Domowy organizer, czyli kieszonka ze starych jeansów.


Niech Was ręka boska broni przed wyrzucaniem starych jeansów. Fakt, że już nie wchodzą na tyłek wcale nie musi świadczyć o tym, że należy im się już tylko miejsce w śmietniku. Można z nimi jeszcze wiele zdziałać! Można na przykład z nich zrobić całe mnóstwo rzeczy do domu- pamiętacie moje jeansowe osłonki na kaktusy? Dziś mam znowu coś w ten deseń, co można wykorzystać na dużo więcej sposobów. 

Lubię takie coś z niczego, bez większej filozofii, za to pomysłowe i rzeczywiście w domu użyteczne. Korzystam na codzień z większości mojej ręcznej twórczości, z niektórych jestem nawet naprawdę zadowolona :-) Mam nadzieję, że tak będzie i tym razem- choć projekt wymyślony naprędce, to jednak okazał się całkiem zacny. 

Kieszonka wycięta ze starych jeansów to dobry patent na ukrycie wielu walających się po domu pierdół, drobnostek, uporządkowanie jakichś kart prezentowych na biurku czy nawet... ukrycie ładującego się telefonu- bez skłębionego kabla i problemu, gdzie go położyć. I to wszystko z jednej kieszonki!

Do tego projektu polecają się jeansy vintage z wysokim stanem, gdyż posiadają one duże, jakże cudownie powiększające tyłek kieszenie. Oczywiście nie zmarnowałam też skórzanej metki CK :-) Zresztą, szukając rzeczy w secondhandach, często robię tak, że kupuję coś tylko dla extra metki- bo skoro rzecz jest piękna, jak nowa i markowa, ale dużo za mała, wcale nie musi świadczyć, że nie warto jej brać! Można z niej zrobić coś fajnego, co uratuje takową zdobycz przed marnacją. 


Na kieszonkę ze starych jeansów mam trzy propozycje, ale zacznę od świetnego sposobu na ładujący się telefon. Kieszeń ze spodni wycięłam w taki sposób, żeby miała od razu pasek do zawieszenia- na gwoździu, na haczyku albo na... ładowarce. Wszytko w jednym miejscu, ładując telefon u kogoś innego w mieszkaniu nikt nie zagląda w nasz ekran, no i wygląda to dużo estetyczniej- bez plączących się kabli i problemu, gdzie to wszystko odłożyć :-) Widziałam już coś takiego, ale ze skóry i w wysokiej cenie, a łatwo możemy zrobić sobie taką sakiewkę sami. Poza tym, niskie gniazdka nie pozwalają czasami odłożyć telefonu gdzieś na stolik- koniec zatem problemu za krótkiego kabla :-)



Patent numer dwa- przyłóżkowe essentiale. U mnie spinki, wskuwki i gumki do włosów walają się wszędzie, oprócz tego jakieś próbki kremów, które lubię mieć przy łóżku i o nich pamiętać. Wykorzystałam istniejącego już gwoździa w ścianie i gotowe :-) 



Ostatni, najprostszy i oczywisty- biurkowy podręczny organizer, który łatwo wrzucić od razu do torebki. Notes, długopis i pilny rachunek- wszystko w jednym miejscu :-) Może stać, leżeć, a może też i wisieć- jak w życiu!



Co myślicie o moich pomysłach? Dobrze, że nie wywaliłam straych portek? 

Do następnego! 

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Mnie kupiłaś tą kieszonką. Wygląda super w każdym wydaniu. Muszę sobie sprawić takową:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł! Gratulacje, nie wpadłabym :-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Choć estetyką niezupełnie mi pasuje, to zastosowanie mnie urzekło - szczególnie to ostatnie. Wszystko w jednym miejscu a potem hyc do torebki - rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł świetny, nawet znajomy w jakimś sensie. Bo dobrych kilkanaście lat temu moja kuzynka zrobiła sobie właśnie taką torebkę, na koniec wyszyła na niej odlotowy motyw, a ja z nogawki od jeansów uszyłam sobie mały plecak (bo wtedy właśnie takie były modne). A że nie miałam kasy na kupienie nowego lakierowanego to uszyłam sobie właśnie taki:)Dlatego lubię takie rozwiązania, no i doniczka jak dla mnie wymiata totalnie!!!;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Też miałam jeansowe torebki :-)) Dziękuję i pozdrawiam :-*

      Usuń

Instagram