Kreatywnie w dni wolne- jeansowe osłonki vintage.


Kto nie jest fanem przesiadywania w nieskończoność za zastawionym stołem i rozmów o uchodźcach i Terlikowskim, za to jest wielbicielem bardziej kreatywnych zajęć i spędzania czasu na manualnych czynnościach rozwijających obie półkule, to bardzo dobrze, że dziś do mnie trafił.

To moje najlepsze DIY jak do tej pory, więc nie mogłam go dzisiaj nie opublikować. A że mamy o ten jeden dzień wolny więcej (chociaż w moim przypadku nie ma to większego znaczenia) i w dodatku zamknięte galerie handlowe, a pogoda też niekoniecznie super wiosenna, to możemy pokombinować w domu. 

Uwielbiam jeans, ale jeansów nie znoszę i praktycznie nie noszę. Za to kocham ten materiał, najlepiej pozbawiony stretchu, w stu procentach bawełniany. Pozbyłam się kilku par swoich jeansów, zostawiając jedną parę CK oraz jedną na inne wykorzystanie. Dziś nadszedł ten moment, kiedy wpadłam w końcu na trop, co z nimi zrobię. Jeansy marki All Saints kosztowały wprawdzie niemało, ale że dłużej się w nie nie mieściłam, a wyrzucić szkoda, pocięłam je i uszyłam osłonki na doniczki w stylu vintage. Niebieski, naturalny jeans fantastycznie komponuje się z zielenią kaktusów i sznurkiem, tworząc całkiem naturalną i prostą kompozycję.

Do zrobienia osłonek potrzebujemy: jeansów/spódnicy jeansowej, igły i nitki, klasycznego sznurka jutowego (lub innego, kolorowego) oraz ozdób wedle uznania (ja użyłam dwóch guziczków w złotych odcieniach, by korespondowały ze sznurkiem i miedzianymi elementami moich spodni). Osłonki najlepiej wykonać z górnej części ubrania, ponieważ ma ono po prostu najwięcej ozdobnych elementów, typu szlufki, guziki, naszywka z logo- warto je wykorzystać. Materiał dopasowujemy do wysokości osłonki, po czym podkładamy obszywając dół (lepiej, by była nieco dłuższa, żeby dobrze zakryć doniczkę). Następnie owijamy kwiatka jeansem, dopasowujemy na długość (jeśli trzeba ucinając) i zszywamy końce ze sobą. Potem owijamy materiał sznurkiem, dość dobrze ściskając (nie za mocno, lecz żeby dodatkowo umocnić doniczkę wewnątrz osłonki) i ozdabiamy wedle gustu. Voila! Pamiętajmy, że osłonka to tylko taka 'owijka', doniczka w środku i tak musi być. Mile widziane też wszelkie postrzępienia, nieregularne zszycia- to tylko dodaje tego uroku boho- vintage (czyli nie pod linijkę).

Ciężko czasem znaleźć małe i zarazem ładne doniczki na takie niewielkie roślinki, jak kaktusy czy sukulenty, jest to więc dobra alternatywa. Jak Wam się podoba? Miłego dnia :-* 





















CONVERSATION

6 komentarze:

  1. I dobrze,ze trafiłam do Ciebie :) bo gdzie nie pojde (choćby tu w szpitalu)to słyszy się o terrorystach a tak kochana siadam, pije kawę, jem babkę i podziwiam Twoje dzieło...super dzieło;)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego i kreatywnego popołudnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i cieszę się niezmiernie :-)))

      Usuń
  2. Świetnie wykorzystany czas wolny. Osłonki b.fajne i oryginalne. Ja dżinsy uwielbiam i noszę na okrągło. Dzięki za post czasie,gdy wszyscy przy stole.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha a ja moje dżiny stare wyrzucałam - bez litości... zły pomysł - za to Twój kapitalny :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram