Mój skrzynkowy musthave i dlaczego wolę śmieci, niż nowości.


Moje ulubione trzy skrzynki, które wciąż zmieniają swoje przeznaczenie. Mówię Wam, kupcie albo znajdźcie sobie choć jedną, a znajdziecie dla niej milion zastosowań. 

Były już stolikami nocnymi, kawowymi, regałem na buty i na książki. Układane były w wielu różnych konfiguracjach, stały wzdłuż i wszerz, były łączone i rozdzielane, i znów łączone. Teraz stoją sobie w kuchni, jedna na drugiej, tworząc rustykalny regalik. Niektórzy malują swoje skrzynki, ale moje po bokach mają genialne, oryginalne napisy, więc zostawiłam je saute. Ktoś by powiedział: 'kup sobie ładny, nowy regał, te skrzynki to przecież tylko kurzą się i pewnie gibią na boki'. Powiedziałabym mu na to, jak odpowiadają ludzie z 'Ekipy z New Jersey': fuck off!

Jeszcze Wam coś powiem. Wolę grzebać w śmieciach, niż w najnowszym dizajnie. Kocham przedmioty stare, sprzed lat i uprawiam ostry recykling. Kiedy widzę, ile teraz wypuszcza się (masowo, taśmowo) nowych mebli, to mnie to przeraża. Wiem, trzeba się rozwijać, każdy architekt coś tam projektuje, żeby zabłysnąć. Obecne projekty rzadko jednak mają w sobie to 'wow'. Są ładne, poprawne, ale wydają mi się takie jakieś nijakie, mdłe. Jedne podobne do drugich, różniące się wygięciem nóżki w drugą stronę. Dawniejsze meble to było rzemiosło, projektowane przez lata, dopieszczane, wypuszczane po kilka sztuk, a więc rzecz ekskluzywna. W dodatku nikt na nikim się nie wzorował, a przynajmniej nie w takim stopniu, jak dziś. Dziś bowiem wszystko jest dostępne dla każdego, a przez to wydaje mi się spłaszczone, pozbawione pazura, ujednolicone, żeby dotarło do jak największej liczy ludzi i dobrze się sprzedawało. A każde krzesło, nawet jak nie jest podróbką, to i tak wygląda jak kolejna wersja Eamsa. Trochę śledzę nowości, ale żebym nad nimi się specjalnie rozklejała, to nie. Mam wrażenie, że dziś już nikt za nimi nie nadąża, nie rozróżnia.

Mam w domu meble jeszcze z lat dwudziestych. Pomyśleć, ile jest takich rzeczy na całym świecie- starczyło by ich na tysiące przyszłych pokoleń. Dlatego moim zdaniem lepiej jest korzystać z tego, co jest, nadając temu nowe, współczesne znaczenie, a jednocześnie poprawiając równowagę i tak mega zaśmieconego już środowiska. Powstają nowe firmy, które fantastycznie wykorzystują odpady w celu wytwarzania naprawdę dizajnerskich rzeczy (jak choćby firma REC:ON, produkująca industrialne oświetlenie ze starych części samochodowych). I TO JEST PIĘKNE! Choć jest ich tak niewiele. Wciąż wydaje mi się takie bezsensowne kupowanie mebli dla samej idei kupowania, gdy tyle jest świetnych rzeczy, które można jeszcze dobrze wykorzystać. Ktoś może mnie nazwać ignorantką albo czymś tam jeszcze, ale nie dbam o to. Zbieram śmieci i dobrze mi z tym! Znajomi się śmieją, że nawet psa mam 'używanego', bo ze schroniska :-D

Oczywiście, że nie da się wyposażyć mieszkania w same starocia, czasem coś nowego po prostu kupić trzeba. Po drugie, nie każdy lubi styl vintage, a lubi za to rzeczy tylko nowe. Po trzecie też, nie każdy umie coś przerobić samodzielnie, a poddanie tego profesjonalnej renowacji może przekroczyć domowy budżet. W takich przypadkach fajnie by było, gdyby duże koncerny wnętrzarskie także przyłączyły się do idei recyklingu i produkowały nowe, współczesne rzeczy wykorzystując do tego jakieś stare materiały, zamiast wciąż tworzyć lawiny nowych, w dodatku niewiele się od siebie różniących. O kwitnącym przemyśle podróbiarskim, który ludzie nakręcają sami, to już w ogóle nie mówię. Sto razy wolałabym odmalowane krzesło ze śmietnika, niż podróbkę Plastic Chair za trzy stówy, które niestety sprzedawane są na pniu. Jest popyt, jest podaż, co jest zasmucające.

