5 wnętrzarskich trendów, które kompletnie nie przypadły mi do gustu.

Zawsze piszę jakieś psalmy pochwalne, to dziś dla odmiany będzie żałobny rapsod. Koniec z zachwytami (na chwilę!), czas spojrzeć prawdzie w oczy, a raczej przyjrzeć się tym motywom i przedmiotom, na widok których otrząsam się jak pies po kąpieli, które działają na mnie napotnie, przyprawiają o kwaśny wyraz twarzy i przykre wilgotnienie pach. Są takie trendy, które nie przyjęły się w moim domu jak pierwszy kolczyk w pępku, których u mnie nie zobaczysz, których jak sam skurczybyk skumać nie mogę. 

Takie ładne określenie po angielsku: 'I'm not sure about that...' jest idealnie adekwatne do nich wszystkich, mogłabym nim podpisać wszystkie dzisiejsze zdjęcia i w sumie mogłoby być po sprawie, ale zdaje się muszę wyjaśnić tu więcej. 

Dziś będzie Bardzo Subiektywny Przegląd. Z naciskiem na 'bardzo' i bardzo z naciskiem na 'subiektywny'. Żeby nie było tu wojny, ostrzegam zawczasu- to wybrane rzeczy i style, które kompletnie nie przypadły jedynie do mojego gustu, poszanowaniem obdarzam tych, którym przypadły, toć każdemu widzi się i podoba co innego, i niech każdy sobie lubi, co tam chce. Ale każdy też ma coś, czego nie lubi, ha! I dzisiaj przedstawiam moją subiektywną listę.

Choć, jako miłośniczka stylu eklektycznego, rozkochana jestem w całej feerii trendów, kolorów i innych wymysłów, to przekopałam się przez stosy gazet i pięć takich gagatków znalazłam.

1. KAFLE 3D. 


Świat oszalał, mnie boli głowa. Boję się postawić na to stopę, jakbym zapaść się miała jak Alicja z Krainy Czarów, tylko nie do lasu z gadającymi królikami wpadnę, a do piwnicy, tudzież na kąpiącego się pode mną sąsiada. Im dłużej się im przyglądam, tym bardziej wraca mi choroba lokomocyjna. I to jeszcze ludziska kładą je najczęściej w WC (no może i w tym wypadku ma to sens). Nie wiem, jak długo można przebywać w pomieszczeniu z tym motywem. Mam ja coś z błędnikiem czy jak? Oczy mi wariują, koleboce mi się we łbie, głębię jakąś widzę i uciekać mam ochotę w ciemnościach, byle nie patrzeć. Nie wiem, gdzie kończy się podłoga a zaczyna ściana, dobre to chyba do izolatek dla wyrywnych- szybko skołowacieją. 

2. CHEVRON CZYLI ZYGZAK. 


O kurde, najbardziej nielubiany przeze mnie motyw. Pierwsze, co maluje dzieciak jak dostanie w łapę ołówek- taki zygzak. Pasmo gór i dolin, o szerszych lub węższych paskach, bez większego sensu pociągniętych, najczęściej w ostrych zestawieniach kolorystycznych. Tapety, zasłony, dywany, poduszki i co tylko, wszystko w ten dziwaczny zygzak. Trochę tak niby że amerykańsko, ale ja ten motyw najczęściej przewalam w koszach w pepco (tam wszystko szare z turkusem). Może na jakiejś kuchennej ścierce jeszcze zniosłabym, ale uchowaj Boże na całej ścianie.

