Sunday.


Kolejność dokładnie taka, jak wyżej- najpierw praca, potem leniuchowanie- nie ma, że niedziela i nie chce mi się, jak diabli. Kiedy jednak nasze zawodowe zajęcie sprawia nam tyle radości, to nie można nawet tego nazwać robotą- robimy to, co kochamy, a to zawsze dostarcza więcej przyjemności, niż bólu :-) No i wolny poniedziałek- to jest dopiero luksus! Moje homeoffice przeszło niespodziewany lifting- małżonek mój wpadł na boski pomysł i pozamieniał nogi w stołach- ponieważ ten miodowy był nieco za niski, a brązowy za mały, stworzyliśmy retro hybrydę na białych nóżkach. O niebo lepiej! Jest więcej i wyżej, czyli odpowiednio, jak na jadalniany stół i biurko w jednym. A brązowy blat widzicie w tle :-D Miłej niedzieli :-* 

6 komentarzy:

  1. Super wyszła ta hybryda :) Macie głowę pełną pomysłów i rękę do takich przemian :) pozdrawiam i miłego tygodnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Tobie również miłego :-)

      Usuń
  2. Retro hybryda! Cóż to za wspaniałe określenie! Twór sam w sobie również piękny (co widać na zdjęciach i się samo przez się rozumie :-). Coś czuję, że ta retro hybryda do rana będzie mi w uszach dzwonić :-)
    A z tą pracą, to prawda, że gdy jest pasją, jakoś łatwiej te noce i weekendy zarywać. Przyznaję, że czasem ciężko mi wyznaczyć granice, ale od stycznia niedziele są święte :-) W niedzielę jestem offline i dobrze mi z tym :-) Miłego wieczoru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki- totalny spontan, na który wpadł mój kochany małżon i wyszło mu to jak nigdy.
      No właśnie ja nie umiem ustalać tych limitów i właściwie codziennie jestem w 'robocie' :-) Ja to nawet wolę robić w niedziele, a poniedziałek się obijać- chyba spełniam w ten sposób swoje marzenie z czasów etatu- o wolnych poniedziałkach :-P

      Usuń
  3. Świetnie to wyszło!!!! Fajnie mieć pomoc złotej rączki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! O tak, bez męża jak bez ręki :-D

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com