Uwielbiam sprzątać! Wy nie?! To poznajcie moje sposoby.


Uwielbiam, naprawdę! Mogę sprzątać codziennie, właściwie to ciągle coś przecieram, zamiatam albo myję. Nie lubię gotować, nie lubię chodzić po sklepach, nie przepadam za spacerami bez celu, za to mogę godzinami szorować WC.

Tak, wiem, coś jest ze mną nie tak, ale tak już mam od dawna, chociaż wydaje mi się, że są gorsze przypadłości z rodzaju nerwicy natręctw. Moją jest niewątpliwie wypatrywanie okruchów na podłodze albo dwieście razy dziennie mycie blatów w kuchni. Uwaga- znacząca nota: nie mam dzieci, więc mogę sobie folgować w tym temacie, mam w sumie do ganiania ze ścierą tylko psa i męża- ten pierwszy nie kuma, ale mu wybaczam, a ten drugi też nie kuma, ale się przyzwyczaił. Pewnie 3/4 z Was nie bardzo wie, o czym mówię, ale za to każdy wie dobrze, że od czasu do czasu sprzątnąć po prostu trzeba. Jeśli nienawidzicie sprzątać, to może moje wypracowane przez dotychczasowe trzydzieści lat życia sposoby Wam co nieco pomogą. 



1. TO MUSI BYĆ 'TEN' DZiEŃ. I nie mówię tu o ilości brudu w domu, ale o naszym poziomie chęci do sprzątania. Ja nigdy nie sprzątam regularnie, tzn. w określone dni. Niegdyś, jak jeszcze mieszkałam z rodzicami, to tak jak w większości polskich rodzin sprzątanie wypadało na sobotę. ZAWSZE. Nie było zmiłuj, sobota jest dniem sprzątania. A czasami w sobotę wolałam pójść na plażę, bo akurat była piękna pogoda, lub nie robić nic, bo miałam dzień lenia. Ale wiecie- nie było zmiłuj. Przez to nie tylko obrzydły mi soboty, ale i samo sprzątanie. To, co wiąże się z przymusem zawsze budzi w nas opór. Dlatego teraz sprzątam tylko w te dni, w które czuję chęć do tego, a jak mi się nie chce, to nie sprzątam- kilka dni w tą czy w tą różnicy nie robi, a jak mam się do czegoś zmuszać, to nie chce mi się już na samą myśl. Uwaga- jeśli nie chce Wam się sprzątać jednak niepokojąco długo to pamiętajcie, że lepiej sprzątać po trochę i częściej, niż potem spędzić na tym osiem godzin i paść na twarz. Nigdy nie sprzątam również całego domu naraz, zawsze są to fragmenty lub podziały tematyczne, np. dziś myję lustra. 



2. KUPIŁAM COŚ NOWEGO. Taaak, zawsze jak mam coś nowego w domu to chcę to uroczyście wprowadzić do czystej powierzchni. Jak kupuję nową bluzkę to wywalam wszystkie z komody i układam na nowo. Tak samo jest ze wszystkimi innymi rzeczami do domu- nie potrafię postawić nowego wazonu na zakurzonym parapecie. Chęć wyeksponowania nowego dodatku jara mnie tak bardzo, że aż nawet posprzątać mi się chce :-D Tak było w przypadku tego podświetlanego obrazka z Jezusem- szukałam tego typu dewocjonaliów już od dłuższego czasu i w końcu trafiłam na coś extra. I choć to tylko niewielki obrazek na ścianę, to i tak przyczynił się do sprzątnięcia całej kuchni :-) 




3. ISTOTNE, CZYM SPRZĄTASZ. Rzekłabym nawet, że bardzo istotne. Środki czystości o nieprzyjemnej woni, toksycznym składzie i brzydkich opakowaniach, które musimy ukrywać po szafkach nie zachęcają do tej i tak średnio fajnej czynności. A czy słyszałyście o czymś takim, jak KOSMETYKI DO WNĘTRZ? To produkty nie tylko niezwykle dobrze czyszczące, czyli spełniające swoją podstawową funkcję, ale i pięknie pachnące, a także niezwykle estetyczne- możemy mieć je zawsze na wierzchu i pod ręką. Ja używam do sprzątania produktów z serii Perfect House, dzięki którym w moim domu nie tylko jest błysk, ale i wyraźnie czuć świeży, ładny zapach. Wygodne opakowania w spray' u też ułatwiają naprawdę wiele. Więcej o tych wartych uwagi, a przy tym niedrogich produktach możecie poczytać TUTAJ.


4. CZYSZCZENIE MIESZKANIA TO IDEALNE ĆWICZENIE TERAPEUTYCZNE. Naprawdę, to potwierdzone naukowo. Kiedy ilość codziennych spraw przytłacza nas i stresuje zbyt bardzo, dobrze jest wyżyć się właśnie przy sprzątaniu. Wyobraźcie sobie, że wycierając kurz wycieracie swoje głowy z nadmiaru złych myśli, a każde ziarenko brudu to jakiś problem, z którym się zmagacie. Czyste i uporządkowane mieszkanie to też świeższe spojrzenie na wiele rzeczy i uporządkowane myśli- gwarantuję Wam. 

 
5. PRZYGOTUJ ZAWCZASU MAŁĄ NAGRODĘ. Zanim zacznę sprzątać już myślę, co będę robiła po. Dzięki temu łatwiej jest mi się zebrać do kupy i zrobić to szybko i bezboleśnie. Myślę więc sobie, co tam zjem albo poczytam po sprzątaniu. Kiedy wiem, że np. jutro planuję posprzątać łazienkę, to z rana kupuję sobie jakiś nowy numer magazynu i nie przeglądam, dopóki nie ogarnę- to działa :-) No i obowiązkowo smaczny posiłek regeneracyjny!



I to by było na tyle z Poradnika Perfekcyjnej Pani Domu :-) Co myślicie o moich sposobach? A może macie jeszcze jakieś inne, sprawdzone na sobie triki? Koniecznie podzielcie się w komentarzach! Miłego weekendu :-*

 Post powstał we współpracy z marką PERFECT HOUSE.

4 komentarze:

  1. Ja się zastanawiam jak wygląda utrzymanie w czystości skrzynek drewnianych?Przecie kurzu ściereczką się nie zetrze?Do wanny i cała spłukiwana?Odkurzacz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkurzanko :-) Wsadzania pod wodę surowego drewna raczej nie polecam ;-)

      Usuń
  2. Jak mam zawaloną sypialnię to kładę na łóżku cały grajdołek z podłogi, książki, jakieś graty z szafki nocnej, ciuchy, buty wywalam do przedpokoju, odpalam odkurzacz i najpierw podłoga. Potem stertę układam na miejsca ich stałego pobytu - do szuflad, na półki, do szafy lub po prostu śmieci. Przy okazji przecieram chusteczkami nawilżonymi puste blaty albo przedmioty. Scielę wyrko na koniec. Podobną metodę mam w salonie tylko wszystko wykładam na wersalce.

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com