3. OSZALAŁY FORNASETTI I JEGO LINA. 


Mam ochotę krzyknąć do tego szaleńca: 'Pietrek, coś Ty narobił?!'. I ten przymglony, błędny wzrok. Zakochał się biedak, okej, ale żeby twarz ukochanej na talerzach malować, na których zaraz sobie kaszankę i ziemniaka położę, żeby na koszykach na brudy, kubeczkach na jajka i na tapecie? Lina z rogami, Lina z wywalonym językiem, Lina z bladymi i czerwonymi ustami. Wzrok ma skierowany w różne strony, ale zawsze taki jakby tęskniący za rozumem, a może to tylko projektant miał takie wspomnienie. Jeszcze 'płaska' Lina, na talerzyku, to jeszcze jak cię mogę, ale Lina 'wypukła', w formie wazonu?? Ja nie wiem, czy jakakolwiek kobieta zachwycona byłaby swoją, jakże dizajnerską, pulchnością, jeszcze otrzymaną w prezencie od zakochanego w niej pomyleńca. I połóż się tu kobieto z mężem do sypialni, jak ta się tak gapi- odwracać mam ja twarz czy jej twarz odwrócić? 

4. SHABBY CHIC I UPIORNE LALKI. 


Fiołki, bzy, aniołki, ważki i wstążki, a na tym siedzą jakieś kudłate lalki jak żywo- martwe dzieci z długimi rzęsami (sic!). 'Who are you?? Psycho bitch, or not psycho bitch' jak mówił Chris Rock w 'Dwa dni w Nowym Jorku'. Styl a'la dzidzia- piernik, z mnóstwem romantycznych nawiązań i przedmiotami nowymi a'la stare, rozmydlony pastelami do granic absurdu (albo do granic długości przełyku). Miałam sąsiadkę kiedyś, co miała usadzone tymi lalkami całe parapety, ubranka im zmieniała na coraz bardziej koronkowe. Jackson's style taki trochę. I'm not sure about that... 

5. BIG BUBBLE LAMP by Alex de Witte. 

 źródła zdjęć: tutaj.

Powiem wprost, lampa a'la zużyta gumka po prostu nie może być przedmiotem marzeń. To przykład na to, że nie ma się co tak rozpływać nad współczesnym dizajnem, okazuje się, że też ma dobre wpadki. Mam wrażenie, że pomysł Alexa na tą lampę narodził się po jakieś ostro dobrej bibie. Jakoś nie widzę tego nad stołem w jadalni, gdzie spożywamy rodzinny obiad z teściami. Nie chcę być obsceniczna, ale taki zdechły (czytaj: zużyty) balonik dyndający nad głową, gdy dywagujemy rodzinnie o przyszłości Europy, może wyglądać jak niezła komedia. Mam ochotę dorysować taką chmurkę do tego zdjęcia Alexa w rogu po prawej: 'Ludzie, ja to zrobiłem dla beki'.

Tyle! Oto pięć nieurodzajów, z których mąki nie będzie, ale to tylko u mnie na kwadracie. 

Ciekawa jestem, czy i Wy macie swoją listę takich kitów, których nigdy nie kupicie do swoich domów i co to u Was jest. 

Do następnego!

12 komentarze

  1. Świetny temat na post. Muszę stworzyć własną listę nielubianych trendów. Z płytkami w 3d i przesadnym shaby się zgadzam w 100 procentach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Koniecznie musisz, jestem ciekawa czego jeszcze nie cierpisz, bo dwie pozycje nam się pokryły ;-)

      Usuń
  2. Kafle 3 D są świetne - je najbardziej lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, wiem, większości się jednak podobają. Może to ja mam coś z oczami :-D

      Usuń
  3. /Refreszing/
    Jak piszesz, to subiektywne zdanie. W moim odczuciu poprawnie zaaranżowane te twoje wnętrzarskie Potworki, mogą wyglądać spoko. Bo chociażby taka lampa Był,jak sama piszesz, projektowana jest jako designerska,więc nie do "dużego pokoju" nad stół do kotleta;) Widzę tą lampę w domu artystów, dużym,przestronnym,o wysokich sufitach i innych,niebanalnych dodatkach ;) Ale pomysł na cykl mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to, że coś tam jest dizajnerskie to nie znaczy, że to wyszło :-P Choćby tą lampę powiesili nawet w Taj Mahal to i tak będzie wyglądać jak zużyta gumka!
      Dzięki, będę kontynuować go w takim razie :-))

