Jak osiągnąć efekt vintage przy użyciu wazeliny- proste postarzenie komody.


Moja przestrzeń mieszkalna postanowiła jednak nie być z gumy i nie przyjmować już kolejnych mebli, więc zmuszona jestem do kombinowania z tym co jest. No bo przecież kombinacji nie zaprzestanę tylko dlatego, że już się urządziłam, nie? Nieee, to jest silniejsze ode mnie. A najgorsze przychodzi najczęściej w dwóch momentach: kiedy na oczy nie widzę i muszę iść spać oraz kiedy zmywam. Wtedy mój mózg jakby się otwiera i ja (ku rozpaczy małżonka) odpływam w jakąś nieskończoną przestrzeń kolejnych kombinacji. 

Chciałabym czasem zaprzestać wykonywania powyższych, żeby uspokoić swoją rozbuchaną manię i wyobraźnię, ale małżonek wcale nie garnie się do zmywania, a i spać za mnie nie pójdzie, więc sami widzicie, no nie ucieknę. Kolejne pomysły spływają na mnie nieustannie, a mózg, raz już dotknięty jakąś złotą myślą, tak łatwo mi nie odpuści.

A wszystko zaczęło się od tego, że wpadłam na genialny pomysł odwrócenia komody, która robi mi za barek, półkami w stronę kuchni. Nie mam wiszących szafek i mieć nie zamierzam, przez co miejsca do przechowywania zawsze mi braknie. No to zamiast bezsensownie układać gazety na komodzie ustawionej frontem do salonu, postanowiłam składować tam kuchenne rzeczy, zaś komodę obrócić przodem do aneksu. Mam teraz więcej miejsca na kubki, ścierki i jeszcze wiele rzeczy, które dobrze widzieć od strony kuchni, nie od strony salonu (więcej o 'usalonowianiu' aneksu przeczytacie TUTAJ). 




No, to od strony kuchni sprawa załatwiona (pamiętajcie, żeby kubki Wam się nie kurzyły na otwartych półkach, stawiajcie je na do góry dnem). Teraz pozostała kwestia pleców komody. Nie jestem za bardzo fanką zakrywania faktu, że mebel jest stary, lubię, jak widać jego oryginalne zadrapania i uszczerbki. Gdyby komoda stała w innym miejscu pewnie zostawiłabym te plecy, jak są, ale teraz kompletnie kolidowały mi ze sklejkową ścianą. 


Postanowiłam je zatem pomalować. Nie mam żadnego doświadczenia w modernizacji starych mebli, bo zazwyczaj stoją u mnie w swej naturalnej postaci. Z kolei malowanie na total gładko to już w ogóle u mnie z marszu odpada, bo lubię, jak jest coś zrobione trochę niedokładnie, lubię taki efekt industrialny i vintage, a tam daleko do perfekcji. Miałam w domu resztkę farby w kolorze bladego różu oraz białej. Przeszperałam trochę internety i wykombinowałam sobie coś takiego, że efekt wyszedł całkiem spoko. Podaję Wam zatem przepis na moją wersję tej operacji.

DO MALOWANIA DREWNA Z EFEKTEM VINTAGE POTRZEBUJEMY:

- dwóch kolorów farby, może być zwykła do ścian;
- pędzelka; 
- wazeliny kosmetycznej, ale może być też jakiś wosk (np. ze świecy), a nawet olej kokosowy;
- mokrej szmatki;
- ja użyłam też dodatkowo kolorowej kredy. 

Malujemy powierzchnię jednym wybranym kolorem. Drewno musi być suche, niezalakierowane, jeśli ma lakier, trzeba go usunąć (zeszlifować np. papierem ściernym). Moje plecy były surowe, bo to sklejka. Jeśli farba jest gęsta, wystarczy jedna porządna warstwa. Czekamy, aż wyschnie


Następnie w wielu miejscach nakładamy wazelinę. Ponieważ moje farby były dość mdłe, to dodatkowo jeszcze te natłuszczone miejsca pomazałam niebieską kredą. Teraz nakładamy warstwę jaśniejszej farby, w tym przypadku białej i czekamy, aż wyschnie. Kiedy wszystko już jest suche, bierzemy mokrą szmatkę i wycieramy całość, a w szczególności te miejsca z wazeliną. Chodzi o to, że do tłustego farba się nijak nie klei i wystarczy tylko trochę wody, żeby się lekko zaczęła zmywać. 


To mazanie mokrą ścierką podpatrzyłam u Sandry, która zrobiła sobie tą metodą betonową ścianę- cały wpis zobaczycie TUTAJ. Świetny i prosty patent. 

Tadaaam, no i tyle. Jeśli ktoś chce, może sobie jeszcze to wszystko zalakierować, ja zostawiłam w tej postaci. Wygląda to trochę jak loftowa ściana i bardzo mi się podoba taki efekt. Niebieskości od kredy prześwitują tylko lekko, ale dobrze, że ją dodałam, bo efekt jest bardziej widoczny.

No to proszę teraz cały efekt 'po':






 zdjęcia mojego autorstwa. 

Myślę, że ta metoda spokojnie sprawdziłaby się w przypadku niemal każdego przedmiotu czy mebla, a może nawet i całej ściany. 
Jak Wam się podoba taki efekt? 

Miłej niedzieli i do następnego! 

10 komentarzy:

  1. Na wierzchu komody, to zapewne blat wiadomego stołu, a półki na bębnach to jego skrzydła? Rany jak ci ten stół świetnie mieszkanie urządza, istne czary mary. Tył komody wyszedł pierwszorzędnie. Bardzo podoba mi się ten układ:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, ile z jednego starocia zrobiłam mebli :-D
      Dzięki, też myślę, że nie najgorzej. pozdrawiam!

      Usuń
  2. Mi się bardzo podoba! Mam ochotę zastosować gdzieś u siebie :) pozdrawiam, Joanna

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawie wyszło po pomalowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie robiłam wcześniej czegoś takiego, ale może spróbuje ;) Fajnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ja też nie robiłam :-))) Ale okazało się to bardzo proste i szybkie, a efekt całkiem spoko. Dzięki!

      Usuń
  5. Bardzo fajne i oryginalne pomysły! :)

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com