W zeszłym tygodniu obchodziliśmy Światowy Tydzień Recyklingu, warto więc zastanowić się, co się dzieje ze środowiskiem, gdy zalewa je tak ogromna ilość rzeczy, ciuchów, śmieci etc. i jednocześnie przyłączyć się do jego ochrony, wybierając do swojego domu choć jedną używaną rzecz, zamiast kupowania nowej. I wilk będzie syty, i owca cała. Będzie dobry uczynek i oryginalna rzecz w domu. Ja też jestem zwykłą babką, lubię ciuchy i pierdoły, ale wszystko w ramach środowiskowej równowagi. Co Wy na to? Dobrego dnia :-)






zdjęcia mojego autorstwa.

7 komentarzy:

  1. Popieram, trzy razy się zastanawiam zanim coś nowego kupię. Pytam siebie, czy jest mi to niezbędne? Co ze starym zrobię? Nie mam też np. zmywarki, a znajomi wszyscy mają. Całe życie się obywałam i uważam, że nie potrzebuję. Jeszcze jeden klamot na złomowisku, po paru latach. Popieram, popieram, popieram. Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że dokonujesz świadomych wyborów Gosiu, to też jest istotny aspekt. Dzięki, że mnie popierasz! PS. też nie mam zmywarki :-P

      Usuń
  2. Kochana doskonale Cię rozumiem zajrzyj do mnie a zrozumiesz.Kocham Prl, lata 70 i 80 te, ale starsze meble też u mnie znajdziesz.Konsolka art deco, szafka w sypialni i półka w łazience to początek lat 60 tych.Obecnie odnawiam kredens do kuchni z lat 20 stych i dumna jestem z tego bo to jedyny egzemplarz na świecie.Nie jest to jakaś droga perełka tylko mebel wykonany przez zwykłego człowieka na swoje potrzeby.Może był to prezent dla jego żony? Kto wie? Zresztą kiedyś prawie każdy wykonywał meble własnoręcznie.Także jestem za.Dla ludzi bez wyobraźni to śmieci , dla mnie białe kruki meblarstwa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ada wiem, odwiedzam Cię! Masz w domu prawdziwe skarby i jestem wdzięczna, że jednak osób z takim podejściem jest więcej :-)
      Masz rację, że potrzeba nieco wyobraźni, by w jakimś znalezisku zobaczyć coś więcej, niż tylko ząb czasu. Dziękuję za odwiedziny i za ten komentarz :-)

      Usuń
  3. Ja też mam kilka skrzynek u siebie. Robią za wiszące półki, dekoracje na balkonie i świetnie zmieściła się jedna z nich po zlewozmywakiem, który u mnie nie jest zabudowany ;-) Jednak muszę wygospodarować miejsce na taką szafkę jak u Ciebie, bo jest bardzo efektowna. Pozdrawiam ciepło, Ania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, półka ze skrzynki to też świetny pomysł, sama mam, ale z plastikowej. Dziękuję Aniu i również pozdrawiam :-)

      Usuń
  4. Polecam dokument Garbage warrior - facet robi całe domy z odpadów, bardzo inspirujący film. U mnie w pokoju była kiedyś półka zrobiona z luster, którą ktoś kiedyś miał w łazience ale wywalił na śmietnik - mój tata to wyłowił, trzymałam na tym świeczki i durnostojki. Półkę na książki tato też mi zrobił z desek z piwnicy; gdy coś znalazł to brał do domu i zanim coś kupił 300 razy się zastanawiał czy czegoś nie można sklecić z gratów jakie już mamy.

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com