Biurkowe roszady i nowa zajawka.


Nie ma przecież weekendu bez moich przestawianek, ja nigdy nie mam dość. Domowe biuro krąży po dużym w tą i z powrotem, bo wciąż jest mi za duże, za małe, raz zrezygnowałam z niego w ogóle, by stwierdzić, że był to pomysł głupi, skoro przecież pracuję w domu.

Tak więc dzisiaj, nie namyślając się zbyt długo, podjechałam nim z powrotem pod tablicową ścianę, czyli do kąta między kuchnią a livingiem. Potrzebowałam większej przestrzeni, bowiem kilka tygodni temu zabrałam się w końcu za coś, co odkładałam od dawna, czyli za robienie wnętrzarskich, eklektycznych kolaży. Zrobiłam już dwa i tak mnie to wciągnęło, że na pewno nie będzie to koniec! Świetny relaks i coś idealnego dla mnie- osoby o wątpliwych zdolnościach plastycznych, za to o ciśnieniu na jakieś artystyczne zajęcie. W przyszłym tygodniu zrobię im lepsze zdjęcia i dodam do zakładki tutaj, byście mogli przyjrzeć im się bliżej. Miłego weekendu!











zdjęcia mojego autorstwa.

CONVERSATION

4 komentarze:

  1. Kolaże są super!! Czekam na więcej! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Drzwi? Położyłaś na koziołkach drzwi? Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie :-) Dzięki! Podpatrzony patent z sieci ;-)

      Usuń

Instagram