      Usuń
  4. 1. Te zaprezentowane akurat kafelki są raczej geometryczne, niż 3D - mogą wyglądać dobrze, mogą dawać efekt przesady - trzeba mieć mega wyczucie. Widziałam kilka fajnych wnętrz z takimi płytkami.
    2. Mam ścierkę w chevron :D Ale kierowałam sie kolorem, nie wzorem - jest biało-granatowa - szukałam takich dodatków do kampera - w takim letnim właśnie biało-niebieskim wydaniu.
    3. Zgadzam się w pełni
    4. Nie mogę oprzeć się wrażeniu kiczu i tandety w tym stylu. No nie mogę.
    5. Lampy sa okropne i budzą lekko obrzydliwe skojarzenia. Za to podobają mi się minimalistyczne w formie żarówki. Chociaż odnoszę wrażenie, że wszędzie tego pełno.

    Dodam coś od siebie - trójwymiarowe panele montowane na ścianie, takie "panele 3D", do tego często w duecie finezyjnych inaczej konstrukcji z płyt kartonowo-gipsowych.
    I jeszcze - napinane i podwieszane sufity, takie na wysoki połysk w dziwnych kolorach - porażka. Pomyśleć, że ludzie to sobie - w niskich przecież - mieszkaniach w bloku robią :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No geometryczne, ale razem dają taki efekt jakby 3D. Ja wiem, że są teraz hitem i mnóstwo jest wnętrz z ich udziałem, niemniej jednak ja się nie przekonałam. Co do reszty to nam się pokrywa :-)))

      A co do Twoich typów to też się zgadzam- w mieszkaniu, gdzie ledwo 2.60 m wysokości jeszcze doklejać karton- gipsu, żeby napakować tam od kija ledów- no co kto lubi :-P buźka!

      Usuń
  5. Kalfe 3d to akurat najbardziej lubię z tego zestawienia, choć faktycznie w internetach aż huczy od nich, więc można dostać oczopląsu.
    Lampy (te przezroczyste) widziałam na żywo w jednym z warszawskich domów, nad długim, drewnianym stołem w kuchni (w zasadzie to taki gigantyczny kawał starego drewna), zresztą w bardzo pięknie zaaranżowanym domu i choć tworzyły lekki dysonans z pozostałymi sprzętami, to jednak wyglądały dobrze i nawet spodobały mi się.
    Zyg zak nie nie nie i jeszcze raz nie.... mam organiczny wstręt do tego wzoru, moda na ten wzór doprowadza mnie do szału, podobnie jak sówki.
    Shabby nie cierpię i nie lubiłam nigdy, choć zdarzało mi się oglądać naprawdę dobre stylizacje z użyciem elementów shabby chic.
    Fornasetti jak dla mnie jest nudny przez tę powtarzalność. Zresztą nie lubię twarzy ludzkich w elementach wyposażenia wnętrz.

    W ogóle bardzo fajny pomysł z taką listą anty-hitów designu. Przeglądając rozmaite fora wnętrzarskie znalazłabym chyba z 1000 na dzień dobry ;-)

    Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :-))) Ale że 1000?? wow, ja z trudem wybrałam pięć! Musisz stworzyć swoją listę, chętnie przeczytam Twoje typy ;-0)

      Usuń
  6. He he, akurat co do pierwszego się nie zgodzę całkowicie, bo mi takie kafle całkiem się podobają, ale co za dużo to nie zdrowo, jak zawsze potrzebny jest balans.
    Co do całej reszty to się zgadzam, nigdy nie byłam fanką żadnej z tych wymienionych przykładów. Jestem przekonana, że i więcej by się takich znalazło ;)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, że większość nam się zgodziła, płytki są dziś hitem i rozumiem fascynację :-)
      Muszę kiedyś powtórzyć akcję i zrobić część drugą ;-)
      Pozdrawiam również!

      Usuń