Tchnąć trochę życia w starą łazienkę.


Może nie taką starą, ale w łazienkę siedmioletnią, urządzaną bez pinteresta :-) Wzięliśmy się z moim ulubionym mężem za to najgorsze pomieszczenie dla blogerki wnętrzarskiej- pomieszczenie bez okna. Brak naturalnego, dziennego światła sprawia, że odechciewa się tam nie tylko zmieniać i urządzać, ale głównie pokazywać cokolwiek większej publiczności. Wszystko to sprawiało, że nasza niewielka łazienka była bardzo zwyczajna i nieco nijaka, przynajmniej w stosunku do reszty naszej kolorowej chałupy. 

Nie wiem, na jakie łazienkowe rozwiązania skusiłabym się dzisiaj, ale wtedy podjęłam decyzje całkiem nie takie najgorsze. Szary beton, ciemnoczerwony gres i biały montaż tworzą zestawienie ponadczasowe. Cieszę się również, że wybrałam wannę, a nie prysznic, postawiłam na kibelek prosty, a nie podwieszany (dzięki temu dziś łatwo wprowadzić taki retro klimat). Nie ma tu rozwiązań stricte nowoczesnych, bo i ja nie taka znowu nowoczesna jestem. Może niektóre elementy są i nawet niemodne, ale nasz obecny budżet nie pozwala na rozwalenie jej całej i zrobienie od nowa. Po pierwsze dlatego, że sprzęty są w świetnym stanie i sprawne, po drugie dlatego, że skuwanie tego kilkucentymetrowego gresu (na podłodze) i betonu (taaak, to betonowe płytki na ścianach) napawa mnie co najmniej lękiem. Kiedy jednak pokazałam na instagramie fragment łazienki, od razu padło kilka pytań o resztę. No i tak w sumie przyjrzeliśmy się jej bliżej i postanowiliśmy ją nieco ożywić. 

Jeśli chodzi o inspiracje łazienkowe, to zdecydowanie bliski jest mi kolorowy retro klimat- może nie że zaraz górnopłuk ze sznurkiem, ale po prostu takie totalnie nowoczesne łazienki to kompletnie nie moja bajka. Nasza łazienka ma nieco ponad 6m2 i gdybym tylko mogła, to natychmiast pozbyłabym się stąd pralki na rzecz bidetu- to jest naprawdę świetne rozwiązanie. Niestety, nasze mieszkanie było od początku na to za małe i odpuściłam jakiekolwiek grube i kosztowne kombinacje. Jednak jeśli kiedyś miałabym robić tu porządny remont lub zmieniać lokum na inne, najbardziej marzyłaby mi się kolorowa retro umywalka- różowa albo seledynowa, taka cukierkowa jak z lat 60- tych. Poza tym nie narzekam, zawsze mogłam wybrać glazurę w beżowe kwiaty i pociągnąć ją pod sam sufit.

Metamorfozą bym tego nie nazwała, ale raczej takim jednodniowym odświeżeniem ogólnego looku za pomocą tekstyliów i dodatków, wraz z porządnym wyszorowaniem całości. Zmiany nie zaszły oszałamiające, ale nigdy na blogu łazienki w takich kadrach nie pokazywałam, więc nadarzyła się do tego dobra okazja. Zanim jednak pokażę, co zmieniliśmy, małe before:


Taaa, kto mnie namówił na drewnianą deskę sedesową, temu kij w d***.  Co mi się nie podobało? Ogólnie nie było źle, ale jakoś tak nijako właśnie. W kontraście do reszty mieszkania smutno może albo nie wiem. Tak naprawdę to Wy mnie natchnęliście do zmian, pytając, jak się ma moja łazienka do reszty mieszkania. No to do wczoraj miała się właśnie tak, jak powyżej.

