokujące trochę, przynajmniej na naszej, polskiej ziemi. 
Ale tak, jak najbardziej można tak mieszkać. 

Jak Wam się podoba takie rozwiązanie? Ja nie jestem fanką rzeczy nazbyt ładnych- takich ślicznych, cukierkowych, śliczniuchych, że ojeju. Wolę, kiedy coś mogę określić mianem ciekawe, niźli ładne. Zdecydowanie wolę, jak coś ma pazur i charakter, niż tylko ładne opakowanie (to się chyba przekłada też na sfery pozawnętrzarskie- you know what I mean). Idealne, przecudne rzeczy mnie nudzą. 

Wolę, jak przedmioty mają to 'coś'- jakąś rysę, coś nieidealnego w sobie, coś ciekawego, co intryguje. Są nadgryzione zębem czasu, mają za sobą historię. Uwielbiam więc wszelkie używane rzeczy. Lubię pomysł, niesztampową ideę, zaś niekoniecznie perfekcyjne wykonanie. I dlatego właśnie, do mnie takie rozwiązanie przemawia. 

Wyobrażałam sobie to mieszkanie, gdyby jego ściany były, wiecie, standardowe- gładkie i pomalowane. I myślę sobie, że już nie byłoby takie samo. Nie byłoby tego 'wow'. Wychodzi na to, że to właśnie one robią tu tak niesamowity klimat. 












źródło: For Interieur

Miłego dnia!

4 komentarze

  1. Odrapańce owszem są ok, ale dla mnie właśnie w towarzystwie czegoś nowego i gładkiego. Jak ściany gładkie , to meble z odzysku i hand made, lub na odwrót. Na fotkach też widać, te nowiutkie, gładkie mebelki na tle pięknych"brzydkich" ścian:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, równowaga musi być, ale co do mebli, to widać i w nich też recyklingową, industrialną duszę- np. szafki kuchenne ze sklejki, retro szafka, już nie mowiąc, na czym stoi kanapa :-P

      Usuń
  2. niby lubisz styl industrailny i lofty a u Ciebie w domu wszystko jest idealnie wystylizowane. każdy słoik jest dokłądnie ustawiony i obfotografowany, potem przestawiony w inne miejsce i znowu obfocony. nie ma miejsca na ten loftowy, artystyczny luz. No chyba,że to ma tylko WYGLADAC, ale w takim razie takie wnętrze może mieć każdy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Anonimie, kimkolwiek jesteś :-) Jak wiesz, mieszkam w zwykłym bloku, a nie w wysokim lofcie :-) Nie będę więc udawać, że tak jest :-) Lubię EKLEKTYZM (jeśli chociaż zaraz zajrzałaś/-łeś na stronę 'o mnie')- czyli mieszankę wielu stylów- boho, trochę industrialu, trochę scandi, trochę rustic. Lubię artystyczny luz, ale lubię też mieć wokół siebie porządek- nie opowiadam się jednoznacznie ani za jednym, ani za drugim :-) Lubię szybkie, proste i tanie zmiany w mieszkaniu, i o tym jest mój blog, sama też uwielbiam oglądać to u innych. Jeśli takie wnętrze może mieć każdy- ok, chciałabym to w końcu kiedyś zobaczyć :-D Jeśli Ci się tu nie podoba- nie przychodź tu, proste :-D Miłego dnia!

      Usuń