Moje pierwsze Kusmi Tea- najbardziej designerskie herbaty.


Nie wiem, ile czasu marzyłam o tej herbacie. Heh, śmiesznie to brzmi- marzyć o herbacie? Ale tak było, serio. Kusmi Tea ze swoimi najpiękniejszymi boho- puszkami, podobno obłędnym aromatem (już go czułam pod nosem czytając kompozycje zapachowe na etykietach) i ogromną historią sięgającą XIX wieku spędzały mi sen z powiek przez dobre kilkanaście miesięcy. 

Nie kupowałam ich, bo jakoś tak zwyczajnie szkoda mi było wydać 70 zł na herbatę, mimo wszelkich prób tłumaczenia sobie, że przecież to jak cena za cudną puszkę, którą potem wykorzystam nawet na liptona, a ta herbata wewnątrz to jak gratis. Nie wiem, czy bardziej chciałam tych puszek, spróbowania smaku herbaty (nie piję kawy, jestem skończoną 'herbaciarą') czy omamił mnie szał tych produktów na pinterestowych fotach. I tylko przepisywałam je z jednej wishlisty na drugą, aż w końcu znalazłam je tam, gdzie znajduję wszystko. Na OLX.

Ja nie wiem, chyba mam jakiś fart na tym portalu, bo nagle wpadłam na ogłoszenie dwóch nowych herbat za 30 zł. OBIE. Za trzydzieści złotych! Jedna kosztuje około 60-70 zł, zestaw trzech mini puszek to już stówa. Nie dość, że taka cena, że oferta z Gdańska, to jeszcze jedna z nich z limitowanej kolekcji- design puszki zaprojektował sam J.P. Gaultier. Nie wiem, czy chcielibyście mnie widzieć w tamtym momencie, myślałam, że pobiegnę po nie wprost z łóżka. Na szczęście ochłonęłam i wykorzystałam w tym celu kochanego małżonka, który jak zawsze zgarnia za mnie wszystkie łupy z miasta (dobrze, że nie ma siedzącej pracy za biurkiem- co to byłaby za strata dla mojego bloga, domu, dla mnie!). I tak oto mam, mam w końcu moje herbaty <3

Czuję się trochę psychiczna tak strasznie zachwycając się zwykłą herbatą, ale może znajdą się tacy, co mnie zrozumieją. Te puszki są rzeczywiście przepiękne, a aromat herbat nie do opisania. Teraz już wiem, że warto kupić ją już nie tylko dla samego opakowania, ale rzeczywiście dla tej intensywnie pachnącej esencji. 









zdjęcia mojego autorstwa.

Na punkcie tej herbaty, której początki sięgają carskiej Rosji, zaś obecnie produkowana jest w Paryżu, oszalał cały świat. W Internecie aż roi się od zdjęć, na których puszki ostentacyjne stoją w kuchni, bo tych opakowań wręcz nie wypada chować (tak apropos tego posta ). Mam dla Was jeszcze kilka inspiracji- może też się skusicie :-) Mi się marzy cała kolekcja, bardzo chciałabym spróbować innych smaków i zebrać całą kolekcję tych boskich puszek. Miłego dnia :-) 











źródło zdjęć inspiracji: tutaj.

CONVERSATION

4 komentarze:

  1. Puszki rzeczywiście pięknie wyglądają i staną się świetną ozdobą twojej kuchni, która zresztą mnie zachwyca i tu gratuluję odwagi:)
    Pozdrawiam J.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, oczywiście, że znajdą się tacy, którzy Cię zrozumieją :-) Z takim samym jak Ty zachwytem patrzę w kierunku tych puszek. A już ze zwyczajną zazdrością spoglądam na Twoje OLXowe szczęście ;-) Doprawdy nie wiem, jak Ty to robisz :-) Puszki piękne i fajnie wiedzieć, że zawartość też zachwyca. Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiem Aga- sekret tkwi w tym podejrzewam, że po prostu jestem tam codziennie. Dwa razy dziennie. Dobra, nonstop! :-D

      Usuń

Instagram