Kobieto! Czy myślisz o mężu swym? (urządzając dom).

Trochę mi się pomalowało. Już tak mam, że żadna resztka farby nie uchowa się w moim domu, wycyckam ją do ostatniej kropli. Odkąd utworzyłam róż idealny, robiąc świnki z plastikowych butelek (znajdziecie je w dziale DIY), nie przestaję biegać z pędzlem i stawiać na ścianach różowych kółek. Opamiętanie przyszło potem, wraz z pytaniem zadanym swemu sumieniu: ile jeszcze różu jest w stanie znieść męskie ego?

Jezusmario, zabrzmiało trochę jak: 'ile bólu uległa jest w stanie znieść' (to z Grey'a). Bo podobno mężczyzna pewny swojej męskości nie powinien narzekać na zbytnio kobiece otoczenie, ale wiecie- jak babka przegnie z ilością słodkich, puchatych serduszek, to nawet sztangista na nandrolonie może tego nie unieść. Mój małżonek ma o tyle dobrze, że ja kocham styl industrialny, nieco surowy przecież, lubię dodatki odrapane, drewniane, militarne, beton i metal, no to nie ma tak najgorzej, ale co, jeśli kochasz słodkie retro albo, nie daj Boże, shabby chic i te owłosione lalki? Jak wygląda facet na fotelu w toskańskie słoneczniki? Czytając 'auto świat' na tle ściany w różyczki? Pytam się dzisiaj, przy poniedziałku, wszystkich obecnych tu babeczek: czy bierzecie pod uwagę swoich mężów/partnerów/chłopaków pod uwagę, czy też raczej dajecie upust jedynie własnej twórczej manii, a płeć brzydka (za przeproszeniem) niech się wali? Ma coś Wasz facet do powiedzenia, czy nie? Aż za dużo ma, czy może wcale nie ma? Jak wertuję gazety i internety zawsze się nad tym zastanawiam.

Mój stary to pod tym względem typ najgorszy: nie wtrąca się, pasuje mu wszystko. Typ pod tytułem: 'rób jak chcesz'. Fajnie, no mogę się wnętrzarsko wyżyć, ale dobrze jednak, jakby się czasem wypowiedział, bo może jednak wcale nie daje mu komfortu różowa narzuta albo świecący Jezus w kuchni. No to robię po swojemu, a potem gryzą mnie te wyrzuty sumienia, bo może przegięłam z tym różowym i z tym Jezusem? Myślę sobie: dobra, wszystko Ci pasuje, to masz! Heh, nie, nie jestem aż taka podła, staram się zachować jakiś męsko- damski, stylistyczny balans. A może tylko mi się tak wydaje? Nie wiem, bo stary nic nie gada!
















zdjęcia mojego autorstwa.

Do następnego!

CONVERSATION

14 komentarze:

  1. Mój też się nie wtrąca.... i z jednej strony dobrze, a z drugiej jakoś tak mam wrażenie, że jest mu obojętne, (że niby pozostawia to mojej artystycznej duszy).
    Trochę szkoda, choć z drugiej strony gdybyśmy mieli toczyć wojny o kolor narzuty to byłoby znacznie gorzej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no jak ma być wojna, to już niech lepiej będzie po naszemu :-D

      Usuń
  2. Co racja, to racja, facet we wnętrzu shaby, to jest zgrzyt. Ty z różowym-świnkowym też poszalałaś, dobrze że farba się skończyła. Różowe koło na ścianie z kaloryferem bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, dobrze, że już wymarnowałam, bo nie wiem do czego by doszło :-)))

      Usuń
  3. Przyznaję się bez bicia że ja spełniając swoje wnętrzarskie fanaberie wogóle o małżonku nie myślę;)On póki co na wszystko się zgadza co oznacza że chyba jeszcze nie przegięłam pałki;)
    Ps.zapraszam do mnie.Spodoba Ci się mój różowy abażur na kaktusie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! I to jest głos, którego potrzebowałam! :-* Widziałam ten abażurek- boski!

      Usuń
  4. kółka ok ale dobrze,że Ci sie ten róż skończył

    OdpowiedzUsuń
  5. Te same pytania sobie zadaje, jak widzę niektóre wnętrza. Może dlatego że ja lubię takie "unisex" i nie lubię takich mocno romantycznych dodatków ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja za takimi typowo romantycznymi (typu tapeta w róże) też nie przepadam, ale wnętrza total unisex to u mnie odpadają ;-) pozdrawiam!

      Usuń
  6. mój mąż daje mi zielone światło, a "rób co chcesz" do pewnego momentu, niby się nie wtrąca, niby mu wszystko pasuje, ale zdarza mu się krzyknąć nagle "stój, kobieto!" ;D jednym z takich stopów jest kategoryczny zakaz pozbycia się z "salonu" koszmarnej narożnej szafy, ale za to nie miał nic przeciwko czarnej ścianie w kuchni i przemalowaniu płytek łazienkowych, może i tą szafę, "przecież jest jeszcze dobra", uda mi się cichaczem jakoś z domu wyprowadzić, nie doprowadzając do rozwodu? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jednak dobrze się dogadujecie i jakiś kompromis jest! ;-)) Haha, ciśnij z tą szafą, postawienie przed faktem dokonanym to tez dobra metoda :-D

      Usuń
  7. Hahhaah troszkę nie... nie myślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-D Najważniejsze, że zdajesz sobie z tego sprawę :-))))))

      Usuń

Instagram