Jak zaanektować część stołu na barek i zwiększyć przestrzeń do przechowywania w kuchni.


W małych mieszkaniach, gdzie kuchnia jest otwarta na salon, jest taki dylemat: wyspa albo stół. Niektórzy są zwolennikami barków, inni wolą swobodne jadalnie spajające aneks z livingiem. A są i tacy, co mają super pomysł i potrafią połączyć oba rozwiązania. I to mi się spodobało!

Od sześciu lat, czyli tyle, ile mieszkam w obecnym mieszkaniu, wciąż nie mogę się zdecydować, czego i Wy jesteście świadkami :-) Raz mam barek, raz stół, potem znowu wysepkę, potem znowu jadalnię. I tak w kółko. Moje mieszkanie jest niewielkie, ale dzięki temu, że kuchnia jest otwarta na resztę, czuć nieco więcej przestrzeni i oddechu, co mi się bardzo podoba i od razu chciałam tak mieć. Tylko potem, w trakcie codziennego życia, pewne rozwiązania albo się sprawdzały, albo znów nie. 

Jeszcze na domiar wszystkiego uparłam się, że nie chcę mieć górnych szafek i już, koniec kropka. Stawiając na środku kuchni stół, pozbywałam się miejsca na przechowywanie jeszcze bardziej, zaś decydując się tylko na barek- ha! Nie mam miejsca na stół. Ale oto wczoraj, wertując nowe M jak Mieszkanie, wpadłam na genialny pomysł- część mojego długiego stołu przeznaczę na mini- barek, gdzie będę mogła eksponować jakieś ładne i podręczne rzeczy, zaś pod blat mogłoby wjechać coś na inne, już mniej ładne pierdoły, które w kuchni jednak trzeba mieć pod ręką, ale niespecjalnie mam gdzie je składować.

Do całej 'operacji' natchnęło mnie TO ZDJĘCIE. Tak, to jedno z moich ulubionych mieszkań na Instagramie. Widzicie na nim taki właśnie myk- barek, który kończy się niewielkim stolikiem. Genialne rozwiązanie dla dwóch osób. Oczywiście moja opcja jest niskobudżetowa i w stylu vintage, zaś zasłonkę można w każdej chwili zdjąć, gdy zajdzie potrzeba zwiększenia miejsca dla gości. I wtedy też podblatowy wózek może posłużyć za barek. Na co dzień jednak jest część do jedzenia i pracy, zaś druga część stołu służy jako taka mini- wysepka, która od strony aneksu skrywa w sobie różne kuchenne akcesoria. Zasłonka to oryginalny materiał vintage, zbliżony kolorem do odcienia stołu. No i co myślicie? Od razu zrobiło mi się luźniej w szufladach, a stołowa wystawka wygląda ładnie- klimatycznie i praktycznie zarazem:-)














zdjęcia mojego autorstwa.

6 komentarze

  1. Nieźle to wykombinowałaś, mebel wgląda bardzo fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla tych kilku szmatek w dodatku w okropnym plastikowym wózku, warto było psuć cały wygląd stołu? Wg mnie nie. Przecież te rzeczy schowane pod stół zmieszczą sie w jednej szufladce. Dziwnie to wyglada, ale w negatywnym znaczeniu. Tez lubię zmieniać i kombinować ale w tym wypadku jestem na nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja mam tylko trzy szuflady :-D I wszystkie pełne :-)
      Stołu nie popsułam, spokojnie, zasłonkę można w każdej chwili zdjąć :-) A poza tym więcej luzu- to wózek na ścierki, deski i ręcznik, z czego ma być, marmurowy? Pozdrawiam Anonimie ;-)

      Usuń
    2. A ja bede bronić! Fajny, tani pomysł, chwilowy albo i nie, dziewczyna pokazuje ciekawe rozwiązania małym kosztem, kolorowe i w klimacie, nie ma co się czepiać tylko inspirować! Pozdrawiam :-) Joanna

      Usuń