Recyklingowy kalendarz adwentowy.


Długo się zastanawialiśmy z moim małżonkiem, jaki zrobimy w tym roku kalendarz. W zeszłym roku kupiłam kalendarz adwentowy gotowy i choć cieszył swoją zawartością, to anturażem wcale się nie komponował z moim stylem. 

Był, krótko mówiąc, w Mikołaje. Okej, są Święta, są i Mikołaje. Tylko, że ja nie lubię tych tradycyjnych ozdób świątecznych. Tak po prostu, bez jakiejś głębszej filozofii, czy bycia na siłę na przekór wszystkiemu. Zwyczajnie mi się nie podobają i tyle- są dla mnie pospolite, jakieś takie... nudne? Oklepane bardziej, tak, oklepane, bo ile już można wieszać wciąż to samo (tradycja, wiem, ale ja nietradycyjna :-P). 
Podobają mi się już niektóre pomysły z tego roku, np. z wykorzystaniem pasteli- te barwy rzadko kojarzą się ze Świętami i fajnie, że ludziska je powzięły do swoich projektów. 

No dobra, przejdźmy do mojego DIY- kalendarz adwentowy w pełni recyklingowy, a nawet zupełnie darmowy! Do jego zrobienia wykorzystałam wszystko, co miałam w domu, nie kupowałam nic (tylko do samej aranżacji ławki). Widzę sens we własnym kalendarzu, ale nie widzę sensu w robieniu go na bogato, tzn. drogo. Raczej na przyszły rok się już nie przyda, a szkoda mi pieniędzy na tak jednorazowy projekt. 
A jak można ruszyć wyobraźnią, ha! 

Mój recyklingowy kalendarz adwentowy powstał:
  • ze starej, kwadratowej, drewnianej półki, którą znalazłam w piwnicy;
  • z dwudziestu czterech (a jakże) rolek po papierze toaletowym;
  • z dwudziestu czterech zszywek i dwudziestu czterech wkrętów;
  • z ozdobnej taśmy w czarne gwiazdki.

 Plus oczywiście paczuszki w środku, które zostały owinięte w jasnocytrynowy papier w drobne, złote kropeczki. Zawartość dowolna- ja to osobiście lubię różne próbki kosmetyków i cuksy :-D

I koszt żaden, i zabawa przednia, a recykling totalny. Rolki zostały nieco skrócone, spłaszczone na dole i zszyte zszywkami. Następnie, we w miarę równych rzędach, przykręcone na małe wkręty do deski. Ozdobna, papierowa taśma zamaskowała te szpetne elementy i dodatkowo ożywiła całość. 

Mój kalendarz jest nieco oszczędny w barwach, a to dlatego, że od początku miałam plan postawić go właśnie tutaj- na różowej ławce i starej szufladzie. Jak sami widzicie, wszystkiego już tu mam pełno, więc nie chciałam wprowadzać kolejnej, jakiejś bardzo kolorowej rzeczy. 

Przybyło mi też nowe, prześliczne drzewko (Chamedora), które mam nadzieję nie podzieli losu mojego, świętej pamięci, daktylowca (niby łatwiejsza w uprawie). 
Kupiłam sobie też trzeciego Pantona do kolekcji- czerwoną, szklaną bombkę :-) 

I co myślicie, o mojej świątecznej- nie świątecznej ławeczce? 































 Miłego dnia!

6 komentarzy:

INSTAGRAM

@stylerecital_com