Frędzlowy tydzień- idealne nogawki, które robią się same.


Może tak same to nie do końca, bo musimy je wcześniej ponacinać. Za to frędzle zrobią się same :-) Nie jestem jakaś szczególnie 'jeansowa', jak już mam je nosić, to nie mogą być takie znowu zwyczajne. Prosta klasyka to moje zaprzeczenie, nawet w kwestii nogawek. O szerokich nogawkach już wiecie, ale o frędzlowych pewnie jeszcze nie, a to szybki sposób, by stare jeansy nieco urozmaicić.

Levisy jasne i granatowe to moje najnowsze, secondhandowe łupy. Obydwie pary to modele 501, a więc totalnie proste nogawki, klasyczny stan i kieszenie, zupełnie ponadczasowy, uniseksowy model. Jeśli chodzi o jeansy, zawsze wybieram te nawet kilka rozmiarów większe, niż zwykle noszę, nie ma dla mnie nic gorszego niż opięte i sztywne spodnie. Dziękuję światu, że zapanowała moda na wszelkie 'oversize'y' i 'boyfriendy', dzięki czemu prowadzimy z małżonkiem wspólnotę majątkową także w rejonie garderoby. Wielkie swetrzyska i luźne jeansy to moje sposoby na ootd, najlepiej jeszcze plus jakieś oryginalne buty vintage.  

Odkąd pojawiły się w szafie te dwie nowe pary, nie przestawałam kombinować, jakby tu je zmienić na nieco bardziej odjechane- padło na frędzlowe nogawki, które nie wymagają od nas żadnego wysiłku, poza ponacinaniem ich wedle własnych wizji. Jasne spodnie skróciłam do ulubionej długości (lekko nad kostkę) i następnie ponacinałam w paseczki. Z kolei ciemne nogawki wycięłam wyżej z przodu, zaś tył poddany został temu samemu zabiegowi co jasne. Teraz wystarczy tylko... wrzucić je do pralki :-) Tak, na jakiś codzienny program, z wirowaniem, dzięki któremu i nasze paski równie cudnie zawirują. Po wyjęciu z pralki pewnie kilka nitek trzeba będzie zebrać, ogarnąć te pozostałe i rozłożyć spodnie do wyschnięcia. Tylko niech Was ręka Boska broni przed podkładaniem/podszywaniem/obrębianiem tego- wtedy takie fajne frędzle w stylu hippie nie wyjdą. 












Jak Wam się podoba taki frędzlowy pomysł? 
Do napisania jutro!

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Aleś wymyśliła....tę propozycję potraktuję bardziej do popatrzenia. Poszarpane nogawki prezentują się intrygująco, choć jak dla mnie, zbyt ekscentrycznie jak na ulicę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Zbyt ekstrawaganckie? Łooo Pani, dobrze, żeś mnie na ulicy nie widziała :-D

      Usuń
  2. Dlaczego? Fajnie jest spotykać na ulicy takie kolorowe kwiaty. Szkoda, że sama mało odważna w ubiorze jestem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, nie każdy lubić bić swym strojem po gałach :-)

      Usuń
  3. Lubię takie stare nowe rzeczy. Oryginalnie i tak trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, bardzo mi się to podoba!

    OdpowiedzUsuń

Instagram