Dzika ochota, czyli projekt regał.


Mam nową zajawkę i poważny plan na jesień: zamierzam nazbierać trochę vintage porcelany do swojego domostwa. Ilekroć jednak o tym myślę czy mówię, to zawsze mam na plecach zimne poty. Wszystko przez ciągłe przypominanie sobie, ile pięknego fajansu puściłam na marnację za głupiego młodu. 

Moja babcia miała takie cudowne, różowe serwisy bawarskie ze złotymi brzegami, a także mnóstwo kryształowych karafek i wszelakiego rodzaju szkła, z których (właśnie nie wiem czemu) permanentnie robiłam sobie bekę. Wiecie, te scenki na kubkach, te cholernie 'babcine', popołudniowe herbatki- dla młodziaka to wszystko jest tak zupełnie niezrozumiały świat (specjala z różowej filiżanki ciągnąć??). Dla mnie liczył się tylko ukochany kubek z napisem 'nirvana' i wystarczyło. No, a dzisiaj mam dziką ochotę na takie serwisy, ba, nawet na całe kredensy, sekretarzyki, gablotki i witrynki. Kurne, no! Szkoda, żeśmy tego wszystkiego gdzieś nie przechowali, bo chyba diabeł tylko wie, co się z tym stało. 

Za to teraz czeka na mnie takie oto przedsięwzięcie: szukanie tego, co kiedyś już miałam, ale zgubiłam i drugiego takiego nie znajdę. Najpierw zamierzałam pójść na całość i od razu kupić taką antyczną, szklaną witrynę (hahahaha), ale ceny oczywiście zwaliły mnie od razu nokautem na ziemię (albo, jak to mówi małżon, zrobiłam tylko pusty przebieg). Nawet w sieciówkach były to co najmniej trzycyfrowe sumy. Tak więc, ze swoim nikłym budżetem, rozpoczynam tą przygodę od najzwyklejszego, drewnianego regału z Ikea, nazwanego przez małżonka 'najbardziej upierdliwym regałem eva'- skręcanie Alberta to bowiem istna masakra (same deski i trylion wkrętów). Mam jednak nadzieję, że kiedyś stanie tu taka (apteczna na przykład) szklana szafka z półkami. Jak widzicie, naczyń praktycznie nie mam, więc regał został zapełniony tymczasowo tym, co miałam na stanie, a także ozdobiony nieco z przodu złotym lakierem, by nie zlewał się tak bardzo ze sklejkową ścianą. 

Ale najpierw pokażę może, co mam na myśli :-)


źródła zdjęć: tutaj.

Bosko, co nie? Może niekoniecznie mam fazę na filiżanki, ale z pewnością na naczynia ogólnie, w dodatku najlepiej te jak najbardziej kolorowe i zupełnie nie do pary <3

Ten regałowy etap z pewnością można więc póki co nazwać in progress i jak tylko już zacznę zapełniać go czymś ciekawym, to na pewno będą cykliczne update'y na blogu :-) A na razie jest tak:







zdjęcia mojego autorstwa.

Do następnego! 

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. Moja Siostra taki "pusty przebieg" nazwałaby onanizowaniem się na sucho !
    Masz rację - wiele skorup po... zostało wyrzuconych.
    A swoją drogą ta półka daje radę...
    Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  2. Również żałuję, że nie mam pojęcia, co się stało z serwisami do herbaty mojej babci. Mieliśmy je w garażu, i tak po kilku latach zniknęły. Nie wiem co się z nimi stało, kompletna pustka w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha, a ja fajans mam. I to na półeczkach (otwartych, a jakże) w większości ułożony (chociaż pora chyba poprzestawiać co nieco). Mam trzy całe serwisy kawowe, starą karafkę kryształową z kompletem kieliszków i jakieś inne szkło jeszcze, zawsze sie zastanawiam czy nie jest tego za dużo. Ot, mieszkanie dziadka przypadło mi z całym dobrodziejstwem. I nie powiem, nie narzekam - z czasem te przedmioty nabierają wartości, także rynkowej. No i okazyjnie jest w czym elegancko kawkę wyserwować :) Marzy mi się witryna taka do tego, taka stara szafa apteczna... nawet miejsce mam, tylko nie mogę jakoś egzemplarza w rozsądnej cenie znaleźć. No nic, trzeba będzie polować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak ja Ci zazdroszczę, jeszcze takie odziedziczone stosy to już w ogóle bajka. I to prawda, wartość takich przedmiotów wzrasta. Też poluję na apteczną, udanych łowów nam obu!

      Usuń
  4. Ja mam tylko takie słodkie kwadratowe miseczki, które moi rodzice dostali w prezencie ślubnym. Ale nie oddam :) A Alberta uwielbiam! Ja mnie nie bylo stac na inne półki to mialam cztery takie na ksiazki, a jak kupilam inne to deski wykorzystalam do zbudowania stelaża do łóżka miedzy innymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albert to wdzięczny temat, dobra baza do wielu pomysłów, a i cena świetna :-)

      Usuń
  5. hmm ciekawe rozwiązania ale chyba nie do końca w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już nazbierałam sporo skorup, więc tę przyjemność mam za sobą. Za to Ty dopiero będziesz miała z tego radochę. Udanych zdobyczy Ci życzę :-)

    OdpowiedzUsuń

Instagram