Inspiracja i realizacja czyli projekt krzesło.


Chodziło za mną krzesło szkolne, co najmniej od czasu wpisu o nim. Zwyczajne, drewniane, surowe, industrialne, no i bardzo dziś na czasie. Dotąd niestety takowego nie znalazłam, co nie znaczy, że porzucam swoje plany, o nie! Przekładam je tylko do szufladki pod tytułem "w międzyczasie" i rozglądam się.

Odkąd zaszły zmiany w kuchni, przy stole stoją same stołki, więc w zasadzie nie miałam ani miejsca na krzesło, ani krzesła. I tak jednego wieczoru, skubiąc sobie brwi (kontempluję wtedy najmocniej, to jak medytacja!), olśniło mnie- gdzie są moje czerwone, obrotowe krzesła z brudną tapicerką, co je zgarnęłam za darmo z OLX? Małżonek tylko westchnął i z chęciami równymi zmywaniu trzydniowych naczyń udał się do piwnicy, by je grzecznie ku mnie przytargać. Wpadłam na pomysł, że zamiast szukać drogiego tapicera po prostu je obedrę 'ze skóry'- dzięki temu będzie krzesło, o jakie mi chodziło, no i biedaki nie będą gnić w piwnicy samotne i nieużywane. 

Nie zawsze mam niezbędne umiejętności i wiedzę, ale od czego są chęci, intuicja i wsparcie specjalistów! Zapytałam kilku z nich na moim Instagramie o zdanie apropos krzesła i tylko mnie zachęcili do działania ;-) No to zadziałałam, na razie z jednym- to strasznie ciężka robota! Szacun ludziska od renowacji :-))))

Krzesła industrialne są rzadko kiedy tapicerowane, najczęściej są po prostu surowe, drewniane lub metalowe, więc tym bardziej było mi z tym lepiej, że na zdarciu moja robota się zakończy. Na zdjęciu powyżej i poniżej moje inspiracje: 

źródło: tutaj.

Zdarcie tapicerki, która była przyszyta jakimś metalem naokoło (!), później zdzieranie spróchniałej gąbki, która z kolei była przyklejona na amen i kruszyła się jak bułka tarta, następnie szorowanie tego papierem ściernym, wygładzanie, a na koniec mycie i impregnowanie olejem do drewna. To zajęło jakieś cztery godziny plus sprzątanie syfu z domu i balkonu, więc normalnie na razie daruję sobie drugie. Oto krzesło w wersji 'przed':


Tapicerka przybrudzona i zmechacona, ale poza tym krzesło w super stanie, regulowane w wysokości i w oparciu- dwie takie sztuki odebrałam za darmo z Gdańska. Początkowo chciałam zmienić obicie, ale tapicer zaśpiewał mi kilkaset złotych za sztukę, więc wyniosłam je do piwnicy w zamiarze oczekiwana na gotówkę. Na szczęście jednak mam w telefonie pinterest i tym samym upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu. Oto moje finalne krzesło w wersji 'po':





I co powiecie? Dałam radę? Pod spodem ukryła się całkiem ładna i w dobrym stanie miodowa sklejka- nieuszkodzona, zdrowa, mocna i sucha. Nie mam żadnych profesjonalnych narzędzi, więc może nie jest jakoś idealnie, krzesła też nie lakierowałam, bo podoba mi się taki matowy efekt. Mam jeszcze jedno takie, ale powoli kończy mi się miejsce w domu :-) Póki co cieszę się efektem tego jednego. Wy też dajcie znać w komentarzach, jak Wam się podoba!

4 komentarze:

  1. O tak podoba mi się :) i myślę, że warty był tej ciężkiej pracy a potem sprzątania ... Wyszedł świetnie- pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się podoba. Faktycznie jak zmiana tapicerki kosztuje krocie można wymyśleć coś innego :) I udało się teraz jest super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Jak mam płacić kilkaset złotych za wymianę tapicerki, to już wolę mieć bez :-P

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com