Życie to pchli targ, czyli jak dobrze szukać.


Pozdrawiam Was z mojego centrum dowodzenia, czyli z homeoffice po małym liftingu. Kto widzi, co jest nowego? :-))))

Taaak, krzesło <3 Nowe- stare krzesło, upolowane, a jakże.
To krzesło, które kosztowało nas jedynie przejażdżkę do Kartuz (na służbowym baku w dodatku :-P), bo jedno takie, zupełnie niczego nieświadome małżeństwo, oddawało je za darmo. My sami też jakoś nie do końca byliśmy do niego przekonani (ma pękniętą tapicerkę z przodu), ale ostatecznie zabraliśmy je do domu. Dopiero po bliższych oględzinach dostrzegliśmy kilka cudnych szczegółów, które sprawiły, że lepiej trafić nie mogłam- to oryginalny sprzęt szpitalny z Żywca. Pamiętacie post z wishlistami? Trafiłam więc w darmowe krzesło szpitalne!

Moje home office zyskało 'nowe' (skórzane w dodatku) krzesło, którego nie planowałam znaleźć, lecz kupić w sklepie. Cóż, no chyba jednak nie jest mi dane nic kupować, tylko dobrze szukać :-D


Gdybym wiedziała, że tak sprawa wygląda, to kupując mieszkanie postawiłabym na lepsze i droższe budownictwo (czyli na starsze, na ładniejszą architekturę), a wyposażenie skompletowałabym za grosze. 
My kupiliśmy nieco tańsze mieszkanko, na obrzeżach miasta, z myślą, że musimy mieć też za co je wyposażyć (no i żeby mieć gdzie spacerować z psem :-)). 
Ale za to teraz szaleję na całego! Uwielbiam wyszukiwać i szperać, grzebać i szukać. Te perełki vintage sprzed lat przyprawiają mnie o szybsze bicie serca. 

Jeśli również lubicie nietuzinkowe i oryginalne przedmioty, to mam dla Was kilka sprawdzonych rad, jak szukać, by nie przegapić żadnej okazji. 

1. SYSTEMATYCZNOŚĆ.
No cóż, nikt za nas nie znajdzie, nie wygrzebie. Jeśli chcemy upolować cokolwiek interesującego na takich portalach, jak np. OLX, to musimy przeglądać je systematycznie, najlepiej raz dziennie, lecz najlepsza opcja (dla wytrwałych) to odświeżanie kilka razy dziennie. Teraz takie portale mają aplikacje na telefon, co ułatwia nam sprawę (ja zainstalowałam olx). Dzięki temu nic nam nie umknie i trwa to szybciej. Bo super okazje to naprawdę czasami kwestia minut- nawet nie wiecie, ile rzeczy przeszło mi koło nosa, bo po prostu odkryłam je...jakąś godzinkę za późno. 

2. WYOBRAŹNIA.
To jest bardzo ważne. Może w tym momencie nie potrzebujemy tego, może to 'coś' jest trochę zniszczone, może to coś na balkon, ale jest zima? To nieistotne! Musimy myśleć trochę przyszłościowo, bo tu liczy się czas i okazja. To trochę jak z zakupami w secondhandzie- to co, że jest środek lata, a Ty właśnie trzymasz w ręku kożuszek vintage w idealnym stanie. Kiedy przyjdzie zima, będziesz płakać, że go wtedy nie wzięłaś. A w przypadku perełek sprzed lat, to takie okazje mogą się już nie powtórzyć! 

3. ELASTYCZNOŚĆ.
Musimy brać pod uwagę, że rzecz jest za grosze lub zupełnie za darmo, czyli jej stan będzie raczej... przeciętny (choć można trafić naprawdę dobrze). To oznacza, że po prostu nie wypada nam marudzić, że komoda z lat sześćdziesiątych, którą właśnie kupujemy za 50 zł, ma odrapane nóżki. Taki urok tanich okazji i musimy się z tym liczyć. Musimy patrzeć na daną rzecz z nieco szerszej perspektywy. 

4. ROZWAGA, CZYLI KOSZTY. 
To się wiąże z poprzednim punktem. Najlepszą opcją według mnie jest kupowanie rzeczy, której stan można określić jako 'do wstawienia', czyli pomimo niewielkich wad można użytkować ją od razu (tak, jak moje krzesło z dzisiejszego wpisu- ma odrapane podłokietniki, ale mi się podobają właśnie takie). 
Przedmiot, który będzie miał np. liczne ślady po kornikach czy bardzo brudną tapicerkę, wymaga nie tylko więcej czasu i pracy, ale i nakładów finansowych (oj robaczki mogą dać się we znaki). 
To wiąże się z wożeniem do punktów renowacji mebli lub tapicerów, a to oznacza czasami duże koszty, wymaga od nas czasu. Znając życie, taki przedmiot i u nas przezimuje w piwnicy, jak przezimował u tego, od kogo to wzięliśmy- po prostu w wielu przypadkach nie będzie nam się chciało wcale za to zabrać (no chyba, że sami się tym zajmujemy, to wtedy jak najbardziej :-)) Jeśli jednak nie dysponujemy funduszami na porządne odrestaurowanie np. dużego, dębowego stołu, który jest w opłakanym stanie, to lepiej wtedy odpuścić. 

5. TRENDY. 
Niby od tego powinnam zacząć, ale śledzić trendy można przecież na bieżąco. Dlaczego to istotne? 
Uwierzcie mi, że ludzie czasami oddają dziwne przedmioty. Gdybym nie śledziła trendów, nie wiedziałabym, co można zrobić np. niechcianym potykaczem reklamowym, wojskową skrzynią czy starym garnkiem. Dlatego, żeby czasem wyhaczyć coś naprawdę super, musimy mniej więcej wiedzieć, co z tym zrobić. 

A oto, jak się obecnie prezenetuje moje homeoffice! 

















I jak Wam się podoba mój łup? 

Miłego dnia!

CONVERSATION

6 komentarze:

  1. No bardzo się podoba i to biurko z blatem na wysoki połysk! Ja właśnie teraz ba biurko poluje. Mam super,ale kurna chata,2 piętro w kamienicy,wielkie,lite,muszę mieć 4chłopa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biurko to stół kuchenny :-) Pełno takich widuję, z przodu powinna być szuflada, ale moje było z dziurą, co mi w sumie pasuje, bo krzesło wjeżdża pod blat :-)

      Usuń
  2. ROZKOSZNE. Przyznam że ja również codzienie zaglądam na OLX i buszuję i szukam. Dziś właśnie kupiłam szafkę 1,80 m. Inaczej wyglądała na zdjęciu... więc na razie jest w aucie bo nie dałam rady jej wnieść. Ale kosztowała tylko 25 zł. więc jakbym mogła jej nie przygarnąć. Twoje znaleziska są CUDOWNE!!!
    Krzesełko stylkowe - tak jak lubię !
    Ps zapraszam na rozdanie do mnie - czyli upoluj kolejne darmowe rzeczy!
    Pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej właśnie buszować codziennie- najmniejsze ryzyko przeoczenia okazji :-P Twój łup brzmi dobrze! Ciekawa jestem, co z tego zrobisz (i pokażesz ofc).
      Dzięki :-) zaraz zajrzę do Ciebie!

      Usuń
  3. Niezły łup i wygląda na wygodne. Nic tylko pogratulować szczęścia:)

    OdpowiedzUsuń

Instagram