Boho dreamcatcher- summer edition.


Każdy szanujący się hippis i wielbiciel boho stylu musi mieć swój dreamcatcher, czyli 'łapacz snów'. Jak nie ma, to na pewno ma chociaż cokolwiek z piórkami albo z szydełka- to niemal zestawy obowiązkowe :-) Z tego boho- niezbędnika tworzyłam całe wczorajsze popołudnie mój osobisty łapacz snów, bo oto ja- największa fanka boho- nie miałam takowego. Lekki, w letnich kolorach (wszak pogodowo mamy już lato), no i oczywiście z recyklingowym przesłaniem. 

Kiedy jeszcze mieszkałam w Mrągowie, na każdym Pikniku Country kupowałam coś piórkowego, bo było tam tego pełno- kolczyki, wisiorki, a także łapacze właśnie. Niestety, nic mi się z tego nie uchowało, kolczyki to już w ogóle gubiłam notorycznie. Wczorajszy Dzień Dziecka nastroił mnie trochę sentymentalnie, postanowiłam więc powrócić nieco do tego klimatu i poczynić mój indiański łapacz. 

Jakiś czas temu kupiłam dwadzieścia miętowych piórek na przecenie i był to bardzo dobry moment na ich wykorzystanie. Oprócz tego, do łapacza wykorzystałam wszystko to, co znalazłam w domu: kawałek giętkiej, metalowej linki, dwa motki wełny oraz szydełkową serwetkę. Choć całość wygląda dość prosto, to jednak babrałam się z tym ze trzy godziny- wszystko przez moje sztywne paluchy (nienawykłe do takich drobnych robótek) i brak cierpliwości. Ostatecznie wyszedł całkiem fajny łapacz, który nie tylko może zawisnąć nad łóżkiem, ale i na balkonie albo jako ozdoba pikniku w ogrodzie. 


Zebrałam wszystkie elementy. Najpierw trzeba zająć się linką- uformować z niej kształt średniej wielkości koła i związać mocno. Następnie, żeby nie było widać łączenia, owijamy mocno włóczką ten fragment, zawiązując z tyłu małe supełki. 



Teraz bierzemy się za serwetkę- wycinamy z niej 'na oko' koło, zostawiając sobie wokół linki mały zapas (serwetka się nieco sypie, więc dobrze zostawić margines na to). Następnie przywiązujemy ją (mniej więcej w symetrycznych odstępach) do linki drugim kolorem wełny. Połowa roboty za nami :-)




Teraz obcinamy ostrymi nożyczkami nadmiar serwetki, ja jeszcze dodatkowo obwiązałam po kilka razy te miejsca łączenia materiału z linką, żeby dobrze się trzymały. Teraz czas na nasze piórka!


Ułożyłam je na podłodze, podzieliłam, niektóre związałam w 'trójki' i zaczęłam przywiązywać do łapacza. Klika piórek przywiązałam pojedynczo, a jedno (wraz z moim starym, szarym piórkiem) przypięłam agrafką z boku kółka. Myślę, że fajnie wyglądają piórka przywiązane na zasadzie dłuższego środka i krótszych boków. I gotowe! 


Poniżej widzicie cały końcowy efekt :-) Jak Wam się podoba? Łapacze snów chyba najbardziej kojarzą się właśnie z latem, festiwalami i ogniskami, ale zdecydowanie po lecie zrobię łapacz w stylu 'Indian summer', czyli edycję jesienną, a może i później zimową? Fani bobo przyznają, że dreamcatchery wyglądają świetnie o każdej porze roku :-) Miłego dnia! 




 Zdjęcia mojego autorstwa.

CONVERSATION

4 komentarze:

  1. Ładny, bardzo nietypowy :) I na pewno dużo prostszy niż taki wyplatany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi Ci o ten środek? Serwetka też robiona ręcznie, tylko nie przeze mnie :-) Lubię proste ale efektowne DIY, z materiałów, które ma się po ręką- i takie też pokazuję :-) pozdrawiam!

      Usuń
  2. Bardzo fajny, masz styl Paulina i ten łapacz jest w twoim stylu. Linka stalowa to świetny pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Nawet nie wiesz jak mi miło czytać takie słowa :-)

      Usuń

Instagram