Nad dachami Paryża.


Chyba nadal jestem w Walentynkowym klimacie, bo jakoś tak całkiem nieświadomie wybrałam na dzisiejszy post urocze mieszkanie w jednym z najbardziej romantycznych miast w Europie- w Paryżu.

Ten widok zapiera dech w piersiach, nic dziwnego więc, że właściciele ustawili sofę na wprost balkonu, a nie telewizora. Jestem ogromną fanką francuskiego stylu. Ale nie tego pałacowego glamour, tylko tego miejskiego, zwyczajnego. Francuzi mają ogromne wyczucie jeśli chodzi o prawdziwą i niewymuszoną prostotę, taką użytkowość i tą zwyczajność właśnie. Ich mieszkanka, choć w większości niewielkie, są takie do mieszkania- bezpretensjonalne, proste, bez krzty drobnomieszczańskich akcentów. Niewystylizowane, lecz po prostu uporządkowane. Mnóstwo w nich wolnostojących mebli, dodatków vintage, perełek upchniętych gdzieś od niechcenia wśród tych najpotrzebniejszych rzeczy. Tu nie ma za dużo zbędnych detali, za to zawsze są kolory. Choć lubią naturalne materiały, to czuć tą nonszalancką nutkę szaleństwa i, jakże by inaczej, artystycznej bohemy. Vive la France! 









źródło: tutaj.

1 komentarze

  1. Ależ cudowne mieszkanie - takie pełne kolorów. Wesołe, pełne świetnych dodatków.

    OdpowiedzUsuń