Gotowi na jesień- stół vintage z drzwi i skrzynek z miejscem na książki.


Kocham jesień i zimę, czekam z utęsknieniem na zaspy, śnieżyce, dla mnie może być nawet minus trzysta. Ciepłe promienie słońca w październiku doprowadzają mnie już do spazmów. Ja dopiero wtedy ożywam, kiedy mam na sobie co najmniej trzy warstwy ciuchów, kiedy słyszę lekki szum grzejnika, czuję cynamonowe świece i kiedy stwierdzam o piętnastej, że jest już ciemno. 

Moje domostwo też szykuję już powoli na mój ulubiony sezon. Preparacje rozpoczęłam od wymiany stolika kawowego na taki bardziej 'kanapowy'- całe lato praktycznie jedliśmy na balkonie, tam też czytałam, czasem pracowałam. Już niedługo przyjdzie czas, kiedy stół przy sofie zacznie grać zdecydowanie poważniejszą rolę. Musi być zatem o wiele wyższy, niż była szpula (mam już na nią inny patent ;-)), dłuższy, przygotowany jednym słowem na sporą dawkę herbat, książek i gazet. Tym zadaniom zdecydowanie podołał mój nowy- stary stół, który zrobiliśmy wczoraj z dwóch skrzynek po owocach oraz z drzwi vintage, czyli ze wszystkiego, co miałam na stanie. 

Nie wiem, czy ten projekt podlega pod diy, gdyż cała praca polegała na... przykręceniu skrzynek do drzwi :-) A jest to konieczne, żeby nie latały pod ciężkim blatem na boki. Drzwi mają 150 cm długości, a więc między skrzynkami jeszcze zmieścił się mój zamrażarkowy koszyk. Generalnie zamysł był taki, że musi być to stół idealny dla leniwca- taka stacja dokująca żarcie i czytadła, żeby jak najwięcej dobroci było pod ręką. Tym samym w jednej skrzynce ułożyłam aktualne książki (znowu zaczytuję się w szwedzkich kryminałach), w drugiej zaś- magazyny (choć polskich kupuję już coraz mniej), kremy do rąk etc. Bo wiecie, jak to jest- najgorsze uczucie ever jest wtedy, kiedy już pójdziiesz siku, usiądziesz, okutasz się w koce, a tu gazeta została na stole. Znacie, nie?

Lubię naturalny kolor drewna i skrzynek nie malowałam, zaledwie mocno odkurzyłam. Tak samo drzwi są w swojej naturalnej postaci, jedynie na nowo umyte. I tyle! Tak się prezentuje nasz living obecnie, jeszcze tylko zarzucę jakieś futerko na szkolne krzesło, kupię nowy pled, dużo świec i jesteśmy gotowi na sezon zimowy. No i w końcu mam ikeowski katalog- no nic tylko wskoczyć już na tą kanapę. Miłego weekendu! 
























zdjęcia mojego autorstwa.

Do następnego!

8 komentarzy:

  1. Skrzynki na salonach jak najbardziej, ale w takim wydaniu nie widziałam. Super:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie koszyki są bajeczne dzieciaki na pewno się cieszyły 👍😊👌🙌

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale pięknie :) zaglądam pierwszy raz, ale zaraz przeglądam wszystko!!! no i Chmielewska :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Witam Cię i zapraszam jak najczęściej :-) A Chmielewska obowiązkowo :-))

      Usuń
  4. Czyli nie jestem jedyna. Mi też klimaty jesienno-zimowe bardziej odpowiadają. U mnie to oznacza rozpoczęcie sezonu kominkowego ;) Lubię swetry, płaszcze, pledy, lubię dynię stawiać na kuchennym stole, ale póki co to mi się od tych ciepłych dni już żyć nie chce. Mam kilka drobnych prac remontowych do przeprowadzenia (jak pomalowanie drzwi) a motywacji nie mam - za ciepło. A farba jest od trzech miesięcy. A stolik fajny. Za mną chodzi regał DIY ze skrzynek. I wyjść z głowy nie chce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mi się nie chce żyć w te upały- im wyżej rtęć, tym niżej leżę ja :-D I też ciężko się za cokolwiek zabrać w domu. Dzięki, a regał rób- to prościzna i świetny efekt :-)

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com