Frędzlowy tydzień- boho poduszka (plus szybka metamorfoza fotela).


To uczucie, kiedy Twój własny pies, widząc Twoje opłakane w skutkach zapasy z muliną, przynosi Ci swoją sznurkową zabawkę, byś mogła ją pociąć, by było szybciej i prościej. Tak, dzisiejsze frędzle do poszewki w stylu boho pochodzą z jednego takiego psiego czupiradła, co to się nim nasza Franka w ogóle nie przewiduje bawić. Nie żebym biednej psince ulubione zabawki zabierała, o nie. Pytałam ją trzy razy, nie chce.

Frania akceptuje bowiem tylko jedną, bardzo porządnie piszczącą piłkę do zabawy oraz jednego, zajechanego równie porządnie miśka. Reszta, czyli cała kupa wszelkiej maści zabawek, nowych pluszaków, ringo czy sznurkowych szarpadeł leży nietknięta. Jednak trzeba było najpierw poczytać, czym bawią się hawańczyki, zamiast inwestować połowę zarobionej kasy w te wszystkie przepastne zoo krainy (tłumaczy mnie tylko fakt, że o jej rasie dowiedzieliśmy się, jak już miała ponad dwa lata). Też tak macie, że dla swojej psiny kupilibyście normalnie wszystko? Ileż to razy wsuwaliśmy z małżonkiem chleb z oliwą na kolację, gdy tym czasem Franiutek posiadał trzy pełne puszki przekąseczek z kaczki, tarmosząc w międzyczasie miśka z ikei za 49 zł. Ech, Ci bezdzietni ludzie, myślała sobie pewnie. 

No to przygarnęłam sobie jeden z tych jej sznurkowych szarpaków, który był oczywiście zupełnie nieużywany (czytaj: nieobśliniony). Przecięłam go na pół, pocięłam końcówki i oto jakie piękne, neonowe frędzlo- pompony się zrobiły. Przyszyłam je do welurowej, zielonej podszewki i ozdobna poduszka w stylu boho gotowa w dziesięć minut. Dzięki Franca! 

BTW- zobaczcie przy okazji, jakie pasiaste wdzianko uszyłam na mój lekarski fotel. Brązowa, lekko podniszczona skóra wymagała renowacji, ale czymże jest zaprawiony w bojach, szanujący się DIY'er :-) Stary tiszert w mojej ulubionej kombinacji barw, czyli róż z czerwonym, został pocięty i fotel normalnie jak nowy. 

BTW 2- zlikwidowałam home office w sypialni. Stwierdziłam, że i tak tam w sumie nie urzęduję, tylko o wiele bardziej wolę nasz okrągły, kuchenny stół, który jest większy i w livingu jest też dużo widniej. Sypialnia znów jest tylko sypialnią z częścią taką 'garderobianą', co się chyba lepiej sprawdza, niż przestrzeń 'pracowa'- widok tacy listów i niezapłaconych rachunków prosto z łóżka to nie jest najlepszy usypiacz, to ja już wolę patrzeć na moje vintage swetrzyska. 

No, a miała być tylko poduszeczka z pomponami z frankowej zabawki. 








Niniejszym zapraszam jutro na ostatni odcinek tej frędzlowej epopei. 
Do! 

4 komentarze:

  1. Nawet piesek ma swój udział w blogowaniu. Poduszka bardzo mi się podoba, a pod wrażeniem fotela, padłam. Niesamowicie to wszystko razem wygląda. Masz talent w miksowaniu kolorów. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiedzialabym, ze lepiej piszesz niz dekorujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, no czyli jednak jakiś talent mam! Dzięki Anno, bez Ciebie bym go nie odkryła :-*
      pozdrowienia

      Usuń

INSTAGRAM

@stylerecital_com