Skandynawskie wnętrze, które lubię- pełne koloru i akcentów vintage.


Polskie odmiany skandynawskiego stylu niestety nie przypadły mi do gustu- zabija je zbytnie umiłowanie do praktyczności i wyłącznie nowych, świeżuśkich przedmiotów. Niby scandi, ale po naszemu- z listwami led i komandorem. A Skandynawowie, podobnie jak np. Duńczycy, kochają starocia, ubytki w drewnie i wypłowiałe dywany. Łączą je z designerskimi przedmiotami i drogimi dodatkami w taki sposób, że ani nie ma się wrażenia rupieciarni, ani nadętego, nader odpicowanego wnętrza. 

Takie scandi lubię bardzo- kiedy pojawia się kolor, oryginalne dekoracje, jakieś stare pamiątki z dzieciństwa, nie tylko te powtarzalne zabawki z modnych sklepów dla dzieci (swoją drogą znowu jest sytuacja, że wszystkie dzieci bawią się tym samym, zupełnie jak w latach 80-tych! :-))). Luźne, mobilne meble, którymi można się pobawić w aranżowanie, czasopisma na stosie i kwiaty na stołkach. Nie ma gzymsików naładowanych ledami i przesuwnych drzwi, nikt też nie boi się, że kabelek od kinkietu sobie zwisa (nie zakryty karton- gipsem) albo emalia ze stołka trochę zdarta. Nikt jakoś też nie boi się kurzu, choć dechy białe, rzeczy na wierzchu, gazety na podłodze. Nie lubię, gdy jest tak 'total white look' jedynie z kroplami pasteli- to dla mnie najmniej ciekawa odmiana stylu skandynawskiego, nudna, nijaka, pospolita. Nie cierpię, gdy we wnętrzach nie ma nic z duszą, nic starego, nic, co dodaje im bardziej wyrazistego charakteru.

Zastanawiałam się, czy publikować tutaj wnętrze takie typowo skandynawskie, ale ostatecznie ujęła mnie oryginalna, wzorzysta tapeta w monstery, otwarte półki w kuchni i fakt, że wszystkie ściany są tu wykorzystane na rozmaite galerie i plakaty. Świetna jest też komoda z frontem w stylu 'rybich łusek' i niewielka, zgrabna sofka. Do tego gdzieniegdzie jakieś stare krzesło. I wzdycham nieskończenie do tego sznura lampek House Doctor. No, to mnie to właśnie przekonało :-) A Was przekonuje to wnętrze?









zdjęcia i wnętrze by NOOKS. 

Do następnego! 

10 komentarze

  1. To jest to co lubię. Nie jest sterylnie biało o czysto i widać, że ten dom żyje, a z kuchni ktoś korzysta.

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie również podoba się wszystko, po prostu idealnie, no może jedynie poza płytkami w kuchni bo jakoś średnio kojarzy mi się taka ściana, ale poza tym jest świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda świetnie :) Mnie najbardziej podobają się te poduszki - świetne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam sie, u nas tez nie kazdy potrafi urzadzic mieszkanie w "skandynawskim" stylu. Chociaz... moze juz niektorzy sobie zdaja sprawe z tego, ze chodzi o rozne kombinacje, stare i nowe, a nie wszystko jest w kolorze drewna, szarym i bialym. Skandynawowie wiedza, jak pracowac z kolorami :) Piekne zdjecia! Dziekuje :) J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze nie wszystko musi być z szarą gwiazdką :-D (to jest dopiero jakiś chyba nasz pomysł). Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Ja lubię styl skandynawski, bo jest bardzo - wbrew pozorom - plastyczny. U mnie jest bazą do budowania stylu eklektycznego, pasują mi stare meble, mix z nowoczesnymi formami, pasują mi stare aparaty i pamiątki rodzinne (kryształy i fajans), pasują mi loftowe i industrialne elementy (fabryczna lampa i cegła). I niby się wydaje, że jest tego za dużo. Ale właśnie nie jest - bo jest spięte do kupy tym skandynawskim stylem. Ogólnie niby to najbardziej popularny u nas styl, ale ja bardzo rzadko go na żywo widuję. Najczęściej to dziwna imitacja "a la skandynawska" od której rzeczywiście robi sie już trochę mdło... I nie mam na myśli Ikei. W której są rzeczy dobre i stylowe, oraz..hmm... reszta :P (nie przekonuje mnie system besta na przykład). A - mieszkanie właśnie takie, jak lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co piszesz to jest 100% prawdy- to łączenie nam nie wychodzi, wybieramy nowe pastele w najtańszej opcji, zamiast pokombinować. Co do Ikei to i ja lubię czasem tam poszperać, to nic złego, naprawdę mają fajne rzeczy :-) No i nie da się wszystkiego znaleźć :-D

      Usuń