Instaweekend- czym są trzy biedne, wolne dni dla blogerki.


Po trzech dniach wolnych dopiero dziś wracam na właściwy tor i czuję, jakby był poniedziałek, a już jutro środa, zaraz skończy się kwiecień, zacznie lato...czas tak pędzi!

Wolne...co to właściwie znaczy dla blogerki, hahah, oprócz tego, że to świetny czas na malowanie ścian, ogarnianie maili, coraz większego zainteresowania moją stroną i zwiększonej ilości ofert współprac, które trzeba poukładać, przemyśleć, odpisać i zaplanować. Jestem socjologiem o artystycznym zacięciu i wielu biznesowo- marketingowo-kontentowych spraw jeszcze nie ogarniam, dlatego też myślę, czy by się nie dokształcić nieco na tym polu, bo nie stać mnie jeszcze na zatrudnienie osoby od tego (jeszcze!). Pomaga mi mąż, który pracuje w marketingu dużej firmy, ale jednak blogowanie to też dla niego trochę nowość. Tak więc wolne dni często upływają nam na kilku godzinach leżąc na podłodze i tonąc w notatkach, papierach, umowach i planach.

Wolne dni to kurczowe planowanie postów, remontów i zmian, bo mi tu gazety chcą się wbić na chatę (sic!), sesje robić do letnich numerów, a tu tego brakuje, tu zwisa, tu jakaś niedoróbka, tutaj bym coś zmieniła....no kiedy to wykańczać, jak nie na wolnym? No przecież :-) Dużo tworzę tu treści, jest to moja pasja, blogować mogłabym codziennie, a tematy zamiast kończyć się- nawarstwiają się, mnożą, klonują, rozmnażają. Nie nadążam ze spisywaniem ich, co nie ma większego w sumie sensu, bo i tak potem piszę coś spontanicznie. Zupełnie tak, jak dziś- siedząc w słoneczku na balkonie.

Wolne trzy dni to także idealny moment na załatwienie spraw z zarządcą naszej nieruchomości, który akurat wtedy wybiera sobie dzień na uszczelnianie balkonu, oczywiście jest to też fantastyczny czas na odkurzanie, układanie zimowych rzeczy, przestawianie szafki w sypialni i też na wystawianie niepotrzebnych przedmiotów na olx. Tak, zdecydowanie dobrze jest mieć trzy dni wolne, po których dziś ledwo się podnieśliśmy :-) 

Skończyłam już atrapę kominka w salonie, brakuje mi jeszcze lampek tudzież jakiejś girlandy, a w sypialni maznęliśmy dwie ściany na piękny, pastelowy kolor, na tle którego komoda wygląda megaaaa <3 Na dniach będą posty!

Czy blogerka w ogóle ma tak zwane WOLNE? Chyba nie ;-)  Życzę Wam miłego wtorku, obserwujcie mnie na Instagramie-> tutaj.


6 komentarzy:

  1. Pracowicie spędzony czas. Liczę na tę sesję w gazecie. Twoja chata jest odlotowa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze trochę, ale dziękuję Gosiu! :-*

      Usuń
  2. No tak, albo się bloguje, albo robi co innego he he he ;-)
    Super, że twoja chata będzie w magazynie drukowanym i to jeszcze jakim!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh, blog to 24/h! Nie wiem, czy nie za szybko się 'pochwaliłam', bo na razie jeszcze ciągle odwlekam ;-)

      Usuń
  3. Skąd ja to znam! :-)) Ale prawda jest też taka, że blogowanie to pasja i właściwie nie da się jasno określić, co jest pracą, a co czasem wolnym. Blogowanie to styl życia, ot co! :-) Trzymam kciuki za realizację wszystkich projektów, i za marketing też. Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda- moja pasja, wnętrza i blogowanie pochłania cały mój czas, jakikolwiek, dobrze to ujęłaś- to styl życia i cieszę się, bo jak się coś robi z przyjemnością, to nawet nie czuje się wysiłku, zmęczenia. Dziękuję za Twoje kciuki :-****

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com