LIVING SPACE PART I- KUCHNIA, JADALNIA I NOWA ŚCIANA!


Za tą naszą ścianę w kuchni zabieraliśmy się nie wiem ile. A to odcień farby nie ten, a to malować się nie chce, a to czekaliśmy na przypływ gotówki, a to znowu na przypływ energii.

Szafek wiszących nie miałam nigdy, bo nie podobają mi się, maneli kuchennych mam tyle, co potrzeba, a jednak ta ściana przeszła wiele, naprawdę wieeeele. Moja miłość do kombinowania, zmian i eksperymentów kończy się tak, że nie tylko potrzeba co rusz malowania, ale prawie kompletnego remontu. Staram się jakoś oduczyć manii szału wnętrzarskiego pod wpływem każdego zdjęcia z pinterestu, ale to taaakie trudne! Ostatecznie więc wzięłam się w garść, kupiłam farbę i zagoniłam kolegę małżonka w weekend do roboty. A po drodze jeszcze znowu zdążyłam zmienić stół :-D Tamtego miodowego nie pozbyłam się, spokojna głowa- dzięki temu, że składa się, jest teraz stolikiem kawowym z genialną wysokością do pracy (zlikwidowałam wszakże home office), ale o tym będzie jutro, pod hasłem living space PART II :-)

Obecny stół to szybkie DIY- ot znalazłam na trawie fantastyczną, grubą dyktę w industrialne napisy, którą przymocowaliśmy wkrętami do mojego starego biurka (darmocha z OLX). Teraz jest nieco wyżej, nawet bym powiedziała, że to taki wyspo- stół. Szarość dobrze gra z metalową lampą i czerwonymi dodatkami, no i z nową zielenią. Nie przepadam za pastelami, więc i kolor musiał być dość wyrazisty.

Nasza ściana to farba tablicowa w kolorze ciemnej zieleni, której nie wymieszaliśmy przed użyciem- dzięki temu pierwsza warstwa wyszła ciemna, a druga o wiele jaśniejsza. Następnie efekt 'przecierki' uzyskaliśmy poprzez mazanki i rozcieranie zwykłej kredy do tablic. A napis 'eat' mam nadzieję zostanie kiedyś zastąpiony przez takowy neon <3. Zobaczcie, jak wyglądała ta ściana before, czyli jeszcze w sobotę rano: 


Tak, tak się właśnie kończą moje eksperymenty. Mój cel na rok 2016 to jednak uspokojenie się nieco, bo za chwilę naprawdę będziemy wołać ekipę remontową :-P Od sześciu lat nie ustaję w realizowaniu chyba wszystkich moich pomysłów wnętrzarskich (lepszych lub gorszych), nic (ani nikt) też mnie w tym nie powstrzymuje. Postanowiłam więc bardziej uwiecznić obecny stan livingu, żeby choć na dłuższą chwilę taki pozostał, bo naprawdę teraz mi się podoba :-) Wspominałam już kiedyś, że po prawej od kuchni, za sklejkową ścianką, jest taki spiżarko- składzik (z wejściem od strony przedpokoju), który chyba oddzielę od kuchni jakąś zasłoną. Tym samym proces kuchenny został praktycznie zakończony (może ścienny kinkiet pójdzie do wymiany), jeszcze zbieram na nową lodówkę :-) Zobaczcie i oceńcie sami całość ;-)















Uff, dużo tego! Dlatego też podzieliłam ten gigantyczny wpis na dwie części- jutro będzie druga, salonowa! Co myślicie o nowym stole i ścianie? Do napisania w komentarzach! :-* A na koniec jeszcze podsumowanie:


CONVERSATION

18 komentarze:

  1. Brawo super och i ach,więcej nie napiszę bo w tramwaju telepie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dziękuję Kochana, że mimo to wpadłaś z komplementem! :-*

      Usuń
  2. Świetny kolor! Oj jak mi się taki butelkowy (?) zielony podoba:) Zmiana zdecydowanie na plus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, myślę, że to butelkowa zieleń, wygląda fajnie i dodaje głębi. Dzięki! :-)

      Usuń
  3. O kurcze ale bomba!!!! Masz wnetrzarski talent dziewczyno!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak - piękne kafelki - nie pamiętam nawet jak było wcześniej - bo teraz jest super!
    Eno stół wielgachny (ach - cudnie!) i ciekawy!! bardzo mi się spodobał - ja mam niewielki w cześci jadalnianej... więc wiem co to duży rozkoszny stół!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja droga do lektury Twojego posta była długa i kręta, ale wreszcie dotarłam. Powiem Ci jedno - warto było! :-) Metamorfoza genialna, jest odważnie, nieszablonowo, po Twojemu. Zaskoczył mnie nowy stół - już się bałam, że pozbyłaś się tego miodowego koloru (!). Zieleń na ścianie fantastyczna - mój ulubiony ostatnio kolor. Efekt przecierek - genialny :-) Fajne neony/znaki świetlne były ostatnio w TK Maxxx. Jest cudownie, baaardzo mi się podoba i już czekam na ciąg dalszy :-) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, dziękuję! No co TY, nie pozbyłabym się nie ma mowy :-))) Fakt, ta zieleń i mnie chodziła po głowie długo, w końcu się zdecydowałam. A ile ja już szukam tego neonu w tkmaxxx, nie mogę trafić :-(((((

      Usuń
  6. ta ściana zielona jest rewelacyjna. super pomysł. jest czad absolutny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolor ściany po prostu zarąbisty!
    Stół wydaje się takim rozwiązaniem nie-na-lata, ale który bloger chciałby mieć w domu cokolwiek na lata ;) skoro pojutrze może mu się odpodobać.

    A neon se zrób, na Pinterescie są tony tutoriali. Tez chcem i se zrobiem. Kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasia, a nikt oprócz mnie nie był do niego przekonany, jednak intuicja mnie nie zawiodła :-D
      Stół wbrew pozorom jest mocny, bo tradycyjny, drewniany, tylko przyomocwałam do niego jeszcze dyktę, ale masz rację, za jakiś czas zawsze może się znudzić ;-)
      No co Ty mówisz! Kurczaki, muszę obczaić te tutoriale, dzięx!

      Usuń
  8. Bardzo, bardzo... po pierwsze za brak górnych szafek (też nie lubię i nie mam) po drugie za kolor, po trzecie za całokształt.
    Jest tak, że mogłabym się do was wprowadzić (mogę??)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dawaj, jest wolne łóżko!

      Usuń
  9. Ciekawe i niebanalne.. i to mi się własnie podoba:) Świetne ta zielen i sklejka..

    OdpowiedzUsuń

Instagram