Cztery kilogramy upcyklingowego piękna (poznajcie REC:ON).


Wiecie, jaki design lubię najbardziej? Ten, który coś ze sobą niesie. Nie jest wytwórnią kolejnych plastikowych przedmiotów, które różnią się od siebie zaledwie skrętem nóżki. Samochody, których lifting polega na podniesieniu lamp nieco w górę to dla mnie naprawdę zbędna fanaberia. Za to zużyte części samochodowe, które nie lądują na złomowisku, lecz pod ręką zdolnego projektanta z wyobraźnią, z wysokim ilorazem inteligencji emocjonalnej, z postawą tak estetyczną, jak etyczną, to dla mnie mistrzostwo. 

Nie będę kokietować, że nie spodziewałam się tej przesyłki, bo spodziewałam, ale zamówienie online to nie przedmiot w dłoni. Przedmiot, który nie tylko gra z moim wyobrażeniem o współczesnym designie, ale i z moją estetyką, oscylującą niezmiennie wokół industrialu i loftów. Bardzo współczuję 'projektantom', którzy bazują na gotowych wzorach wielkich ikon i, robiąc ich marne kopie, sprzedają tą całą marketingową otoczkę, że niby 'prawie takie same tylko tańsze', byleby tylko poszły w świat za dobry hajs. W tym temacie jestem nieprzejednana i bezkompromisowa- czym jest bowiem projektant bez własnej wyobraźni? Odtwórcą. Ja jednak wolę stawiać na twórców. 


Powtarzam to w kółko, ale dzisiaj na świecie jest naprawdę mnóstwo przedmiotów. MNÓSTWO. Można je wykorzystać ponownie, nadając im o wiele wyższą wartość i o wiele wartościowsze znaczenie, niż miały uprzednio- to jest właśnie myśl przewodnia upcyklingu. To jest dzisiejsza droga dla designerów, inaczej nasza planeta naprawdę umrze od nadmiaru pcv. 

Przedstawiam Wam dziś markę REC:ON. Polską markę, o której kilka razy wspomniałam na blogu, bo projekty, jakie wyszły spod ich logo obserwuję i podziwiam od dawna, podziwia je też cała wnętrzarska prasa, którą namiętnie zbieram, wychwala internetowy świat wnętrz, który z pasją obserwuję. Była więc mi znana, ale powtórzę się- zdjęcia w sieci to nie przedmiot w ręku. I kiedy właśnie wczoraj otrzymałam mój prawie czterokilogramowy stojak, moje szczęście osiągnęło takie apogeum, że z radości przestawiłam wszystkie meble w salonie. Wszystko dla NIEGO <3


Zanim przejdę do mojego okazu, kilka słów o samej marce. REC:ON to bardzo nowatorska i unikalna propozycja na polskim rynku; dotychczas nie spotkałam się jeszcze z takimi produktami. A one wszystkie bazują na zutylizowanych częściach samochodowych oraz drewnie z odzysku. Brzmi dość oryginalnie, prawda? Ich domeną są lampy, stojaki oraz wieszaki, a także meble wykonywane na indywidualne zamówienie. Co jest w tym wszystkim najważniejsze? Ano to, że wszystkie produkty naprawdę robione są ręcznie- nie kupicie drugiej takiej samej rzeczy. Zdjęcia produktów na stronie sklepu są jedynie zdjęciami poglądowymi- przedmiot może różnić się nieznacznie, w zależności od użytego do wykonania materiału, który może być przecież starszy lub nowszy, a także pochodzić z różnych modeli samochodów. 

Zanim dotknęłam swój własny stojak, spodziewałam się raczej, że będzie on nieco szorstki w dotyku, może nawet nieprzyjemny, bo jednak zużyte części aut tak właśnie się kojarzą. Nie, nic z tych rzeczy! Stojak jest niesamowicie gładki i pięknie odbija światło, a to tylko dowodzi, jak musi wyglądać ten długotrwały proces przerobu- ile czasu, cierpliwości, energii, ilu godzin cięcia, spawania, szlifowania, polerowania, lakierowania potrzeba, by jedna osoba mogła ozdobić swój dom takim przedmiotem. W REC:ON zajmują się tym wykwalifikowani rzemieślnicy, którzy działają na przedwojennych maszynach- jakże bezcenna zatem musi być taka rzecz. Bezcenna nie tylko dla nas, ludzi, ale i dla natury. No i jeszcze jedno bezcenne info: firma pozyskuje części samochodowe legalnie, z zarejestrowanej stacji demontażu i utylizacji pojazdów. 

Z ekologicznego punktu widzenia, najlepszą formą recyklingu jest ponowne użycie rzeczy w jak najmniej przetworzonej formie- nie trzeba bowiem zużywać do tego jeszcze mnóstwa energii, np. na przetopienie (co powoduje duuuże zanieczyszczenie środowiska). Dlatego właśnie upcykling jest tak fantastyczną formą do nadawania drugiego życia przedmiotom, bo najmniej w nie ingeruje, a efekty są wspaniałe.

Designerskie obiekty, powstałe z części samochodowych, mogą wydawać się nazbyt surowe, męskie- owszem, ale wszystko zależy od oprawy. Mój egzemplarz może być ozdobnym kwietnikiem albo, tak jak wykorzystałam go obecnie, stojakiem na świeczki i dekoracje. Bardzo podoba mi się to nagromadzenie różnorodnych materiałów- ciężkich trybów i kół pasowych rozrządu (tak, tak! właśnie z tego powstał mój stojak), z delikatnym szkłem i starym drewnem. W moim anturażu z pewnością nie wygląda to bardzo surowo, ale właśnie dodaje nieco tej pikanterii, eklektycznego kopa i pazura, co lubię bardzo! 

Patrzę na ten STOJAK i cieszę się, że jego elementy składowe dostały takie fajne drugie życie. Kiedyś były zwykłymi częściami starego auta, ale zdolni ludzie dostrzegli w nich potencjał i stworzyli zupełnie nową jakość polskiego designu, projektując i wykonując funkcjonalne i efektowne przedmioty, wpływające przy tym pozytywnie na środowisko. REC:ON to koncept dla ludzi, którzy chcą żyć nie tylko stylowo, ale i świadomie. I jak takie projekty zawsze będę wspierać. 















zdjęcia mojego autorstwa. 

Wpis powstał we współpracy z marką REC:ON

Do następnego!

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Bardzo mnie zaintrygowała ta firma. Jestem pod wrażeniem tego stojaka. Gdybym nie zobaczyła na własne oczy, pewnie nigdy bym nie uwierzyła, że coś takiego może mi się spodobać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem pod ogromnym wrażeniem, na żywo prezentuje się wspaniale :-)

      Usuń
  2. Haha... śmieszny, ale jednocześnie czapki z głów. Uwielbiam przerobione przedmioty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :-) To design wysokiej klasy, dopracowany w wielu szczegółach, a do tego z takim fajnym przekazem :-)

      Usuń
  3. To akurat nie moja bajka ale u Ciebie to on pasuje i nawet przybrał kształt kaktusa:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Szczerze powiem - jest przepiekne!

    OdpowiedzUsuń

Instagram