Frędzlowy tydzień- pled w stylu boho.


Śmiać mi się chce na widok tego tytułu, bo w mojej podstawówce na takich małych ciuli mówiło się 'frędzel', a ja tutaj chciałam wyskoczyć z czymś bardziej wyrafinowanym niż mały ciul. Po angielsku jakoś ładniej to brzmi: 'tassel week', a nie: 'frędzlowy tydzień'. Brzmi to w mojej głowie, jakbym miała cofnąć się w czasie i, niczym Marty McFly, wylądować znowu w 1995 roku w jednej ławce z którymś z tych ciulowych 'frędzli'. Boszzzz, potrzeba chyba porządnego wózka widłowego, by uporać się z moim emocjonalnym gruzem. 

Wpadłam na myśl, że od dziś do piątku zrobię pięć wpisów DIY z frędzlami w roli głównej. Nazwałam to 'tydzień', choć to raczej będzie pięciodniowy cykl. Lubię się z wszelkimi frędzelkami bardzo, zauważyliście pewnie, że mam nawet takową kopertówkę. Frędzlowe pompony to też kwintesencja stylu boho, a tenże przecież nie jest mi obcy. Jeśli również jesteście fanami frędzli, to mam nadzieję, że któryś z moich pięciu pomysłów przypadnie Wam do gustu. 

Nożyczki i kolorowy sznurek- tylko tyle wystarczy, by wyczarować tak popularny i modny dziś dodatek, jakim jest pled z frędzlami na końcach. Nożyczki fryzjerskie to jest w ogóle musthave mojego gospodarstwa domowego- mając zapał do cięcia wszystkiego, a także mając na stanie jednego owłosionego psa i jednego małżonka, regularnie robię za domowego fryca (jakby co, to nie przebieram się za seksowną fryzjerkę, nie jest to żadna gra wstępna, acz trauma starego przed fryzjerami). Nożyczki fryzjerskie tną jak złe, są idealne zakończone do robienia małych dziurek, są też bardzo precyzyjne. Trzydzieści pięć złotych i możecie zrobić nimi wszystko. Ja posiadam swoje już od podstawówki, kiedy to postanowiłam wyciąć sobie uroczo sterczące z czubka głowy włosy. Niestety, na moją zgubę nie pomyślałam, że większość osób patrzyła wtedy na mnie z góry, widząc najsampierw cudowny, praktycznie łysy placek. Tym samym to, będące kwintesencją mojej młodzieńczej fantazji bolesne wspomnienie, jak i moje nożyczki, pozostały ze mną na zawsze. 

Ale do brzegu. Zwykły, polarowy koc z Ikei w neonowym kolorze (7,99 zł obecnie!), do którego dowiązałam jakieś dwanaście frędzli. Tak, dowiązałam, gdyż robiłam w polarze niewielkie dziurki- polar dzięki Bogu się nie siepie, ale jak macie koc wełniany, no to zabawy będzie więcej, trza będzie doszywać. Zrobienie frędzla jest proste, co uwidoczniłam na poniższych zdjęciach. Korzystałam z bawełnianego sznurka, który pozostał mi po tym projekcie, ale oczywiście może być też zwyczajna włóczka. Pled wygląda teraz o wiele bardziej stylowo i ozdobnie, zarówno na sofie, jak i na leżaku, choć najfajniej prezentuje się w sypialni, dodając jeszcze więcej boho smaczku. 









W kolejnym odcinku będziemy szaleć z jeansami, 
wpadnijcie jutro :-)

2 komentarze

  1. Prosty kocyk wiele zyskał, w sypialni prezentuje się obłędnie. Jestem ciekawa, co jeszcze wymyśliłaś. Osobiście bardzo lubię frędzle i pompony.:)

    OdpowiedzUsuń