Marzenia, zachcianki i wyspa ze skrzynek.


Zwykle albo o czymś strasznie marzymy, albo czegoś bardzo chcemy. Czyż to nie jest to samo? U mnie akurat nie, bo moje wnętrzarskie plany zawsze dzielę na dwie kategorie. 

Nie chcę tu dziś rozprawiać o bardziej górnolotnych tematach, wszak rozpoczął się okres przedświąteczny, dziś mam imieniny, niedługo Mikołajki i tak dalej, więc skupmy się na rzeczach zupełnie zwykłych, przyziemnych i materialnych. 

Moje dwie kategorie rzeczy zawsze tworzą dwie pokaźne kolumny w notesie. Pierwsza z nich to zachcianki- przedmioty, które są na wyciągnięcie ręki, gotowe do kupienia. Dostępne w sklepach, wystarczy uzbierać fundusze i już. I, jak to zachcianki, nie są mi niezbędne do życia, ale fajnie, jakbym sobie coś z nich kupiła, bo to zawsze taki drobiazg 'ponad', czyli tak zwana kategoria guilty pleasure (jak oglądanie Kardashianów). 

Druga kategoria to marzenia- czyli przedmioty mniej osiągalne, widziane gdzieś w gazecie, w Internecie. Podpatrzone na zagranicznych blogach, stronach. O wiele trudniejsze do zdobycia, bo to są zwykle jakieś okazy vintage, czyli po prostu muszą się trafić. Perełki, których w sklepach brak, albo ja jeszcze na nie nie trafiłam. Jak nie udaje mi się znaleźć nic z listy marzeń, to wtedy posiłkuję się listą zachcianek. 

Taki mam mechanizm :-D Jako blogerka wnętrzarska (oraz pasjonatka urządzania wnętrz), nieustannie poszukuję ciekawych rozwiązań i produktów. A jako, że mamy teraz taki prezentowy czas, to moja kategoryzacja wymarzonych rzeczy znajduje ujście na wishlistach dla rodziny. 

Stworzyłam takie dwie, na okres listopad/grudzień, bo to czas, kiedy dużo u nas uroczystości, urodzin, rocznic, no i świąt. Tak to się zbiegło, że wszystkie te uroczyste dni przypadają u nas akurat na koniec roku. Mój małżonek nie robi sobie takich list, bo zupełnie nie jara go to, co mnie :-P Jego listy prezentowe polegają na burczeniu czegoś pod nosem w stylu: "Kurde, przydałyby mi się jakieś gacie". I w zasadzie tyle. 
U mnie za to jest konkretny podział i porządne wskazówki. 

Oto moja lista marzeń. Czyli mówię mu: "Mężu, jak coś takiego zobaczysz, znajdziesz, to proszę Cię bierz, to będzie mój prezent". To jest lista trudów, wymagająca dość, bo jak póki co sama nic z niej nie znalazłam, to innym może być ciężko. 


Ale nie jestem taka okrutna :-) Jak się nie trafi nic z tych rzeczy, zawsze pozostaje lista zachcianek. Sprawdzone przeze mnie, są w sklepach, można brać od razu, no i równie bardzo mi się podobają. 



Tak to się u mnie odbywa :-) A wszystkie moje wymarzone prezenty oczywiście dotyczą wnętrz, a jakże :-)
(ciuchy i kosmetyki kupuję sobie sama). 

Na koniec jeszcze chciałam Wam pokazać, jaką wczoraj dorwałam przepiękną, kryształową bombonierkę- oryginał vintage! Idealna np. na cukierki, wygląda przepięknie, a kosztowała naprawdę grosze.












A Wy macie już swoje listy prezentowe? 

 Miłego dnia!

8 komentarze

  1. Wszystko rozumiem, ale zdradź co robiłabyś ze stojakiem na kartki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpatrzyłam na pintereście, że możnaby z tego zrobić fajny stojak na magazyny, tylko trzeba go trochę stuningować :-) a czasami się trafiają bardzo tanio, jak ktoś np. likwiduje wyposażenie kiosku itp.

      Usuń
  2. Właśnie o takim krysztale sobie marzę :) Mam podobną bombeczkę ale to jeszcze nie to... Twoja świetna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto, obczajaj olx'a- ja wczoraj znalazłam z sześć takich, cenowo między 10 a 50 zł :-)

      Usuń
  3. zwariowana! wish listy mnie zachwyciły. muszę znacznie moje zrewidować, hihihi

    OdpowiedzUsuń
  4. Nice photos :)
    BLOG M&MFASHIONBITES : http://mmfashionbites.blogspot.gr/
    Maria V.

    OdpowiedzUsuń