Tym razem przejrzałam nieco pinterest i zauważyłam, jak dużą rolę może w łazience odgrywać zwykła zasłona prysznicowa. Ona generuje cały klimat i dyktuje kolorystykę dodatków. Dotąd nigdy nie miałam zasłony, więc poszłam w tą stronę. Zakupiłam na początek mocno kolorową zasłonkę, której barwy zadecydowały o zakupie żółtego i białego dywanika oraz szarej deski wc. Wymieniliśmy również baterię umywalkową, zmieniłam trochę pierdół, niektóre kosmetyki powędrowały w inne miejsca. Na zdjęciach tego dobrze nie widać, ale nad pralką mamy zamykaną szafkę z trzema półkami, a po prawej stronie od wanny jest stojące, wąskie lustro z dużym, narożnym koszykiem na kosmetyki. Wyrzuciłam brzydki, plastikowy kosz na brudne rzeczy, które teraz trzymam w wielkiej, bawełnianej torbie (przepraszam BoConcept, że tak marnie skończyliście), zlikwidowałam też oświetlenie w lustrze, które mnie zawsze pieruńsko oślepiało (może wymyślę tu z czasem jakiś kinkiet). Czerwony stołek z pleksi przydaje się jako pomocnik, drabina zaś na papier toaletowy. 

Została jeszcze kwestia drewnianej szafki pod umywalką, którą chciałam zmieniać od początku, ale musiałabym to zrobić wraz z całą umywalką, bowiem kupiłam taki gotowy zestaw (taaa....). Dziś pewnie widziałabym tu jakąś komodę vintage z mniejszą umywalką nablatową, ale ta wnęka jest tak wąska, że nie wiem znowu, czy by się to w ogóle udało. Obecna szafka skrywa m.in. wszystkie rzeczy do sprzątania, więc jest tu niezbędna- ostatecznie postawiłam na pomalowanie jej środka na miętowo, wyklejenie go do połowy oraz zmianę uchwytów na białe- tym sposobem (i bardzo małym kosztem) szafka zyskała retro look, z czego jestem bardzo zadowolona.

Wiem, że niektórych razi widok kosmetyków na wierzchu, mnie to w sumie nie wadzi, choć może dziś zawiesiłabym większą szafkę zamiast dwóch otwartych półek. Zasłonka, oprócz roli typowo dekoracyjnej i ochronnej, także skrywa teraz mniej ciekawe opakowania. Małżonek stwierdził, że brakuje tu męskiego akcentu, zaproponowałam mu więc, żeby może podczas sesji usiadł na wc i udawał, że z niego właśnie spontanicznie korzysta, ale nie dał się namówić. 

Zmiany i sprzątanie zajęły nam całą sobotę, dość już jednak tego gadania, zapraszam na kilka kadrów, których zrobienie to był mimo wszystko jakiś foto-koszmar :-)











Jak Wam się podobają efekty, co myślicie o moich zmianach? 

Do następnego :-)

CONVERSATION

4 komentarze:

  1. no i ekstra! ale nie nazwałabym tej łazienki małą...!!! jak dla mnie masz cholernie dużą łazienkę, serio... moja ma ok 3m długości i ok. 1m szerokości... i jest tam wanna, umywalka z szafką, kibelek, kuweta, bojler elektryczny, pralka!, lustro z szafką i grzejnik i wieszak... wszystko jest wymierzone co do milimetra :D także Ty masz ogromne pole do popisu :) bardzo fajnie ta szafeczka pod zlew Ci wyszła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) No, najmniejsza nie jest, wiadomo, ale że cholernie duża to nieee :-D Za to Twoja chyba z gumy?? :-))

      Usuń
  2. Zgadzam się z Tobą że robienie zdjęc w łazience bez okna to jakis koszmar.Dlatego u mnie jest tylko jeden łazienkowy post😊 A w Twojej łazience najbardziej podoba mi się drabina i właśnie kosmetyki na wierzchu.U mnie jest podobnie, gdzie się nie obejrzysz to mleczka, kremy i szampony.Łazienka to nie muzeum, tu się bywa i używa😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, muszę go odnaleźć :-) Dobrze to ujęłaś! Tu się bywa i używa- luuubię to <3

      Usuń

Instagram