Jak przerobić kuchenny barek na salonowy (kratkowy trend).


Kratkowy trend pewnie jest już Wam dobrze znany- niezbyt proste linie, malowane jakby ręcznie i niby od niechcenia, najczęściej czarne na białym tle. Na doniczkach, ścierkach i porcelanie, nawet na tapecie. Chyba nie ma prostszego hitu do odtworzenia w ramach nowego DIY, bo chyba nie ma na świecie osoby, która nie potrafiłaby własnoręcznie namalować kilka koślawych kresek :-) 

Lubię takie motywy- nienachalne, jakże banalne, a jednak kurczę takie efektowne. Nikt nie namówi mnie na chevron, za to na taką krateczkę i owszem. W dodatku nie trzeba, a nawet nie wolno, malować jej od linijki- no jak stworzone dla mnie! Widziałabym nawet jedną wąską ścianę w takiej kratce, ale to już raczej nie w tym mieszkaniu :-D Za to drobne kraciaste elementy udało mi się wpleść. 

Pierwsze, co zrobiłam, to przemalowałam swój kuchenny barek z Ikei. Pamiętacie ten post? Nie mogłam mu się oprzeć, kiedy tak stał biedak na dziale 'koniec serii' za 50 zł (ten dział to zuo). Najpierw zamieszkał w kuchni, zgodnie ze swoim przeznaczeniem, potem przytachałam z powrotem moją wielką, obitą sklejką komodę z przedpokoju, no i zabrakło dla niego przestrzeni. Wylądował nawet na chwilę na OLX, ale w sumie stwierdziłam, że skoro ta seria jest wycofywana, to upchnę dziada gdzieś indziej, co by potem nie żałować. W swej oryginalnej postaci niestety najlepiej szło mu to kuchenne przeznaczenie, lecz ratuje go fakt, że jest cały metalowy, co niewątpliwie dodaje mu szlachetności i ułatwia zmianę miejsca. W dodatku małżonek dysponował ostatnio czterema dniami wolnymi, to żeśmy go od razu upgrade'owali, malując srebrne elementy turkusową farbą w spreju. Pozbyłam się też plastikowej szufladki oraz jednej środkowej półki, zaś pozostałe dwie pomalowałam permanentnym markerem w takową właśnie, ręczną kratkę. Taki marker sprawdził mi się już przy tym projekcie. Nie ściera się, można go delikatnie myć na mokro (tylko nie bardzo w zmywarce), można mazać nim po różnych powierzchniach. Z rozpędu pod nóż (a raczej pod mazak) poszedł też talerz od Vox, co zobaczycie na zdjęciu poniżej- teraz jest i kratkowy akcent w kuchni :-) 

Cóż, mój dom nie przybiera jesienno- zimowych barw, wręcz odwrotnie :-D Ale ja lubię, jak kolorowoooo, tym bardziej, że za oknem taka dobijająca szarość. Połączenie różu, turkusu, zieleni i złota jest bardzo w 'california style', co lubię :-)

Co sądzicie o tej barkowej przemianie?











zdjęcia mojego autorstwa.

I na koniec zestawienie 'przed i po':


Do następnego!

6 komentarze

  1. Ja pierdziu, jesteś genialna, a barek wygląda odjazdowo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej podobają mi się nieregularne linie !

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna metamorfoza (dobrze, że go jednak nie upchnęłaś na OLX), stolik wygląda u Ciebie naprawdę genialnie. Pasuje do reszty wnętrza!

    OdpowiedzUsuń