Hippisowski dom w Sydney.


Wow- patrzę na te wnętrza i tęsknie nawet za latem, choć go szczerze nie lubię. Niemniej jednak, ta nasza szaro- bura aura też daje się we znaki. Dziś, w drugi dzień świąt, kiedy to już powoli wychodzimy z tego nastroju, mam dla Was kilka zdjęć domu z Australii. Domu surfera i piosenkarki, gdzie panuje hippisowsko- vintage' owa aura, czuć niesamowity spokój i chillout. Skórzana kanapa na nóżkach- marzenie!



zdjęcia: Sean Fennessy, resztę możecie zobaczyć: TUTAJ.

CONVERSATION

6 komentarze:

  1. o kurcze, zatęskniłam za latem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź, nic nie mów... Czasem nie wierzę, że ludzie TAK mieszkają ;-)

      Usuń
  2. Jak dla mnie rewelacja o każdej porze roku. Przyznam, że to styl, który spokojnie mógłby u mnie zagościć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, u mnie też... Nawet taką deskę bym sobie postawiła ;-)

      Usuń
  3. Podoba mi sie taki - kolorowy i bardzo pozytywny ...!

    OdpowiedzUsuń

Instagram