Torba na zakupy z dresowej bluzy (bez szycia!).


Nie sądziłam i nie spodziewałam się zupełnie, że moje ciało dozna takiego szoku na wieść o tym, że ma już trzydzieści lat. Nagle większość ubrań, dosłownie z dnia na dzień, zrobiła się jak z innego człowieka, jakbym zrzuciła pancerz i przybrała nowy. Ktoś podmienił mi ciuchy? Czy siedzą tam w tej szafie jakieś małe chytre ciule i prują mi szwy? Co jest do cholery! 

Nie zmieniłam trybu życia za bardzo, ni też diety i ćwiczeń, a w ciągu dwóch lat wymieniłam praktycznie całą garderobę. Bluzy stały się opięte nie tam gdzie trzeba, a za luźne znowuż gdzie indziej. To samo z jeansami i swetrami. Przepoczwarzyłam się jakby w osobnika o zupełnie innej fizjonomii (na szczęście nadal babskiej), czego zaakceptowanie przyszło mi z niemałym trudem (dobra, wcale jeszcze nie przyszło). Dobrze, że choć stopa została w tym samym rozmiarze. I dzięki ci, świecie mody, za modę na oversize.

Miałam w swojej szafie wiele perełek vintage, które poszły na totalną marnację (na myśl o kilku z nich łza się jeszcze w oku kręci). Z niektórymi nie rozstałam się jednak po dziś dzień, nie tyle mając nadzieję, że się jeszcze kiedyś w nie wcisnę, ile planując poczynić z nich zupełnie coś innego. 

Tak było z tą bluzą- wprawdzie to model z h&m sprzed dobrych kilku lat, ale jednak świetnej jakości bawełna organiczna plus detale w ostrej zieleni. Tłukłam outfity z nią w roli głównej aż miło, dopóki te małe ciule z szafy mi jej nie zwęziły. Ulubiona rzecz w stanie idealnym rzadko kiedy jednak ląduje u mnie w koszu- bluza od dzisiaj została zatem... podręczną torbą na zakupy. 

Zrobienie jej jest banalne, w dodatku potrzebne są tylko nożyczki. Zero igieł i nitek, w dziesięć minut gotowa. Do wyskoczenia rano po białe buły czy też inny super express nada się idealnie. 

Przepis: obcinamy rękawy wzdłuż szwów, pogłębiamy dekolt (na plecach tak samo), obcinamy ściągacz na dole. Dolny pasek nacinamy w nieduże paseczki, które następnie ścisło i na supeł związujemy ze sobą (górną warstwę z dolną)- dzięki temu wewnątrz torby tworzy nam się dno, a dół przypomina małe frędzle. No i tyle! Gdybyście jeszcze mieli wątpliwości, to zdjęcia już z pewnością je rozwieją :-)









Jak Wam się podoba taki pomysł?

Do następnego!

9 komentarze

  1. Torba świetna, a ile się naśmiałam...Małe ciule z szafy, haha. U mnie mieszkają od dawna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie też?? Jakaś plaga ciuli w Gdańsku :-P

      Usuń
  2. To co zobaczyłam mogę opisać jednym słowem - Talent !

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz kobieto genialne pomysły;-)Jestem co prawda rok młodsza od Ciebie, ale tez zauważyłam zmiany w swoim wyglądzie..ciekawe dlaczego tak się dzieje??;-)Wiadomo, po trzydziestce to już coś zaczyna strzykać...Ponoć.. Na szczęście teraz jestem na etapie gdy nie muszę wstydzić się oponki i na siłę wciągać powietrze by być chudszą w talii, bo podziwiam jak się zaokrąglam;-)Takie 2 w 1;-)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Miło słyszeć, że ktoś podziwia, że się zaokrągla, naprawdę :-) Ja też już zaczynam rozumieć, że te zmiany dzieją się jakby trochę poza mną :-) Nie będę nigdy fit fanatyczką i rzeźbienie tyłka jakoś nie jest moim nadrzędnym celem w życiu :-P Uściski!

      Usuń
  4. Fajne, na plażę spoko na duperelki typu woda i okulary. Z długiego podkoszulka można podobne zrobić - zawiązać supeł u dołu.

    OdpowiedzUsuń