Jak odżywiać domowe rośliny naturalnymi sposobami.


Ogrodnik jest ze mnie, muszę przyznać, nie taki znowu najgorszy. Moja kolekcja roślin stale się powiększa, nowe okazy kupuję, znajduję lub dostaję, po czym z radością stwierdzam, że... rosną! Nie umarły! Nie uschły! Nie zgniły! Czyli nie zrobiły tego, co nagminnie robili ich poprzednicy. Fakt jest taki, że poczytałam trochę, załapałam parę trików, dzięki którym jest dziś u mnie piękna, zielona dżungla. 

Moja troska o rośliny jeszcze kilka lat temu kończyła się na totalnym zalewaniu ich wodą. Niestety, obfite kąpiele kończyły się porostem grzyba (tak wykończyłam mój aloes, który pewnego dnia po prostu sam wypadł z doniczki). Bardzo lubię, jak jest w domu zielono, to najpiękniejsze domowe dekoracje. Z kolorowych roślin lubię tylko kwiaty cięte, z tych doniczkowych wybieram tylko okazy liściaste, bez kwiatostanów. Miejskie dżungle to zresztą dziś bardzo widoczny i silny trend, który kończy się nawet na zasadzie: 'mniej mebli, więcej roślin'. Idąc tym tropem, wielu z nas zgromadziło całe naręcza kaktusów, palm oraz daktylowców i pal licho, gdzie to wszystko umieścić, schody zaczynają się dopiero później. 

Sprawdziłam na swoich okazach kilka metod, które (ku chwale internetów) poskutkowały. Oczywiście każda roślina ma swoje wymagania temperaturowe, słoneczne i wodne (sprawdzajcie je, gdy napalicie się na jakieś mocno egzotyczne gatunki), ale są takie uniwersalne patenty, które pomogą utrzymać przy życiu niemal każdą z nich. 

ODŻYWIANIE I PIELĘGNACJA ROŚLIN- PIĘĆ PROSTYCH PATENTÓW:

* Podlewanie- w miarę możliwości unikajmy zwykłej wody z kranu, w dodatku tej zimnej- jest za twarda i za lodowata. Najlepsza jest woda przegotowana, w pokojowej temperaturze, najlepiej taka 'odstana'. A jeszcze lepsze są:
                      - woda mineralna;
                      - woda po gotowaniu jajek lub po całonocnym namaczaniu w nich skorupek jaj;
                      - woda po gotowaniu ziemniaków (mnóstwo potasu!);
                      - woda z aspiryną (wzmacnia);
                      - woda z odrobiną mleka (wapń).  

* Jedno miejsce- to dla mnie dopiero strzał w kolano, gdyż uwielbiam przestawiać meble, rośliny zaś tego nie cierpią. Najlepiej jest zawczasu dobrze przemyśleć dla nich miejsce, postawić i zostawić w spokoju (tylko od czasu do czasu odwracając od słońca, by rosły równomiernie). 

* Lepiej przesuszyć, niż zalać- jak przeschnie, nic się nie stanie, jeśli zgnije- może być trudno z uratowaniem. Obie opcje nie są korzystne dla roślin, ale jak już nie macie pewności, to z dwojga złego lepiej podlewać rzadziej niż za często. 

* Prysznic od czasu do czasu- rośliny o dużych i rozłożystych liściach kurzą się tak samo jak meble czy inne duperele. Dlatego od czasu do czasu wskazane jest ulokowanie wszystkich roślin w wannie i pryskanie ich wodą od góry, ze spryskiwacza. Do takich zabiegów świetnie nadaje się woda z mydłem, która zwalcza mszyce, tylko trzeba później ją dobrze spłukać z liści. 

* Przesadzanie- z tym lepiej nie przesadzać. Rośliny nie cierpią częstych zmian podłoża, to dla nich prawdziwy test. Przesadzajmy je dopiero wtedy, gdy już praktycznie korzenie same 'wypychają' roślinę z doniczki, są widoczne na zewnątrz i jest już ewidentnie bardzo mało ziemi.

I to tyle! Niech Wam się dobrze chowają Wasze zielone dzieci, by wyrosły na silne i zdrowe osobniki :-) 

A ja przemawiam dziś do Was z mojego świeżego, mentolowego livingu. Cała sobota przepadła, ale malowanie wyszło mega!













Do następnego!

12 komentarzy:

  1. Lubię Twoją palemkę i zadziwia mnie, że tak dobrze znosi prze meblowania. Przemalowanie bardzo spektakularne, nie spodziewałam się lamperii. Living wygląda jasno i świeżo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już teraz przemeblowuję trochę mniej, to też na pewno im sprzyja :-)
      Dzięki! Ja jestem zachwycona tym kolorem!

      Usuń
  2. O wow tu jest światowo! :D Pozdrawiam, Joanna

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie jak na razie utrzymuje się bardzo dobrze paproć oraz fasola doniczkowa czyli rośliny raczej mało wymagające :) Jak kupuję bardziej wymagającego usycha niestety. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też właśnie dostałam wielką paproć :-) Uśmierciłam już jednego daktylowca, piękny był, ale egzotyczne są bardzo wymagające to fakt. pozdrawiam!

      Usuń
  4. Niestety, z roślinami mi nie wychodzi - z wielkim żalem pożegnałam swojego kumkwata (całkiem spore drzewko to było), którego raz udało sie odratować od pasozytów - po kilku miesiącach stracił wszystkie liście, nie mam bladego pojęcia co zrobiłam źle. Jako tako udaje mi się zioła utrzymać na kuchennym parapecie, ale też staram się je zużywać na bieżąco i zastępować nowymi. Jedyne co się trzyma to sukulenty, więc powiększam swoją kolekcję. Marzy mi się monstera, mam nadzieję że uda mi kiedys upolować. Tak poza tym - może jakiś szerszy wpis o urban jungle? Bardzo fajny trend muszę przyznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kumkwat! To musiało brzmieć dumnie. Nie martw się, ja daktyla też zabiłam- to chyba nazbyt tropikalne gatunki po prostu. Muszą mieć mega wilgotno i bardzo ciepło (w powietrzu), a u nas wiesz, grzejniki zimą, suche powietrze. Trzeba by było mieć do nich niemal szklarniowe warunki. Sukulenty faktycznie żywotne, a monstera czy też filodendron to jak najbardziej- nie są wymagające :-)

      Usuń
  5. czyli lepiej podlewać mniej, ale częściej, right? bo ja własnie jak sobie przypomnę (czyt. raz na tydzień / dwa tygodnie) robi mi się ich żal i zalewam je powodzią. jezu, jestem dla nich okropna. a tak bym chciała dżunglę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej mniej i nie za często :-) Żeby miały wilgotne podłoże, nie super mokre :-) Ja też podlewam, jak sobie przypomnę- o dziwo pasuje im to :-D

      Usuń
  6. Ciekawy wpis, tez czytałam ,że kwiaty nie lubią zwykłej kranówki, tylko taką odstaną wodę;-) Moja kwiatki do niedawna, czyli czyt. przed przeprowadzką na swoje żyły sobie bardzo krótko, bo nawet kaktusy nie były u mnie bezpieczne;-)))Ale teraz sama śmieje sie do siebie, bo wraz z przeprowadzką odblokowała się w moim mózgu część odpowiedzialna za uprawę wszelkich roślin. Czyli można, jak się chce. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh, no pewnie, że można, lecz jakieś ofiary muszą być :-P Piątka!

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com